Wicemistrz beznadziejny
Śląsk Wrocław poniósł 10. porażkę w tym sezonie i będzie miał szalone kłopoty, by utrzymać się w ekstraklasie.
Jan Grzesik okazał się katem wrocławian. Fot. Paweł Andrchiewicz/PressFocus
Krewki Vagner Dias
Przysłowie mówi, że tonący brzytwy się chwyta. W tej kategorii traktuję zgłoszenie przez wrocławian do rozgrywek 29-letniego obrońcy, Huberta Muszyńskiego. Wychowanek Włókniarze Zelów w tym sezonie rozegrał w 3-ligowych rezerwach Śląska 17 meczów, w których trzy razy wpisał się na listę zdobywców bramek. W sobotnim pojedynku z Radomiakiem znalazł się w meczowej „20”. I nic ponadto.
Z powodu nadmiaru żółtych kartek trener Hetel nie mógł uwzględnić 19-letniego obrońcy Tommaso Guercio, natomiast poza kadrą Radomiaka z tych samych powodów znalazł się 24-letni obrońca z Wybrzeża Kości Słoniowej, Zie Ouattara. Poza tym do stolicy Dolnego Śląska nie przyjechał skrzydłowy radomian, Vagner Dias. 28-letni piłkarz reprezentujący Wyspy Zielonego Przylądka podczas piątkowego treningu uderzył pięścią w twarz Rafała Wolskiego, który stracił przytomność. Trener Bruno Baltazar natychmiast odsunął Kabowerdeńczyka od składu. Wielkim nieobecnym w zespole gości był jego najlepszy snajper, Leonardo Rocha, który strzelił w w tym sezonie 11 goli. 27-letni Portugalczyk odmówił wyjazdu do Wrocławia, ponieważ jest w przededniu transferu do Rakowa Częstochowa. Niewykluczone, że ta sprawa znajdzie swój epilog w... sądzie.
Trochę szczęścia Pokornego
W 15 min furę szczęścia miał defensywny pomocnik Śląska, Peter Pokorny. 23-letni Słowak popełnił fatalny błąd, a potem nieprzepisowo zatrzymał szarżującego Rafała Wolskiego, który miał przed sobą tylko bramkarza Śląska, Tomasz Loskę. Piłkarzowi gospodarzy należała się czerwona kartka jak psu miska, tymczasem arbiter z Białegostoku zastosował akt łaski i upomniał winowajcę tylko żółtym kartonikiem. Było to jednak tylko odroczenie „egzekucji”, bo w doliczonym czasie Pokorny sfaulował Michała Kaputa, drugi raz zawarł znajomość z żółtym kartonikiem i został odesłany pod prysznic.
Miłe złego początki
Wrocławianie objęli prowadzenie w 32 min, gdy po dośrodkowaniu Petra Schwarza z rzutu wolnego Jordao interweniował tak niefortunnie, że głową wpakował futbolówkę do własnej bramki, ale były to dla gospodarzy miłe złego początki, bo goście zaraz po przerwie (47 min) doprowadzili do wyrównania. Po strzale... Jordao piłkę zablokował Aleksander Paluszek, ale tak niefortunnie, że wyłożył ją jak na tacy Janowi Grzesikowi. Pomocnik Radomiaka oddał kiepski strzał, ale Loska interweniował nieudolnie i piłka odbiwszy się najpierw od jego kolana, a potem ręki zatrzymała się w siatce. Od biedy mógł to być gol samobójczy.
Zdobycie zwycięskiego gola przez gości poprzedziło niecelne podanie... Pokornego. Piłkę przejął Roberto Alves i podał do Christosa Donisa. Ten skierował ją na lewą flankę do Wolskiego, który płasko zagrał w pole karne, a Grzesik uprzedził Mateusza Bartolewskiego i strzałem w środek bramki z 11 metrów zapewnił Radomiakowi komplet punktów.
Bogdan Nather
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| ŚLĄSK | RADOMIAK | |
| 49 | posiadanie piłki | 51 |
| 2 | strzały celne | 3 |
| 4 | strzały niecelne | 4 |
| 5 | rzuty rożne | 6 |
| 4 | spalone | 1 |
| 13 | faule | 16 |
| 4 | żółte kartki | 5 |
| 1 | czerwone kartki | 0 |
