Wciąż mamy jakość
Rozmowa z Jakubem Szmatułą, byłym bramkarzem, a obecnie członkiem sztabu szkoleniowego Piasta
Jakub Szmatuła
- Na pewno na ocenę składają się dwie części tej minionej już rundy. Początek był na piątkę. Przez moment byliśmy bardzo wysoko w tabeli, a biorąc pod uwagę poprzednie sezony, to był to wyjątkowo dobry start sezonu. Niestety, potem się coś zacięło, mieliśmy problemy z wygrywaniem, pomimo tego że naprawdę nie graliśmy źle. Ocena mogłaby być dostateczna, a więc sumując i obliczając średnią, powiedziałbym, że biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności była to runda na taką czwórkę.
18 października Piast wygrał ostatni mecz w lidze. Co takiego sprawiło, że nie potrafiliście do końca roku zainkasować trzech punktów?
- Nie chciałbym używać słowa kryzys. Po prostu zaczęło nam brakować kilku cech, które przyczyniają się do zwycięstw. Czasem był to brak wyrachowania, czasem brak skuteczności, przeciwnicy strzelali nam też gole w samych końcówkach, jak choćby w Szczecinie. Dlatego też obsunęliśmy się w tabeli. 22 punkty to niezły wynik, ale musimy pamiętać, że różnice nie są duże. Utrzymanie to w tej chwili sprawa priorytetowa.
Już w poprzednim sezonie zostaliście określeni mianem „królów remisów”. Taka taktyka chyba jednak w ekstraklasie nie popłaca. Zgadza się pan?
- Faktycznie, może w lidze lepiej wychodzą drużyny, które na przemian wygrywają i przegrywają. Samymi remisami trudno się utrzymać. My mieliśmy kilka takich meczów, które mogły a czasem nawet powinny zakończyć się naszą wygraną. Wspomniałem Pogoń, ale były też spotkania z Lechią czy Lechem.
Wiele osób łączy obniżkę formy drużyny i słabsze wyniki wraz z odejściem podstawowych piłkarzy – Ariela Mosóra i Michaela Ameyawa. Jak na to patrzy członek sztabu szkoleniowego?
- Na pewno to dla nas osłabienie, ale to nie jest tak, że zrobiły się wyrwy nie do załatania. Jako sztab jesteśmy od tego, żeby dobrać odpowiednich zmienników i wyciągnąć z nich maksimum. Nasza kadra liczy ponad dwudziestu piłkarzy i trenerzy muszą dbać o to, żeby rezerwowi też wnosili coś pozytywnego. Uważam, że wciąż mamy dużo jakości w zespole i jeśli zimą solidnie przepracujemy okres przygotowawczy, to wiosną pokażemy lepsze oblicze.
Przez ostatnie sezony duetem środkowych obrońców niezmiennie byli Czerwiński z Mosórem. Pan jako były bramkarz może powiedzieć, czy „wyjęcie” tak ważnego elementu defensywy może sprawić problemy?
- Na pewno bramkarzowi łatwiej się gra, gdy ma przed sobą zgrany blok defensywny. Z drugiej strony w kadrze mamy innych defensorów, którzy muszą zastąpić Ariela i byli szykowani do spełnienia tego zadania. Frantiszek Plach zaliczył sześć meczów bez puszczonego gola i nie jest to wcale taki zły wynik.
Defensywa nie musi tak bardzo martwić, jak ofensywa. Napastnicy prawie nie strzelają, a nie zawsze potrafiliście tworzyć wielu okazji. Czy zimą główny naciska będzie właśnie na poprawę skuteczności?
- Musimy zwrócić uwagę na każdy element. Nie możemy zapomnieć o obronie, bo jeśli proporcje w naszej grze zostaną zachwiane, to będzie gorzej, a nie lepiej. Myślę, że będzie w styczniu odpowiednio dużo czasu, by popracować nad wszystkim.
Chciałem zapytać o bramkarzy. Frantiszek Plach stał się rekordzistą Piasta pod względem liczby występów i nie widać po nim znużenia, ani obniżki formy. Karol Szymański z kolei prezentuje się bardzo dobrze w Pucharze Polski. Jak wy to robicie?
- To ciężka robota, bo musimy mieć Karola na odpowiednim poziomie, żeby naciskał na Frantiszka. To są naczynia połączone. Choć różni ich liczba występów w lidze, to obaj muszą solidnie pracować. Dobrze rozumiem Karola, bo też miałem takie okresy w karierze, że musiałem być cierpliwy, ale też być gotowym. Z tego, co wiem, Frantiszek pracuje dodatkowo indywidualnie i zasługuje na pochwały.
Czego życzyć drużynie Piasta przed wiosenną walką w lidze?
- Przede wszystkim zdrowia. Jeśli wszyscy będą zdrowi, to naprawdę możemy być silnym i trudnym przeciwnikiem dla każdego. Widzimy, że sytuacja pozasportowa się prostuje, że klub jest na dobrej drodze, by było lepiej. To wszystko sprawia, że zimą musimy skoncentrować się tylko na ciężkiej pracy. A on popłaci!
Rozmawiał Krzysztof Brommer
