Więcej doświadczenia

Puszczę czeka poważny test, ponieważ dla beniaminków zawsze trudniejszy jest drugi sezon.

Do czasu sprowadzenia napastnika Artur Siemaszko będzie grał na pozycji numer dziewięć. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

PUSZCZA NIEPOŁOMICE

Jak wiele stereotypów – i ten jest obarczony błędem. Na przestrzeni ostatnich lat pojawiało się wiele opracowań na ten temat i główny wniosek jest taki, że... nie ma reguły. Jeżeli pomnożymy to jeszcze przez nieprzewidywalność ekstraklasy, to wyjdzie nam wielki znak zapytania. W Puszczy w ostatnich miesiącach – nie tylko na boisku, ale także w gabinetach – zapracowano na to, by na własnej skórze przekonać się, czy teraz czeka ich wspinaczka pod jeszcze większe wzniesienie.

Największa wyrwa w zespole Tomasza Tułacza powstała po niespodziewanym odejściu do I ligi napastnika Kamila Zapolnika, którego wykupił Bruk-Bet. Liczby pokazują, że piłkarz ten był najlepszym lub prawie najlepszym w statystykach pojedynków, a i cudownego gola z przewrotki strzelić potrafił. Z „Żubra” stał się „Słoniem” i postawił Puszczę przed sporym wyzwaniem. Znalezienie jego zastępcy to dla klubu priorytet, ale nie na zasadzie łapanki. Kilku piłkarzy wybrało zespoły zagraniczne lub inne z naszego kraju i niepołomiczanie wciąż rozglądają się za graczem, który spełni ich oczekiwania i będzie w ich zasięgu. Ciekawie uzupełniono inne formacje, dokładając Dawida Abramowicza, Dawida Szymonowicza, Michala Siplaka i Mateusza Radeckiego. W sumie ci piłkarze dokładają do zespołu doświadczenie w postaci ponad 400 meczów w ekstraklasie.


KOMENTARZ „SPORTU”

Pełna satysfakcja

Rok temu ekstraklasa zawitała do Niepołomic tylko połowicznie. Puszcza była 84. klubem w historii, który do niej awansował, ale osiągnięcie pełnej satysfakcji dopiero przed nią. O tym, że ma się to stać z opóźnieniem, zdecydowała wąska droga prowadząca na stadion w podkrakowskim miasteczku, które szybko się rozwija. Awans dla wielu był jednak wielkim szokiem i akurat w tym aspekcie po prostu był potrzebny czas do załatwienia formalności i rozpoczęcia prac. Z przebudową drogi na obiekt wszystko jest już na... dobrej drodze. Jednym z najczęściej brzmiących haseł podczas prezentacji zespołu było to, by w końcu zagrać u siebie. Do kolejnego historycznego wydarzenia w tej społeczności zostało ok. siedem miesięcy. W lutym ekstraklasa ma zawitać do Niepołomic pełną gębą. Do tego czasu domem zastępczym nadal będzie stadion Cracovii, na którym „Żubry” radziły sobie ostatnio lepiej niż gospodarze. Gra w Krakowie nie należy jednak do najtańszych, więc księgowa też zaciera ręce.

Michał Knura