Wejść na zwycięską ścieżkę
Rozmowa z Pawłem Olkowskim, piłkarzem Górnika Zabrze, 13-krotnym reprezentantem Polski
Paweł Olkowski (z lewej) z Zagłębiem powinien wybiec w podstawowym składzie. Fot. Tomasz Jastrzębowski/PressFocus
Niewielu kibiców wie, że był pan zawodnikiem Zagłębia Lubin. Jak pan wspomina tamten czas?
- Trafiłem tam jako 19-latek z Gwarka Zabrze, do Młodej Ekstraklasy. Spędziłem tam rok (sezon 2009/10 – przyp. red.). Wspomnienia mam dobre, bo wygraliśmy te rozgrywki i medal w domu mam do dziś.
Skład, który mieliście wtedy w ME Zagłębia, był mocny. W bramce Konrad Forenc, w tyłach na bokach Paweł Olkowski i Paweł Oleksy, w pomocy Adrian Błąd, Damian Dąbrowski...
- W Gwarku grałem wcześniej przeciwko nim w turnieju finałowym o mistrzostwo Polski juniorów. Lubin wtedy wygrał. Trenował tam pracujący do dzisiaj w miedziowym klubie Adam Buczek.
Była opcja, żeby w Lubinie wejść do drużyny seniorów?
- Trenowałem z nimi bodajże dwa razy. Szanse, żeby grać tam w pierwszym zespole, były małe, więc zdecydowałem się na powrót na Górny Śląsk i tak trafiłem do GKS-u Katowice. Zagłębie trenował Franciszek Smuda i jego drużyna była mocna. W tamtym czasie wszyscy pamiętali mistrzostwo Polski i aspiracje były wysokie. Wszyscy oczekiwali, że zespół będzie walczył o czołowe miejsca, więc nam, młodszych, było ciężko. Paru się przebiło, jak Damian Dąbrowski, Adrian Błąd, a reszta grała – jak ja – w Młodej Ekstraklasie.
Jak pan widzi obecną jedenastkę z Lubina?
- Górnika stać na to, żeby w ekstraklasie wygrać z każdym przeciwnikiem. Nie ma aktualnie takiego zespołu, który dominuje nad innymi, żadna drużyna nie wygrywa łatwo. My w sobotnim spotkaniu nastawieni jesteśmy na zwycięstwo.
Odejście z Zagłębia Waldemara Fornalika to zaskoczenie?
- Trzeba się przygotować, że to jest bodziec dla wszystkich zawodników, a szczególnie tych, którzy grali trochę mniej. Mogą teraz udowadniać swoją wartość. W Zabrzu w meczu z nami na pewno nie zabraknie im ambicji, woli walki. My musimy się temu przeciwstawić, patrzeć na siebie i wygrać!
Co będzie kluczowe, żeby zwyciężyć?
- Chcemy i musimy wejść na ścieżkę zwycięstw, a nie takich przeplatanych gier. Ostatnio wygraliśmy derby z GKS-em, Puchar Polski zostawiam, bo w lidze zagraliśmy potem dobry mecz na Legii i teraz liczymy na kolejne dobre spotkanie i punkty z Zagłębiem.
W tym sezonie na boiskach ekstraklasy ma pan ponad 200 rozegranych minut. W ubiegłym całym sezonie było 637.
- Z minut nie jestem zadowolony. Gram może teraz trochę więcej niż w poprzednim sezonie, ale jakiejś wielkiej radości nie ma. Jasne, decyzja należy do trenera, ja ją szanuję, bo wszystko jest dla drużyny. Kiedy dostaję minuty, staram się je wykorzystać, a w codziennej pracy, pomagać młodym zawodnikom. Również tym, którzy siedzą na ławce, żeby się nie załamywali, bo różnica piłkarska wcale nie jest duża. Wszyscy są bliscy pierwszej jedenastki.
Z Legią zaraz na początku zastąpił pan kontuzjowanego Manu Sancheza, więc czuje pan, że jest blisko wyjściowego składu „Miedziowych”?
- Zawsze jestem do dyspozycji, czy to od początku, czy na pięć minut. W klubie żartujemy, że tygrys nie rozgrzewa się przed skokiem, tylko musi być od razu gotowy (śmiech). Nie zdarza się to zbyt często, ale są wypadki, że ktoś nabawi się urazu na rozgrzewce czy w pierwszych minutach. Ja do każdego spotkania tak się przygotowuję, żeby być w gotowości. Jeśli nie ma mnie w wyjściowym składzie, to nie jest tak, że nic nie robię. Gdy jest szansa, żeby wejść, to trzeba ją wykorzystać.
W środę lecicie do do Koeln na pożegnalny mecz Lukasa Podolskiego. Dla pana to też chyba szczególny wyjazd...
- W 1.FC Koeln spędziłem 4 lata i można powiedzieć, że grałem, a nie tylko byłem. Dwójka dzieci urodziła się w Kolonii. Dla mnie ten wyjazd to jak powrót do domu. Bardzo miło wspominam czas spędzony w tym klubie i mieście.
W czwartek Górnik z Koeln czy może z drużyną gwiazd Podolskiego?
- Nie wiem. Trzeba by Lukasa zapytać.
Jeśli ktoś miałby to zrobić, to pewnie z racji doświadczenia Paweł Olkowski.
- „Poldi” jest normalny. Nie jest tak, że nie można się do niego odezwać. Czy ktoś ma 18 lat czy 30, wszystkich traktuje tak samo. Pasuje do drużyny. Nie pozuje na gwiazdę.
Na co stać Górnika w tym sezonie?
- Każdy liczy, że będzie lepiej. Miejsce, na którym obecnie jesteśmy, nie satysfakcjonuje nas. Chcemy zbudować taką passę, żeby nabić punktów. Mamy rezerwy. Z gry nie wygląda to źle, ale brakuje większej liczby klarownych sytuacji. Liczymy na większą kreatywność z przodu, łatwość w grze, żeby goli było dużo więcej. Nie może być tak, że Lukas ma dwa trafienia i jest najskuteczniejszy w drużynie.
Rozmawiał Michał Zichlarz
