Widzew przekręcony?
KONTROWERSJA KOLEJKI
Radość powinna zostać „odwołana” jeszcze na boisku, a gol nieuznany. O co chodzi? O zachowanie Nono, który tuż przed uderzeniem dosłownie „przykleja” się do czteroosobowego muru Widzewa, a przepisy wyraźnie tego zabraniają. Jako pierwszy temat podniósł dziennikarz Canal+, Krzysztof Marciniak. - Jak to możliwe, że nikt nie zwrócił na to uwagi? Wszyscy skupiają się na efektownym strzale Błanika, a pomijają zachowanie Nono. Kapitan Korony nie może stać tak blisko muru Widzewa - przepisy regulują to bardzo precyzyjnie" - napisał na platformie X dziennikarz.
Przepisy faktycznie stanowią, że jeśli piłkarz drużyny atakującej stoi bliżej niż metr od muru tworzonego przez trzech lub więcej piłkarzy drużyny broniącej - przyznaje się rzut wolny pośredni.
Pewnym pocieszeniem, choć marnym z perspektywy Widzewa, jest fakt, że arbitrzy wyciągają wnioski z pomyłek swoich kolegów. W niedzielę Damian Sylwestrzak, który prowadził spotkanie Lechii Gdańsk z Legią, przy rzucie wolnym dla Wojskowych wybił im z głowy chęci podklejenia się pod mur Lechii, zaznaczając sprayem na murawie miejsce, którego nie mogą przekraczać. W Kielcach tego zabrakło i choć błędy sędziowskie od zawsze wkalkulowane są w krajobraz piłki nożnej, te popełniane w ostatnich, decydujących meczach ważą niewspółmiernie więcej.
Rozgoryczenie w Łodzi jest ogromne, bo porażka w Kielcach postawiła Widzew pod ścianą. Jeśli nie wygra w ostatniej kolejce z Piastem, z wielkim prawdopodobieństwem pożegna się z krajową elitą.
Mariusz Rajek
