Warszawska dominacja
Jastrzębianie nie zatrzymali PGE Projektu Warszawa. Nie zdołali ugrać nawet seta.
Linus Weber (z lewej) okazał się katem jastrzębian. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz
PLUSLIGA
Starcie JSW Jastrzębskiego Węgla z ekipą z Warszawy zapowiadało się na najciekawsze w trzeciej kolejce. Mierzyły się w końcu zespoły, które w ostatnich latach seryjnie zdobywały medale mistrzostw Polski, te cenniejsze przypadały jastrzębianom. Nowy sezon też zaczęły udanie, zwłaszcza stołeczna drużyna. Na Górny Śląsk przyjechała z kompletem zwycięstw – pokonała InPost ChKS Chełm oraz Aluron CMC Warta Zawiercie – i bez straty nawet seta. Gospodarze też w pierwszych kolejkach wygrywali, choć w nie tak efektownym stylu. Najbardziej liczyli na Antona Brehme’go. Niemiecki środkowy w pierwszych kolejkach zaimponował, w dwóch meczach zdobył aż 32 punkty.
Warszawianie szybko jednak pokazali, kto będzie rządził na parkiecie. Byli skuteczniejsi i dokładniejsi. Kontrolowali wynik, nawet wówczas gdy wydawało się, że miejscowi łapią rytm. - To było odczuwalne, ale są jeszcze elementy, które mogą „pracować” lepiej. To dopiero początek sezonu, dlatego nie ma co rozdawać medali. Poczekajmy, rozgrywki są długie, mam nadzieję, że czas będzie działał na naszą korzyść i jeszcze kilka sztuczek pokażemy – powiedział Karol Kłos, środkowy PGE Projektu.
W drużynie z Warszawy kapitalnie spisywał się Linus Weber. Niemiec na początku rozgrywek jest w wybornej formie. Z łatwością zdobywał kolejne punkty, nic nie robiąc sobie z jastrzębskiego bloku. Za przyjęcie odpowiadali z kolei Kevin Tillie i Damian Wojtaszek. Obaj z zadania wywiązywali się wzorowo. Nie dali się zaskoczyć, choć po drugiej stronie specjalistów od mocnego zagrywania nie brakuje. Bohaterem pierwszej partii był jednak Weber. W końcówce pozbawił gospodarzy nadziei na sukces, popisując się dwoma asami serwisowymi.
JSW Jastrzębski Węgiel najbliżej wygranej był w drugiej odsłonie. Od początku trwała w nim wymiana ciosów. Gdy przyjezdni odskoczyli na cztery „oczka” (19:15), wydawało się, że tak jak w pierwszej partii emocji nie będzie zbyt wiele. Gospodarze nie dali za wygraną. Poderwali się do walki. Najpierw Brehme i Łukasz Kaczmarek udanie zaatakowali, po chwili Kamil Semeniuk został zablokowany i na tablicy wyników był remis (21:21). W PGE Projekcie ciężar gry wziął wtedy na siebie Tillie. Skończył najważniejsze akcje, dając swojej drużynie piłkę setową. I już za pierwszym razem warszawianie ją wykorzystali, zatrzymując Kaczmarka.
- Gra się na tyle, na ile rywal pozwoli. Niestety, drużyna z Warszawy nie pozwoliła nam na wiele. Goście zagrali lepiej w każdym elemencie, chociaż mieliśmy okazje w drugim i trzecim secie. Przewaga rywali topniała, my zbliżyliśmy się do nich na dwa, trzy punkty. Niektórych sytuacji nie wykorzystaliśmy, a przeciwnicy „kopnęli” na zagrywce i wynik jest niekorzystny – analizował Łukasz Usowicz, środkowy JSW Jastrzębskiego Węgla. Podkreślił, że grając z tak mocnym zespołem, jak PGE Projekt nie wystarczą „zrywy”.- Trzeba grać równo całe spotkanie. Mam nadzieję, że zadecydowała tylko dyspozycja dnia i czekam na rewanż – zaznaczył.
(mic)
◼ JSW Jastrzębski Węgiel – PGE Projekt Warszawa 0:3 (19:25, 23:25, 22:25)
JASTRZĘBIE: Toniutti, Szerszeń (14), Brehme (7), Kaczmarek (10), Gierżot (2), Usowicz (3), Jurczyk (libero) oraz Tuaniga, Kufka, Kujundzić (5), Lorenc (3). Trener Andrzej KOWAL.
WARSZAWA: Firlej, Bednorz (7), Semeniuk (11), Weber (18), Tillie (14), Kłos (5), Wojtaszek (libero) oraz Gomułka (2), Kozłowski. Trener Tommi TIILIKAINEN.
Sędziowali: Paweł Morawski (Poznań) i Mateusz Broński (Murowana Goślina). Widzów 2435.
Przebieg meczu
I: 7:10, 12;15, 15:20, 19:25.
II: 10:9, 12:15, 16:20, 23:25.
III: 6:10, 9:15, 15:20, 22:25.
Bohater – Kevin TILLIE.
