W towarzystwie outsiderów
Porażka ze Szwajcarami wyrzuciła Biało-czerwonych z turnieju głównego mundialu. Od jutra grać będą w Pucharze Prezydenta z Algierią, Kuwejtem i Gwineą. W najlepszym wypadku zajmą 25. miejsce, najniższe w historii występów na mistrzostwach świata.
Mimo dobrej postawy bramkarza Marcela Jastrzębskiego nie daliśmy rady europejskim średniakom. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
MISTRZOSTWA ŚWIATA MĘŻCZYZN
Na zakończenie zmagań grupowych rundy wstępnej Biało-czerwoni zmierzyli się ze Szwajcarią. Tylko wygrana w niedzielnym meczu gwarantowała awans do kolejnej fazy. Podobny bilans punktowy mieli Helweci, którzy jednak notowali nieznacznie lepszy bilans bramkowy. To efekt podziału punktów z Czechami (17:17) i porażki z Niemcami (29:31). Dlatego dla obu zespołów był to mecz o być albo nie być w turnieju głównym.
Chęć rewanżu
W tegorocznym mundialu do wyróżniających się Szwajcarów należeli lewy rozgrywający Lenny Rubin z TVB Stuttgart i bramkarz SC Magdeburg Nikola Portner. Przed spotkaniem z Polakami Rubin miał 15 trafień, które dawały mu miejsce w Top 10. Portner z kolei w dwóch meczach nie miał zmiennika, broniąc 27 z 73 rzutów, co dawało mu 36,9% skuteczności.
Ze Szwajcarami, którzy występują dzięki „dzikiej karcie”przyznanej przez Międzynarodową Federację Piłki Ręcznej, Polacy mieli rachunki do wyrównania, ponieważ ostatnie starcie - na Euro 2020 - zakończyło się zwycięstwem Szwajcarów 31:24, a obecny trener Andy Schmid trafił do siatki aż 15 razy. Ciekawostką jest fakt, że do trenera Szwajcarów należy rekord zdobytych bramek (1094) w swym kraju i jeden z najlepszych w Europie; doskonałe osiągnięcie zanotował w 218 występach.
Starta za stratą
Zaczęło się od bramki Damiana Przytuły, dobrej interwencji Marcela Jastrzębskiego i... kary technicznej dla Piotra Jędraszczyka za zbyt wczesne wejście na boisko. Tempo meczu było szybkie, trochę szalone. Niestety, od prowadzenia 4:2 zdarzyły nam się 4 pomyłki, po których straciliśmy 3 gole z rzędu. Szwajcarzy też grali nerwowo, ale my wciąż podawaliśmy im tlen piłkami wyrzucanymi w aut i prostymi stratami. Dość powiedzieć, że do przerwy mieliśmy aż 9 (!) niewymuszonych, juniorskich wręcz błędów. Po kwadransie, przy dwubramkowej stracie czas na żądanie wziął nasz selekcjoner. - Wypieprzamy piłki niepotrzebnie. Spokojnie! - apelował Marcin Lijewski. Pomogło, bo trafiliśmy trzy razy z rzędu, ale za moment w głowach naszych zawodników znów się „paliło”. - Spokojnie! Po co? - krzyczał „Lijek”, a fatalnie rozegrana końcówka sprawiła, że do szatni udawaliśmy się z najwyższą stratą w tej części meczu.
Pozostawało 30 minut, by wywalczyć mundialowe „życie”. Nadzieja brała się też z faktu, że z Czechami też przegrywaliśmy trzema bramkami... Niestety, nadal było bardzo źle, bo zaraz po przerwie strata urosła do 6 bramek; przez 7 minut byliśmy bez trafienia! W tym momencie w naszej grze znów coś drgnęło. Odrobiliśmy 3 bramki, a w 44 minucie „dopadliśmy” Szwajcarów. Teraz o czas poprosił trener Schmid. Uspokoił sytuację i Helweci, którzy przez 8 minut nie rzucili bramki, znów zaczęli trafiać. Końcówka była strasznie frustrująca w wykonaniu Biało-czerwonych. Kolejne błędy, straty - 16 przy 6 przeciwników - okazały się zabójcze. Dopełnieniem negatywnego obrazu była zmarnowana „setka” Mikołaja Czaplińskiego na 3 minuty przed końcem spotkania...
Wczorajsza porażka sprawiła, że turniej będziemy kończyć w towarzystwie outsiderów światowego handballu, w rywalizacji o Puchar Prezydenta IHF. Przenosimy się z Danii do Chorwacji, by walczyć o miejsca 25-32, najniższe w historii startów na mistrzostwach świata. To zdecydowanie poniżej zadania zajęcia miejsca w przedziale 9-14, jakie postawił przed drużyną narodową prezes ZPRP Sławomir Szmal. Teraz naszymi przeciwnikami będą m.in. Algieria, Gwinea i Kuwejt. Remis i dwie porażki na mundialu to straszna „obsuwa” męskiego handballu. Czy można upaść niżej?
Zbigniew Cieńciała
◼ Polska - Szwajcaria 28:30 (15:18)POLSKA: Jastrzębski, Morawski - Marciniak 4, Moryto, Jędraszczyk, Syprzak 4/2, Przytuła 9, Czuwara 2, Olejniczak 3, Gębala, Paterek, Pietrasik 4, Czapliński 2, Wojdan, Rogulski. Kary: 8 min. Trener Marcin LIJEWSKI.
SZWAJCARIA: Portner, Scheidiger - Steenaerts 4, Kuetel 5, Aellen 3, Roethlisberger, Rubin 5, Leopold 5/2, Meister 4, Attenhofer, Maros, Laube 1, Willecke, Ben Romhdane 3. Kary: 8 min. Trener Andy SCHMID.
Sędziowali: Ivan Pacević i Milos Ranatović (Czarnogóra). Widzów 5653.
Przebieg meczu: 1:0 (2), 3:1 (5), 4:5 (10 ), 5:7 (15), 8:7 (17), 9:10 (19), 10:12 (22), 14:15 (27), 15:18 (30), 15:21 (33), 18:21 (37), 22:22 (44), 23:25 (50), 24:27 (54), 26:30 (57), 28:30 (60).
