Wielka chęć rewanżu
Rozmowa z Aleksandrą Gryką, środkową reprezentacji Polski
Aleksandra Gryka w tym sezonie wreszcie ma powody do zadowolenia. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
W poprzednich latach nie miała pani szczęścia do gry w reprezentacji Polski. W tym wreszcie dostała pani szansę i od razu zdobyła brąz w Lidze Narodów.
- Faktycznie, moje poprzednie doświadczenia z kadrą były niefortunne. Dotykały mnie kontuzje albo po prostu był to zły czas. Z tego sezonu reprezentacyjnego jestem za to bardzo zadowolona, tym bardziej że występów w klubie (Gryka była zawodniczką Bartoccini Perugia – przyp. red.) nie zaliczam do najbardziej udanych. Nie wyglądało to tak, jakbym chciała.
Sezon reprezentacyjny jest zwieńczeniem bardzo ciężkiej pracy, którą wykonywałam w poprzednich latach i bardzo się cieszę z tego, jak on na razie wygląda. Nie zapeszając, mam nadzieję, że będzie on wyglądał tak dalej.
Końcówkę sezonu spędziła pani w BKS-ie Bostik ZGO Bielsko-Biała. Wystarczyło tylko przyjść do Bielska-Białej, zagrać kilka dobrych meczów i los się odwrócił. Może trzeba było zdecydować się na ten krok wcześniej?
- Tak to wygląda, ale powołanie do kadry otrzymałam zanim przyszłam do BKS-u. Po prostu zaufanie trenera miało decydujące znaczenie, ale rzeczywiście, epizod w Bielsku-Białej dostarczył mi fajnej energii na dalsze granie w siatkówkę. Muszę przyznać, że po sezonie we Włoszech byłam bardzo zmęczona psychicznie. Te kilka meczów w Bielsku-Białej i atmosfera w drużynie bardzo mi pomogły w powrocie do pozytywnego myślenia.
W piątek, w ostatnim sparingu przed mistrzostwami świata, pokonałyście Ukrainę (Polki wygrały 3:0, ale przegrały w dodatkowym secie 15:25), ale można było odnieść wrażenie, że trochę brakuje wam dynamiki. Ostatnie treningi w Szczyrku mocno dały w kość?
- Szczerze mówiąc, jesteśmy bardzo zmęczone. Do tego piątek był bardzo intensywny. Musiałyśmy wstać wcześnie, by przetransportować się ze Szczyrku do Sosnowca, potem jeszcze trening i na końcu mecz z Ukrainą, który nie był łatwy. Ale trzy sety zagrałyśmy świetnie.
A co się stało w tym dodatkowym?
- Zmiana energii. Ok, nasza gra nie powinna się zmienić, nawet gdy zmieniona została cała szóstka. Powinnyśmy dalej dobrze grać, ale czasami tak się dzieje. Ukrainki po kilku udanych akcjach poczuły, że mogą nas dopaść i nas dopadły. A my zmęczone… Może nie byłyśmy w takim nastawieniu, w jakim powinnyśmy były być i tak to wyglądało.
Jak będą wyglądały ostatnie dni przed wylotem do Tajlandii na mistrzostwa świata?
- Po sparingu z Ukrainą dostałyśmy dwa dni wolnego na odpoczynek i regenerację, również głowy, bo ostatni czas był bardzo intensywny. Spotykamy się w Szczyrku i tam trenujemy już do wylotu do Tajlandii, 14 czy 15 sierpnia.
Nad czym musicie popracować w tych ostatnich dniach?
- Myślę, że to będą to treningi polegające na podtrzymywaniu formy i nadbudowie tego, co już wypracowałyśmy. To będzie taki ostatni szlif. Naszą grę musimy doprowadzić do perfekcji.
Trener powiedział wam już kto jedzie do Tajlandii?
- Jeszcze nie.
Wydaje się jednak, że w porównaniu do zespołu, który wywalczył brąz Ligi Narodów, zmiany nie powinny być duże.
- Od początku plan był taki, że ta ekipa, która wystąpiła w finale Ligi Narodów, pojedzie też na docelową imprezę, czyli mistrzostwa świata. Musi to być zgrany team, który zagrał już turniej i wie jak się ze sobą żyje i dogaduje. Przypuszczam, że zmiany będą kosmetyczne. Zresztą każda z dziewczyn prezentuje taki poziom, że z każdą się dobrze gra.
Trener Stefano Lavarini, w odróżnieniu od innych drużyn, w tym sezonie postawił na stabilizację i od początku sezonu niewiele zmienia….
- Bo taki był zamysł. Mamy bardzo duże ambicje i chęci. Musimy wygrywać każdy mecz, każdy turniej, by budować poczucie dominacji i zostać zespołem, który ma instynkt wygrywania. Dlatego nie mogłyśmy sobie pozwolić na granie trzecim garniturem. Cały czas budujemy grupę, która w najbliższych latach będzie stanowić o sile reprezentacji.
Po trzecim miejscu w Lidze Narodów, czujecie że w mistrzostwach świata stać was na walkę o medale?
- Do Tajlandii jedziemy z takim nastawieniem. Żadna z nas nie chce przegrać. Jesteśmy bardzo bojowo nastawione, szczególnie po półfinale Ligi Narodów z Włoszkami, z którymi wysoko przegrałyśmy. Drabinka mistrzostw ułożona jest tak, że prawdopodobnie w ćwierćfinale trafimy na nie i stąd skupienie jest jeszcze większe. Chcemy odwrócić tamten wynik. Szykujemy się na bardzo trudny turniej, również fizycznie.
(mic)
