Widać rękę nowych trenerów
CZTERY PYTANIA DO... WOJCIECHA FIBAKA, pierwszego Polaka w top 10 tenisistów na świecie, zdobywcy dziesięciu tytułów singlowych w zawodowym cyklu
Dla naszego eksperta Iga Świątek i tak jest najlepszą tenisistką na świecie... Fot. Poly Fei / SOPA Images/SIPA / Press Focus
1. Hurkacz niestety nie podbije Szanghaju, ale od kilku tygodni osiąga coraz lepsze wyniki. Czy to efekt pracy od kwietnia z nowym trenerem?
- Cenię Gillesa Cervarę, to taki nietypowy Francuz, nie klasycznie dystyngowany, raczej hipisowski, ale na pewno ma wielką wiedzę o tenisie, w końcu całe lata pracował z Daniiłem Miedwiediewem, doprowadził Rosjanina do pozycji numer 1. Widać, że ma wyczucie, jest między nim a Hubertem dobra chemia. Ale też nie można odebrać zasług poprzedniemu trenerowi „Hubiego”, Nicolasowi Massu, który poświęcił mu dużo czasu, i to w trudnym okresie wychodzenia z kontuzji. Huberta zawsze podziwiam, czekam niecierpliwie, kiedy wygra wielkiego szlema, bo moim zdaniem to się stanie wcześniej czy później. Mało kto aktualnie ma taką technikę, umiejętność poruszania się, znakomity bekhend, a przede wszystkim świetne obydwa serwisy, ten drugi najlepszy na świecie, co pozwala mu kosić po 20 „darmowych” punktów w każdym meczu.
2. Cervara chyba wprowadził nowe porządki, bo ze sztabu Hurkacza zniknęli sparingpartner Mateusz Terczyński i trener przygotowania fizycznego Przemysław Piotrowicz, w boksie pojawiła się za to trener mentalna Francisca Dauzet...
- Decyzji z Terczyńskim akurat nie rozumiem i trochę żałuję, bo Mateusz to przyjaciel Huberta, wspaniała osoba, dobrze wychowany, klasa-człowiek, odgrywał dużą rolę w jego drużynie. Widać jednak, że Francuz przejął dominację w teamie, ma główny głos, podróżuje z żoną i ustawił sobie pracę sztabu według własnego uznania.
3. Coś, czego nie może w zespole Igi Świątek zrobić Francisco Roig...
- To nie podlega dyskusji, wiadomo, że u Igi decyzje zapadają gdzie indziej (śmiech), bez ujmy dla Hiszpana. Ale rola Roiga jest niepodważalna, to człowiek z ogromnym doświadczeniem zawodniczym, był przecież 60. w singlu, w top 30 w deblu, potem przez lata w sztabie Rafy Nadala. Widać już jego wpływ i hiszpańskiej szkoły choćby na forhend Igi, który rozregulował się jakieś dwa lata temu. Od czasu odejścia z touru Brada Gilberta i Dmitrija Tursunowa nie ma szkoleniowców w tenisie z takim CV na korcie. Jego uwagi i wskazówki uspokajają Igę, sprawiają, że stała się bardziej regularna.
4. Czy Magdalena Fręch może jednak sprawić w Wuhan kłopoty Świątek?
- Iga oczywiście jest faworytką, oboje z Hubertem są fenomenem. Ale te „lokalne mecze” różnie się układają, przecież w Miami wygrała z nią Magda Linette. Magdalena też ma swoje atuty, poruszanie się, walkę o każdą piłkę, charakter, przewidziałem, że będzie w top 30. Mecz sprzed pięciu lat w Warszawie, wygrany gładko przez Igę, nic nie znaczy. Jeżeli Fręch nie zje trema związana z presją czy dużym stadionem, na którym rzadko występuje, i jeżeli będzie trafiać w kort, to Świątek będzie musiała sama wygrywać punkty. Ale Iga dla mnie dalej jest najlepsza na świecie, nawet jeżeli ranking tego nie pokazuje. Sytuacja zmieniła się o tyle, że 95 procent tenisistek, które w najlepszych latach Polki nie miały w ogóle do niej startu, teraz się jej nie boją, dziś wiele dziewczyn może się Idze postawić.
Rozmawiał ToM
