Wera straciła głos i... pamięć
Śląskie dziołchy stworzyły niezwykle emocjonujące widowisko w Wielkich Derbach Śląska. Po dramatycznej końcówce derbowe punkty zasiliły konto siódemki z Gliwic.
Weronika Kordowiecka wręcz zamurowała gliwicką bramkę. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
ORLEN SUPERLIGA KOBIET
Chorzowianki przegrały praktycznie wygrany mecz, w którym większość statystyk przemawiała na ich korzyść. Bohaterka i MVP derbów straciła głos i nie pamięta ich końcówki. Punkty powędrowały do drużyny, która mieszka w Jarosławiu, trenuje w Przeworsku i tylko na mecze przyjeżdża do Gliwic. Kibice stworzyli atmosferę, jakiej dawno w Chorzowie nie było, a emocjami można byłoby obdzielić kilka spotkań. Oba zespoły dały z siebie 100%, zostawiły serca, lecz z radości tańczyły tylko przyjezdne - to zarys tego, co działo się w Chorzowie podczas derbów Ruchu z Sośnicą. - Straciłam głos i naprawdę nie pamiętam końcówki meczu. Wiem tylko, że odbiłam parę piłek, odrobiłyśmy stratę -2 i wygrałyśmy wydusiła z siebie znakomicie usposobiona bramkarka Sośnicy, Weronika Kordowiecka.
Ciekawymi refleksjami „na gorąco” dzieliła się najlepsza w miejscowej ekipie, Marta Gęga. - Potknęłyśmy się. Porażka jest bolesna, ale to jest tylko sport. Możemy z niej wyciągnąć wiele wniosków. Dostałyśmy dobrą lekcję i nauczkę na przyszłość - stwierdziła doświadczona rozgrywająca Ruchu.
Pierwsze od 17 lat śląskie derby wzbudziły spore zainteresowanie i trzeba przyznać, że mecz nie zawiódł oczekiwań 401 kibiców, zwłaszcza w warstwie emocjonalnej. Zaczęło się od dwóch bramek Ruchu, ale widać było, że główną rolę w obu ekipach odgrywały nerwy. Gdy przyjezdne opanowały drżenie rąk, wróciły do gry (3:3 w 8 min), a wkrótce po raz pierwszy objęły prowadzenie. Od tego momentu rozgorzała walka o każdą piłkę, ale inicjatywę przejęły „Niebieskie”, które wyszły na prowadzenie i na przerwę schodziły z 4-bramkowym zapasem.
Po zmianie stron znów pierwsze trafienie zadały „Niebieskie”, natomiast rywalki musiały na nie czekać aż do 38 minuty. Wtedy celownik wyregulowała Edyta Byzdra, zaliczając 3 bramki z rzędu. Jej koleżanki uwierzyły, że można powalczyć, za to Ruch nagle zagubił skuteczność. W ciągu 18 minut „Niebieskie” rzuciły tylko 2 gole, a w przeciągu 22 minut... 3! Na ich nieszczęście w newralgicznym momencie fenomenalnie zaczęła bronić Kordowiecka, która zatrzymała 17 z 37 rzutów i za 46-procentową skuteczność została MVP. - Było dużo krzyku i jeszcze więcej emocji w końcówce. Cały zespół zapracował na tę cenną wygraną. Są zawirowania w klubie, ale mam nadzieję, że niedługo wszystko się wyjaśni. Bo co możemy zrobić? Trenujemy, gramy, a każdy punkt przybliża nas do celu, jakim jest utrzymanie w elicie - dopowiadała bramkarka, pozostająca w rezerwie na tegoroczne mistrzostwa Europy.
