Westchnienie

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

Piłka nożna to w sumie wredny sport, najczęściej zawsze sprawia, że człowiek czuje się niespełniony, nieszczęśliwy, zawiedziony.... Nieliczne chwile szczęścia generalnie przychodzą rzadko. Są jak biały słoń. Jeśli ktoś może powiedzieć, że czuje je częściej niż rzadko, to jest... szczęśliwcem. Dlatego w moim mniemaniu kibice na całym świecie dzielą się obecnie na nieszczęśliwych i... nieszczęśliwych. Pierwsi nieszczęśliwi to ci, których drużyny narodowe w ogóle nie zakwalifikowały się na mundial. Drudzy nieszczęśliwi to ci, których reprezentacje wprawdzie się nań zakwalifikowały, jednak burze w mózgach i sercach wywołują wybory selekcjonerów dotyczących ostatecznych kadr na mistrzostwa. 

Polscy kibice przeżywają coś, od czego zdążyli się już odzwyczaić. W sześciu mundialach rozgrywanych w XXI reprezentacji Polski zabrakło w dwóch, ostatni raz w 2014 roku. Dawno, zdążyło dojrzeć nowe pokolenie kibiców, które musi teraz teraz przechodzić traumę, czuć coś na kształt choroby sierocej. Kto wie ilu z nas kiwa się jednostajnie i bezmyślnie patrząc w ścianę... Poprzednie dwa mundiale w wykonaniu reprezentacji Polski zakończyły się wprawdzie spektakularną katastrofą, do dziś rozśmiesza mnie przypominanie, że drużyna Czesława Michniewicza wyszła przecież z grupy. Sam uznaję się za kibica-pragmatyka, dla którego wynik jest ważniejszy niż piękna gra. Styl michniewiczowskiej drużyny był tak paskudny, że naprawdę wstyd się człowiekowi robiło i skóra cierpła od tego futbolu. Te okoliczności, a także poprzednie, gdy w Rosji Biało-czerwoni dostali lekcję od Senegalu i Kolumbii, po to by w ostatnim meczu pykać w końcówce na czas z Japonią, którą to urządzało, bo Azjatom chodziło o awans. Nas zaś urządzało, bo chodziło o to, żeby nie wszystkie mecze były w plecy. Te traumatyczne przeżycia z lat 2018-22 sprawiły, że wielu Polaków uważa, że to nawet lepiej, że Biało-czerwoni na mundial nie jadą. Bo jest pewność, że nie będzie wstydu. Nie mogę zgodzić się na takie podejście. Kto nie próbuje z obawy przed kompromitacją, ten nigdy nie pije szampana. Najwyżej zimną posłodzoną herbatę. 

Pozwólcie w tym miejscu na osobistą impresję. W gronie kibiców nieszczęśliwych i kibiców nieszczęśliwych jestem wyjątkowo pokrzywdzony, bo należę do... obu grup. Po pierwsze jestem nieszczęśliwy, bo drużyna z mojego kraju nie zakwalifikowała się na mundial. Po drugie - jestem nieszczęśliwy po tym jak przeczytałem wczoraj mundialowe powołania do drużyny, której kibicuję od 1985 roku (zawsze podkreślam z naciskiem, że od '85, a nie '86, bo nie jestem kibicem sukcesu) poczułem żal i sprzeciw. W kadrze Argentynyewidentnie brakuje mi bowiem 18-letniego Franco Mastantuono. Być może porównanie do absencji 18-letniego Diego Maradony podczas mundialu w Argentynie jest przesadzone, jednak szczerze tego żałuję.  Ponoć sztab szkoleniowy nadal uważa chłopca za jeden z największych talentów na przyszłość. Oczywiście: Lionel Scaloni musi wiedzieć coś, czego my nie wiemy, a ze względu na wiek synek może przecież walczyć o miejsce w kadrze na kolejny mundial, jednak - tak po ludzku - szkoda. Ominie go przecież już teraz tytuł mistrza świata w 2026 roku i nic mu już tego w przyszłości nie wróci… Na szczęście w kadrze jest przynajmniej inny młody zdolny - Valentin Barco. Niech niesie tę pochodnię!

Wzdycham. 

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się