W potrójnej koronie
Do złotego medalu igrzysk olimpijskich 2024, złota mistrzostw świata 2025 Duńczycy dołożyli tytuł mistrza Europy 2026. W finale turnieju, którego byli współgospodarzami, okazali się lepsi od Niemców.
Duński dynamit ponownie eksplodował... Fot. PAP/EPA
MISTRZOSTWA EUROPY
Aż 14 lat przyszło czekać Duńczykom na złoty medal mistrzostw Starego Kontynentu. Po zwycięstwach w 2008 i 2012 roku zdołali dopiąć swego i potwierdzić, że nie ma na nich mocnych. Wygranej różnicą 7 bramek w najważniejszym meczu turnieju absolutnie nie można nazwać przypadkową.
Wybuczany Wolff
Hala w Herning była wypełniona 15 tysiącami kibiców, w większości pragnącymi zwycięstwa gospodarzy. Ci wyszli na parkiet skupieni, ale jednocześnie naładowani energią, która wraz z pierwszym gwizdkiem czarnogórskich sędziów miała eksplodować. Wbiegających na prezentację Niemców przywitały gwizdy i buczenie, co oczywiście miało ich zdeprymować. Najgłośniej było, gdy na boisku pojawił się bramkarz Andreas Wolff, największa przeszkoda Duńczyków. Były zawodnik Industrii Kielce w ogóle się tym nie przejął, bo w takiej sytuacji znajdował się wielokrotnie i nawet lubi, gdy widownia jest przeciwko niemu. Ze spokojem odebrał więc piłkę w ramach nagrody dla najlepszego golkipera turnieju i stanął między słupkami. Chciał bowiem przerwać serię 8 zwycięstw Duńczyków z jego zespołem i po 10 latach sięgnąć po tytuł. I to właśnie do właśnie do bramkarza THW Kiel należała pierwsza akcja finału, kiedy kapitalnie zatrzymał rzut Rasmusa Lauge, jedynego zawodnika z obecnego składu, pamiętającego złoto z 2012 roku. W odpowiedzi równie świetnie interweniował Emil Nielsen, którego chciał pokonać Juri Knorr.
Kiesler nie wytrzymał
To wszystko zwiastowało ogromne emocje, ale z czasem do głosu zaczęli dochodzić gracze z pola i to on stworzyli świetne widowisko. Wymiana ciosów trwała od początku. Jedni i drudzy popisywali się pomysłowo rozgrywanymi akcjami, wyjściami na czyste pozycje i rzutami, po których piłka niemal rozrywała siatki. Do 14 minuty (8:7) na tablicy wyników najczęściej widniał remis i wtedy Tom Kiesler zaatakował w twarz Mathiasa Gidsela. Sędziowie przeanalizowali tę sytuację i po chwili pokazali czerwoną kartkę niemieckiemu obrońcy. Duńczycy błyskawicznie to wykorzystali i za sprawę Simona Pytlicka odskoczyli na 3 trafienia. Wolff potrzebował czasu, żeby łapać flow, ale jak to zrobił, to bronił w jak w transie, napędzając swych kolegów do pogoni za wynikiem. Trzymał się dzielnie, natomiast po drugiej stronie miejsce niezawodny zwykle Nielsena zajął Kevin Moeller. Doświadczony bramkarz broni barw klubu z Flensburga, więc znajomość rywali okazała się decydująca. 36-latek zatrzymał w sumie 8 z 23 rzutów, odbijając piłkę w kilku beznadziejnych wręcz sytuacjach i to głównie jemu miejscowi mogli zawdzięczać prowadzenie 18:16 do przerwy.
Szósty raz Jacobsena
Niemcy nie mieli zamiaru pasować. W 35 minucie doprowadzili do remisu (19:19) i wydawało się, że złapali rytm. Rywale na wiele im jednak nie pozwolili, znakomicie spisując się w obronie. Wolff dwoił się troił, ale wszystkich rzutów nie był w stanie powstrzymać, choć kilka interwencji było wręcz spektakularnych. Mimo wszystko przewaga Duńczyków rosła z każdą minutą. Trener Alfred Gislason różnymi sposobami próbował pobudzić swych podopiecznych i ci - dzięki kilku szarpnięciom oraz głównie indywidualnym akcjom dochodzili przeciwników na 2 trafienia (26:24 w 50 min, 27:25 w 52 min, 29:27 w 55 min), lecz gdy w 57 minucie - za przypadkowe, ale jednak - uderzenie łokciem na trybuny odesłany został Jannik Kohlbacher, stało się jasne, że jego koledzy nie będą już w stanie wiele zdziałać. Zwycięstwo 34:27 Jyske Boxen Arena przyjęła euforycznie, a w przeraźliwie głośnym ryku trybun najbardziej pławił się trener Nikolaj Jacobsen, który z duńskim zespołem sięgnął po 6. zwycięstwo na mistrzowskiej imprezie.
Marek Hajkowski
CZY WIESZ, ŻE...
W 43 minucie finałowego spotkania Mathias Gidsel został najskuteczniejszym zawodnikiem w historii Euro. Genialny rozgrywający miał wtedy na koncie 65 bramek, dzięki czemu wyprzedził Norwega Sandera Sagosena, który w roku 2020 rzucił 65 goli.
10 DUŃCZYKÓW, którzy wzięli udział w finale, występuje w Bundeslidze, a tylko jeden Niemiec - Juri Knorr - w lidze duńskiej.
Drużyna Gwiazd
◾ Bramkarz - Andreas Wolff (Niemcy)◾ Prawoskrzydłowy - Mario Sostarić (Chorwacja)
◾ Prawy rozgrywający - Francisco Costa (Portugalia)
◾ Środkowy rozgrywający - Gisli Kristjansson (Islandia)
◾ Obrotowy - Johannes Golla (Niemcy)
◾ Lewy rozgrywający - Simon Pytlick (Dania)
◾ Lewoskrzydłowy - August Pedersen (Norwegia)
◾ Obrońca - Salvador Salvador (Portugalia)
◾ Młody zawodnik - Francisco Costa (Portugalia)
◾ Najlepszy strzelec - Mathias Gidsel (Dania) - 68 bramek
◾ MVP - Mathias Gidsel (Dania)
FINAŁ
◼ Dania - Niemcy 34:27 (18:16)
DANIA: Nielsen, K. Moeller - Kirkelokke 2, Landin, Jakobsen 3, Lauge, Saugstrup 1, Gidsel 7, Larsen, Hansen 7/4, Andersson, Hoxer 1, Arnoldsen 5, Pytlick 8, Svane, L. Moeller. Kary: 6 min. Trener Nikolaj JACOBSEN.
NIEMCY: Wolff, Spaeth - Lichtlein 2/1, Golla 5, Schluroff, Langhoff, Knorr 5, Zerbe 2, Koester 4, Uscins 2, Kiesler (CZK, 14 min - atak na twarz), Semper 1, Dahmke, Mertens 1, Grgic 5, Kohlbacher (CZK, 57 min - uderzenie łokciem). Kary: 10 min. Trener Alfred GISLASON.
Sędziowali: Ivan Pavicević, Milos Raznatović (Czarnogóra). Widzów 15000.
MECZ O 3. MIEJSCE
◼ Islandia - Chorwacja 33:34 (14:17)
ISLANDIA: Hallgrimsson, Gustavsson - Arnarsson 1, Elisson 4, Gislason, Gunnarsson, G. Kristjansson 7/1, V. Kristjansson (CZK, 37 min - faul), Magnusson 11/8, Olafsson, Rikhardsson 5, Smarason 1, Thrastarson 2, Totkelsson, Vidarsson 2. Kary: 14 min. Trener Snorri Steinn GUDJONSSON.
CHORWACJA: M. Mandić, Slavić - Cesko, Cindrić, Glavas 1, Jelinić 3, Klarica 1, Lucin 9/1, Mamić, D. Mandić 4, Maras 2, Martinović 5, Nacinović 6, Raużan, Szusznja, Szosztarić 3/3. Kary: 10 min. Trener Dagur SIGURDSSON.
Sędziowali: Andreu Marin i Igancio Garcia (Hiszpania). Widzów 15000.
