W odmiennych nastrojach

Niezadowoleni, bo po przerwanej serii zwycięstw, Tyszanie w pucharowym starciu podejmą szczęśliwych Siedlczan, podbudowanych z kolei wygraną w Opolu.

W tym sezonie w Tychach pierwszoligowiec (konkretnie ŁKS) już przekonał o sile wicelidera II ligi. Fot. Press Focus / Łukasz Sobala

Do środowego meczu Pucharu Polski GKS-u Tychy z Pogonią Siedlce rywalizujące drużyny przystąpią w zgoła odmiennych nastrojach. Tyszanie po trzech ligowych zwycięstwach w niedzielę zremisowali bezbramkowo z Podhalem i choć nadal są niepokonani w tym sezonie oraz zajmują drugie miejsce w tabeli II ligi, to jednak trener Rene Poms był mocno rozczarowany stylem gry swoich zawodników.    

Pokażą prawdziwą twarz

- Nie zrealizowaliśmy w lidze tego, co sobie zakładaliśmy, bo liczyliśmy na przedłużenie serii zwycięstw – stwierdził trener Tyszan. – Po trzech wygranych znowu jednak zremisowaliśmy, choć miałem przeczucie, że zagramy dobrze i sięgniemy po trzy punkty. Jednak nie zagraliśmy dobrze i nie zasłużyliśmy na triumf. Dopisaliśmy do swojego dorobku bardzo szczęśliwy dla nas remis. Mieliśmy dużo szczęścia, ale ja nie chcę w ten sposób zdobywać punktów. Dlatego pogadaliśmy z zawodnikami i przeanalizowaliśmy ze sztabem szkoleniowym to, dlaczego tak nasza gra wyglądała. Ci, którzy znają się na piłce wiedzą, że takie chwile też przychodzą i trzeba sobie z nimi radzić. Dlatego wierzę, że w Pucharze Polski pokażemy swoją prawdziwą twarz i zagramy tak jak w poprzednich spotkaniach, a smutek po nieudanym występie przekujemy w mobilizację na spotkanie z Pogonią Siedlce.

Chorzowskie przygotowania

Dla odmiany zespół Adama Noconia po trzech z rzędu pierwszoligowych porażkach przełamał się w Opolu, wygrywając z Odrą 1:0. Zespół, który w ośmiu pierwszych meczach ligowych stracił 7 goli, a w trzech kolejnych aż 8, znowu wrócił więc na swoją defensywną i skuteczną ścieżkę. Jednocześnie Siedlczanie zdobyli na zapleczu ekstraklasy 14 goli w swoich dotychczasowych 12 spotkaniach, a dodajmy jeszcze, że poprzedni mecz pucharowy wygrali 3:2 po dogrywce. To znaczy, że w ofensywie też mają argumenty. Kibice w Tychach, pamiętając, że ich drużyna w II lidze ma bilans bramkowy 19:7, a w Pucharze Polski po 1:0 wygrała z Zagłębiem Sosnowiec i ