Walka i gorąca atmosfera

W Zabrzu spodziewają się, że mecz z Legią rozbudzi kibiców, którzy tłumnie zgromadzą się na stadionie przy Roosevelta.

Filip Majchrowicz potrafił w tym roku zastopować napastników rywali. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

GÓRNIK ZABRZE

Od lutowego meczu z Cracovią Filip Majchrowicz pozostaje pierwszym bramkarzem Górnika. 25-latek zagrał w czterech ostatnich meczach w wyjściowym składzie i na razie trudno doczepić się do jego gry. Prezentuje się pewnie, nie popełnia błędów. Zdążył też już obronić trzy rzuty karne (w tym jeden powtórzony w meczu z Motorem). Stał się więc pewnym punktem zespołu i nie widać po nim, że w poprzednim sezonie grał rzadko, a na szansę w Górniku musiał czekać pół roku. – Każda udana interwencja nakręca pozytywnie, buduje pewność siebie. To nie jest tak, że jeśli obroniłem trzy rzuty karne, czy mamy dobre wyniki, to będę mniej skoncentrowany. Wręcz przeciwnie. Chcę pokazać, że to nie przypadek, iż mecze nam wychodzą – powiedział golkiper podczas wczorajszej konferencji prasowej.

Patrzymy w górę

Przed Majchrowiczem i Górnikiem bardzo ważne spotkanie. W niedzielę zawodnicy Jana Urbana zmierzą się w prestiżowym starciu z Legią Warszawa. To znakomita okazja, by odbudować się po bolesnej porażce z GKS-em Katowice w miniony weekend. Ponadto wygrana oznaczać będzie wyprzedzenie w tabeli warszawian, którzy po raz ostatni w lidze wygrali na początku marca, pokonując Śląsk Wrocław. – Natłok spotkań może być czynnikiem, na który goście muszą zwrócić uwagę. Muszą sobie z tym poradzić. My na to jednak nie patrzymy. Chcemy ich pokonać, nieważne, czy będą zmęczeni, czy wypoczęci. Patrzymy w górę tabeli, ale nie będziemy się czarować – nie walczymy o coś więcej, niż czwarte miejsce, bo to jest niemożliwe – stwierdził Filip Majchrowicz.

Lubią grać

Pomimo że „Wojskowi” w lidze nie radzą sobie w ostatnim czasie najlepiej (wspomniana wygrana ze Śląskiem była jednym z zaledwie dwóch zwycięstw warszawian po przerwie zimowej), trener Jan Urban spodziewa się ciekawego widowiska. – Wszystko wskazuje na to, że będzie to bardzo dobry mecz, jeżeli chodzi o bramki, sytuacje. Jesteśmy w dobrej dyspozycji, choć w ostatnim spotkaniu zawiodła nas skuteczność. Oby wróciła taka, jak była w meczu z Motorem Lublin (4:0 – przyp. red.). Zapraszać nikogo nie muszę, bo wszystkie bilety zostały sprzedane – przekazał opiekun zabrzan. O tym, że niedzielna rywalizacja będzie ciekawa, przekonany jest także Majchrowicz. – Spodziewamy się w niedzielę walki, gorącej atmosfery na trybunach i dobrego meczu, bo oba zespoły mają jakość. My lubimy grać w piłkę, Legia też. Kwestią koncentracji będzie, żeby nie popełniać głupich błędów. Musimy wyciągnąć parę wniosków po meczu z GKS-em – stwierdził golkiper.

Bez kont(r)aktu

Spotkanie z Legią nadeszło dla Górnika w dość ciekawym momencie. W mediach dyskutuje się na temat potencjalnego przejścia trenera Urbana do Legii Warszawa po tym, jak jej dyrektorem sportowym został Michał Żewłakow. Szkoleniowiec odniósł się do tych plotek. – Nie miałem żadnego kontaktu z Legią czy z Michałem Żewłakowem, z którym się bardzo dobrze znam. W futbolu tak jest, że dziś kontaktu nie było, a jutro Michał zadzwoni i powie: „Janek, chcę pogadać”. Tak to funkcjonuje. Na dziś wiem tyle, ile wszyscy – skomentował sprawę trener. Podstawą plotek o przenosinach szkoleniowca do stolicy jest fakt, że Jan Urban nadal nie podpisał nowego kontraktu z Górnikiem, a aktualna umowa szkoleniowca obowiązuje do końca czerwca bieżącego roku.

Kacper Janoszka