W Chorzowie nastroje były odmienne. Zastanawiano się, jak można w trakcie 30 minut rzucić tylko 6 bramek? Dlaczego Ruch na własne życzenie przegrywa w samej końcówce drugi mecz u siebie; poprzednio ze Startem Elbląg? Gdzie podziała się dobra dyspozycja i skuteczność rozgrywających, Anastazji Bondarenko i Poliny Masałowej? Zapomina się natomiast, że w piłce ręcznej - odwrotnie niż w piłce nożnej - pierwszy sezon beniaminka w elicie jest trudniejszy niż drugi, że najpierw trzeba myśleć o spokojnym zabezpieczeniu ligowej egzystencji, a dopiero potem marzyć o play offie. Na szczęście trzeźwość spojrzenia zachowuje będąca w bardzo dobrej dyspozycji Marta Gęga. - W meczu z Sośnicą dałyśmy z siebie bardzo dużo - zapewniała. - Jedynym przeciwnikiem była nasza skuteczność. Reszta była poprawna, a momentami bardzo dobra. Ten mecz nie wyszedł jak chciałyśmy, ale poprawimy się, nic się nie dzieje. To jest inteligentny zespół, który potrafi walczyć i jest bardzo ambitny. To są śląskie dziołchy, a ja jestem tu, by ten zespół się piął i żeby go wspierać doświadczeniem. I tak będzie! Jestem optymistycznie nastawiona, bo wiem, na co ten zespół stać. Wierzę w niego. Wierzę, że na koniec wyjdziemy obronną ręką.
Zbigniew Cieńciała
◼ KPR Ruch Chorzów - SPR Sośnica Gliwice 21:23 (15:11)
RUCH: Ciesiółka, K. Gryczewska - Wiśniewska 2, Bondarenko 3/2, Gęga 5/1, Wilczek 1, Masałowa 4, Doktorczyk 3, Hajnos 1, Jasinowska 1, Iwanowicz, Widuch, Diablo 1, Rejdych. Kary: 10 min. Trener Ivo VAVRA.
SOŚNICA: Kordowiecka, Musakowa - Dmytrenko 3/1, Szczotka 2, Kozimur, Dorsz 1, Byzdra 5, Kostuch 5/5, Bancilon 2, Guziewicz 3, Tukaj, Leśniak, Dębiak, Skubacz 1, Strózik 1. Kary: 12 min. Trener Michał KUBISZTAL.
GŁOS TRENERÓW
Michał KUBISZTAL: - Ogromne emocje, ogromna wola walki z obu stron. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Ruch jest szalenie niebezpieczny u siebie i to się potwierdziło. To zwycięstwo pozwala nam złapać oddech. Uciekamy od dołu tabeli, co daje duży handicap przed drugą rundą i pozwala realnie myśleć o szóstce. Daje też dziewczynom dużego kopa i wiarę w to, co robimy.
Ivo VAVRA: - Jak nie będziemy skuteczni, nie będziemy rzucać bramek, to nie będziemy wygrywać. Dziewczyny robiły co chciały, grały bez dyscypliny. To nie była piłka ręczna. Przepraszam kibiców.
◼ Młyny Stoisław Koszalin - MKS Piotrcovia 24:34 (12:16)
KOSZALIN: Filończuk, Klarkowska - Dominika Szynkaruk 1, Lemiech 3, Mączka 2, Rycharska 2, Koper 2, Furmanets 3, Aydin 5/2, Nowicka, Haric 4, Lasek 2, Csavar. Kary: 10 min. Trener Krzysztof PRZYBYLSKI.
PIOTRCOVIA: Sarnecka 1, Suliga - Królikowska 6, Polaszkowa 1, Sobecka 6/2, Noga 2, Arciszevskaja 9, Gadzina 1, Waga, Raduszko, Mielewczyk 1/1, Domagalska 5, Mokrzka 2/1. Kary: 8 min. Trener Horatiu PASCA.
1. Zagłębie |
8 |
21 |
238:157 |
2. Lublin |
7 |
18 |
224:159 |
3. Kobierzyce |
7 |
18 |
211:180 |
4. Gniezno |
7 |
14 |
206:189 |
5. Start |
8 |
13 |
210:242 |
6. Piotrcovia |
7 |
9 |
189:184 |
7. Sośnica |
7 |
9 |
160:178 |
8. Ruch |
8 |
6 |
220:242 |
9. Koszalin |
8 |
3 |
190:244 |
10. Kalisz |
7 |
0 |
154:227 |
Ostatni mecz 8. serii: Kobierzyce - Kalisz - środa, 18.00; zaległy mecz 5. serii: Gniezno - Piotrcovia - środa, 18.00; 9. seria - 28-29 grudnia: Start - Koszalin, Gniezno - Lublin, Sośnica - Zagłębie, Kalisz - Ruch, Piotrcovia - Kobierzyce.
(mha)