Waleczny Sochan

W San Antonio osłabieni Jeziorowcy nie dali rady wiceliderom Konferencji Zachodniej.

Spurs grają w tym sezonie naprawdę dobrze. Fot. San Antonio Spurs

NBA

Wydarzeniem środowej nocy był mecz we Frost Bank Center w San Antonio, gdzie Spurs podejmowali Lakers. Grały zespoły ze ścisłej czołówki Konferencji Zachodniej, ale goście bez trójki starterów – LeBron James nie pojawił się z powodu artretyzmu i rwy kulszowej, urazy wykluczyły także Austina Reavesa i Ruiego Hachimurę. Mecz toczył się pod dyktando Teksańczyków, którzy wygrali pierwszą kwartę i prowadzili w połowie. Luka Doncić dwoił się i troił (38 punktów, po 10 asyst i zbiórek,86. triple-double w karierze), goście zawdzięczają mu utrzymywanie kontaktu z rywalami jeszcze na początku trzeciej kwarty. Na więcej nie pozwolili Keldon Johnson (27 pkt) oraz Victor Wembanyama (16 pkt, 14 zbiórek). Ten ostatni znowu występował jako rezerwowy, bo sztab medyczny pilnuje, by nie grał zbyt dużo i zbyt intensywnie. – Chcemy, żeby był zdrowy przez lata. Nie chodzi o próby wygrania kilku kolejnych meczów… Nie ma nic ważniejszego od jego zdrowia. On jest zbyt ważny dla tej ligi i na to zasługuje – tłumaczył trener Mitch Johnson.

W drugim kolejnym spotkaniu kilkanaście minut na boisku zaliczył Jeremy Sochan. Polak jako rezerwowy w 12 minut zdobył 6 pkt, miał asystę i 3 faule. Nie pomylił się przy rzutach z gry. Trafił dwie „trójki” (cały zespół miał tylko cztery celne rzuty zza łuku). Znowu chwalił go trener. – Walczył jak szalony, świetnie radził sobie w ataku, trafiał te rzuty, które mu się nawinęły, i był w rytmie – przekonywał dziennikarzy Johnson.

Po meczu doszło do przepychanki między Sochanem a Jarredem Vanderbiltem. Zawodników musiał rozdzielać Doncić. – Coś mu powiedziałem podczas meczu i pewnie nie było to zbyt miłe. Musiał to źle odebrać i powiedział, żebym się z nim spotkał po meczu i po prostu odbyliśmy grzeczną wymianę zdań, ale on chyba nie jest zbyt stabilny emocjonalnie – tłumaczył zajście Sochan.

Dzięki wygranej Ostrogi umocniły się na pozycji wiceliderów Zachodu. Jeziorowcy mają jedną porażkę więcej i spadli na czwartą lokatę.

Na czele pozostaje Oklahoma City, która potrzebowała dogrywki, by wygrać u siebie z Utah. Zanosiło się na sensację, gdy 5 minut przed końcem goście prowadzili 8 punktami (107:99). Obrońcy tytułu dali jednak radę odrobić straty, równo z końcową syreną do remisu doprowadził Shai Gilgeous-Alexander, który w całym meczu zdobył aż 46 pkt. Aktualny MVP w dodatkowym czasie zdobył 9 „oczek” i przypieczętował wygraną gospodarzy. W zespole z Salt Lake City aż trzech zawodników zanotowało double-double: Lauri Markkanen (29 pkt, 13 zbiórek), Jusuf Nurkić (15 pkt, 15 zbiórek) oraz Keyonte George (25 pkt, 11 asyst).

Charlotte - Toronto 96:97, Detroit - Chicago 108:93, Philadelphia - Washington 131:110, Golden State - Milwaukee 120:113, Boston - Denver 110:114, Atlanta - New Orleans 117:100, Brooklyn - Orlando 103:104 po dogrywce, New York - LA Clippers 123:111, Memphis - Phoenix 98:117, Oklahoma City - Utah 129:125 po dogrywce, San Antonio - LA Lakers 107:91, Portland - Houston 103:102

(p)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się