Wciąż go boli
Trener Liverpoolu ciągle ma w pamięci ostatnią porażkę z Manchesterem City. The Reds łakną rewanżu, poza tym... muszą gonić uciekającą Ligę Mistrzów.
Florian Wirtz wreszcie zaczyna zrywać z siebie łatkę transferowego niewypału. Fot. Jeremy Landey/Focus Images/MB Media/PressFocus
ANGLIA
Mistrzowie Anglii muszą wziąć się w garść. Czołowa czwórka wciąż jest co prawda w zasięgu jednego zwycięstwa, lecz ani Manchester United, ani Chelsea nie należą do ułomków. W poprzedniej kolejce Liverpool pokonał wysoko Newcastle (4:1), kończąc serię 5 spotkań bez ligowej wygranej (4 remisy i porażka). Jak łatwo policzyć, w jej trakcie zgubił aż 11 punktów!
Już nie są w dołku
The Reds już jednak o tym nie myślą. Teraz skupiają się na hitowym starciu na Anfield, gdzie przyjedzie nieźle dysponowany Manchester City, wicelider Premier League. Trener Arne Slot doskonale pamięta jesienny mecz tych zespołów, gdy Obywatele ograli Liverpool 3:0. Zespół holenderskiego szkoleniowca znajdował się wtedy w głębokim dołku. – Pamiętam tamto spotkanie. Prze dużą część pierwszej połowy dominowaliśmy, więc to dobry moment, by zobaczyć, na jakim etapie rozwoju jesteśmy – powiedział Slot. – Każdy ma dobrych zawodników, my też. Teraz podejmiemy ich przed naszymi kibicami. W wielu spotkaniach pokazaliśmy, że możemy rywalizować z każdym. Brakuje nam regularności w wynikach, ale udowodniliśmy w meczach ze wszystkimi, że możemy walczyć jak równy z równym – mówił Holender, wymieniając później okoliczności, które... pomogły City, czyli nieuznany gol Liverpoolu, karny po VAR-ze, bramka stracona po stałym fragmencie.
Niemiec się dostosował
Slot wierzy we Floriana Wirtza. Niemiec – za którego zapłacono ok. 125 mln euro – przez długie tygodnie adaptował się do angielskich warunków (tj. był fatalny). Premier League jest intensywniejsza niż Bundesliga, on też otrzymywał nieco inne zadania niż w Leverkusen. Jednak w okolicy Bożego Narodzenia coś u niego „przeskoczyło” i w końcu zaczął notować liczby. 8 ostatnich meczów ligowych to jego 4 gole i 3 asysty, czyli bezpośredni udział przy 7 z 13 bramek całej drużyny. Złośliwi wskazują, że jeśli odjąć trafienia z karnych, to „wielki transferowy niewypał” Liverpoolu ma więcej goli niż... supergwiazdor Arsenalu, Bukayo Saka. – Należy mu się uznanie za pracę na boisku i na siłowni – chwalił Wirtza Slot. – Jeśli ktoś na początku ma problemy fizyczne, trzeba dać mu czas. Nie poprawił się aż tak bardzo z piłką, bo zawsze był w tym aspekcie wyjątkowy, ale ma lepsze relacje z kolegami. Największy postęp zrobił w grze bez futbolówki i to sprawia, że jest gotowy na Premier League – zaznaczył Slot.
Piotr Tubacki
PROGRAM 25. KOLEJKI
Piątek: Leeds – Nottingham (21.00), Sobota: Man. Utd – Tottenham (13.30), Arsenal – Sunderland, Bournemouth – Aston Villa, Burnley – West Ham, Fulham – Everton, Wolverhampton – Chelsea (wszystkie 16.00), Newcastle – Brentford (18.30), Niedziela: Brighton – Crystal Palace (15.00), Liverpool – Man. City (17.30)
|
1. Arsenal |
24 |
53 |
46:17 |
|
2. Man. City |
24 |
47 |
49:23 |
|
3. Aston Villa |
24 |
46 |
35:26 |
|
4. Man. Utd |
24 |
41 |
44:36 |
|
5. Chelsea |
24 |
40 |
42:27 |
|
6. Liverpool |
24 |
39 |
39:33 |
|
7. Brentford |
24 |
36 |
36:32 |
|
8. Sunderland |
24 |
36 |
27:26 |
|
9. Fulham |
24 |
34 |
34:35 |
|
10. Everton |
24 |
34 |
26:27 |
|
11. Newcastle |
24 |
33 |
33:33 |
|
12. Bournemouth |
24 |
33 |
40:43 |
|
13. Brighton |
24 |
31 |
34:32 |
|
14. Tottenham |
24 |
29 |
35:33 |
|
15. Crystal Palace |
24 |
29 |
25:29 |
|
16. Leeds |
24 |
26 |
31:42 |
|
17. Nottingham |
24 |
26 |
24:35 |
|
18. West Ham |
24 |
20 |
29:48 |
|
19. Burnley |
24 |
15 |
25:47 |
|
20. Wolverhampton |
24 |
8 |
15:45 |
1-4 – LM, 5 – LE, 18-20 – spadek
STRZELCY20 – Haaland (Man. City)
16 – Thiago (Brentford)
12 – Semenyo (Man. City/Bournemouth)
