W poszukiwaniu olimpijskiego ducha
Billboardy i plakaty zapowiadające igrzyska, kierunkowskazy na stacjach metra prowadzące do obiektów olimpijskich, informacje i oferty dla turystów i kibiców, liczne roboty drogowe – tak wygląda Mediolan na trzy dni przed inauguracją imprezy.
Wioska olimpijska w Mediolanie powoli się zapełnia. Fot. PAP / EPA
Stolica Lombardii wróciła na czołówki mediów w nadzwyczaj pozytywnej oprawie. Niemal dokładnie sześć lat temu Mediolan również był na ekranach wszystkich telewizorów i pierwszych stronach gazet na całym świecie – całkowicie opustoszały i pogrążony w przerażeniu i panice w związku z lawinowo rosnącą liczbą przypadków zachorowań na Covid- 19. To w tym rejonie Włoch zaczął się na początku 2020 roku europejski kryzys na tle koronawirusa, który w błyskawicznym tempie zamienił się w globalny alarm. Zanim wprowadzono lockdown i ogłoszono pandemię, władze stolicy Lombardii pocieszały mediolańczyków: miasto szybko się z tego podniesie. Nie nastąpiło to natychmiast, potrzeba było ponad dwóch lat, ale mieszkańcy włoskiej stolicy biznesu, finansów i mody widzą w igrzyskach symbol ostatecznego zamknięcia tamtego dramatycznego rozdziału.
Mediolan przeszedł w ostatnich latach spektakularny proces modernizacji, ożywienia gospodarczego i rozwoju w wielu dziedzinach. – Moje miasto tętni życiem, jest radosne i odświętne, to naprawdę wspaniały widok – mówi Paolo, starszy mieszkaniec okolic placu przed słynną mediolańską katedrą. Jak zaznaczył, pijąc codziennie poranną kawę w swoim ulubionym barze, obserwował postęp prac koło Duomo (katedry) i galerii handlowej, bo to właśnie w tej części miasta znajduje się jedno z logistycznych centrów igrzysk.
Wśród mediolańczyków nastroje są jednak podzielone. Jedni wyrażają entuzjazm, bo ich miasto jest w centrum uwagi świata, drudzy martwią się utrudnieniami z powodu przyjazdu kilkudziesięciu przywódców państw na piątkową inaugurację na stadionie San Siro, tłokiem w środkach lokomocji i na ulicach. Elena, właścicielka baru w centrum przyznała, że nie czuje olimpijskiego ducha. Jak dodała, dalej z nostalgią wspomina światową wystawę Expo w Mediolanie w 2015. – Wtedy przyjechały miliony osób. Expo poświęcone temu, na czym znamy się najbardziej, czyli żywności, było wspaniałym wydarzeniem, przyciągającym naprawdę tłumy. Nie spodziewam się takiej euforii, jaka była ponad 10 lat temu – dodała.
O mieszanych nastrojach informują też lokalne media, które zwracają uwagę na to, że olimpijska radość nie udziela się wszystkim. Co więcej, jak zaznaczono, niektórzy wręcz chłodno przyjmują zimowe igrzyska i wyrażają opinię, że taka impreza nie przyciąga tłumów. Wielu Mediolańczyków nie wie, jakie zawody odbędą się w ich mieście. – Wiem tylko, że Mediolan będzie krainą lodu, bo takie dyscypliny będą tu rozgrywane – powiedziała Federica, studentka Uniwersytetu Bocconi. Jej chłopak, Amerykanin, stwierdził natomiast żartobliwie: – Chciałbym zobaczyć mecz hokeja USA - Dania. Tak nawiązał do politycznego sporu o Grenlandię.
Z Mediolanu Sylwia Wysocka (PAP)
