Walka o kibiców i uznanie

Jedynie 226 kibiców obejrzało pierwszy mecz Jastrzębia Barkomu w Jastrzębiu-Zdroju.

Puste trybuny w Jastrzębiu-Zdroju to przykry widok. Fot. Magdalena Kowolik/Press Focus

JASTRZĘBIE BARKOM

Jastrzębie Barkom to klub powstały z fuzji JSW Jastrzębskiego Węgla i Barkomu Każany Lwów. Ten pierwszy po zakończeniu poprzedniego sezonu wycofał się z ekstraklasy, bo z dalszego wspierania siatkarzy wycofała się po wielu latach Jastrzębska Spółka Węglowa, strategiczny sponsor klubu, który zapewniał większość jego budżetu.

Z kolei ekipa pod szyldem Barkom Każany Lwów rywalizuje w polskiej lidze od kilku lat, korzystając z obiektów w różnych miastach, ostatnio w Elblągu. Po poprzednim sezonie, w którym zajęła 11. miejsce, przeniosła się pod czeską granicę.

Nowy projekt

Nowy klub nie znalazł jednak uznania wśród miejscowych fanów. Jastrzębski Klub Kibica już wcześniej poinformował, że nie będzie wspierać nowej drużyny. „Decyzja ta nie jest wyrazem sprzeciwu – nie jesteśmy przeciwni drużynie, jej zawodnikom ani jej działaniom. Nie prowadzimy również żadnego bojkotu. Nasze stanowisko wynika wyłącznie ze względów związanych z tradycją, historią i tożsamością Klubu Kibica. (...) Nasza decyzja jest neutralna i podyktowana troską o zachowanie własnej tożsamości” - napisano w komunikacie, jednocześnie życząc powodzenia nowemu zespołowi.

Adam Gorol, ostatni prezes JSW Jastrzębskiego Węgla, a teraz szef Jastrzębia Barkomu, zaznaczył, że rozumie zdanie kibiców, ale liczy, że jednak wesprą nowy zespół. - To są ludzie, którzy przez lata kibicowali Jastrzębskiemu Węglowi, a ich ukochanej drużyny teraz w lidze nie ma. Natomiast wyraźnie zadeklarowali, że nie zamierzają bojkotować meczów Jastrzębia Barkom w naszej hali. Wierzę, że zwycięży zdrowy rozsądek i siatkówka, bo jednak to jest najwyższy poziom rozgrywek w kraju – powiedział. - Nowy klub nie ma zastąpić Jastrzębskiego Węgla, bo tego nie da się zrobić. Jastrzębie Barkom to mój autorski pomysł, żeby w mieście była kontynuacja siatkówki na najwyższym szczeblu rozgrywek. Pracuję nad tym i wierzę, że jednak się uda lokalnie uzyskać poparcie dla nowego klubu, a wtedy będzie o wiele łatwiej nie tylko wypełnić halę, ale też umocnić się wizerunkowo i finansowo. Natomiast ten zespół, pomimo dosyć trudnych warunków, w jakich rozpoczyna sezon, pokazał, że potrafi walczyć i wygrać. Dlatego szkoda, że atmosfera wokół klubu jest dosyć napięta, a aura polityczna, niestety, negatywnie wpływa na ten nowy projekt. To niesprawiedliwe, bo powinien zwyciężyć sport – zaznaczył.

Nieudana inauguracja

Działaczy czeka bardzo dużo pracy. Na inaugurację nowego sezonu w Jastrzębiu-Zdroju z Podziemiami Kredowymi ChKS Chełm (gospodarze przegrali 2:3) wybrało się jedynie 226 osób! Pozostałych do przyjścia do hali nie zachęciły nawet wyniki Jastrzębia Barkomu, który wygrał dwa pierwsze spotkania. Fakt, że nie sprzyjał też termin, bo mecz z zespołem z Chełma rozegrano 1 listopada.

Prezes wierzy, że z czasem fani liczniej stawią się w hali, zwłaszcza kiedy drużyna będzie wygrywać. - Apeluję do kibiców o wsparcie siatkówki w Jastrzębiu. Nawet jeżeli ktoś nie ma przekonania do nowego projektu, to zapraszam na mecz, by wspierać po prostu siatkówkę w mieście. Wiem, że emocje są inne. Bardzo bym chciał, by ten projekt „odpalił”, bo wierzę, że ma sens – podsumował prezes. 

Czas rozliczeń

Gorol pozostaje prezesem Jastrzębskiego Węgla. Przyznał, że ten klub ma zaległości wobec byłych zawodników i członków sztabów trenerskich oraz lokalnych usługodawców.

- Tematem absolutnie nadrzędnym jest to, żeby Jastrzębski Węgiel nie został zmuszony do złożenia wniosku o upadłość. Jesteśmy na finiszu ustaleń w zakresie rozłożenia w czasie spłaty zobowiązań. Jest wokół tego wątku ze strony wierzycieli napięcie, ale i duża wyrozumiałość. W listopadzie możemy dopracować wszystkie porozumienia, a od stycznia je realizować. Nikt tu nie kalkuluje uniknięcia spłaty – podkreślił.

Jastrzębski Węgiel, który pozostaje właścicielem hotelu i mniejszej hali sportowej, ma spłacać zadłużenie z najmu posiadanych nieruchomości, z działalności Akademii Talentów oraz m.in. dzięki dzieleniu się przez nowy klub środkami pozyskiwanymi z powierzchni reklamowych. Zdaniem prezesa proces spłaty zaległości może potrwać 3-4 lata.

- Mozolnie, ale jednak idziemy do przodu. Kiedy pojawiłem się w klubie w 2016 roku, też były poważne problemy finansowe i przez dwa lata trwała walka o przetrwanie. Potem około trzech lat potrzebowaliśmy na stabilizację, a dopiero później weszliśmy na wysoki poziom osiągania sukcesów w kraju i za granicą, staliśmy się klubem absolutnie topowym. Teraz sytuacja jest gorsza, bo wtedy sponsor główny ograniczył finansowanie, a teraz się z niego wycofał. Dlatego też i skutek jest gorszy. Oczywiście, przyjemnie jest wygrywać, zdobywać medale, puchary, ale obecnie toczymy większą walkę – powiedział Gorol, ale uznał, że w przyszłości powrót Jastrzębskiego Węgla do rywalizacji ligowej jest możliwy.

(pap, mic)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się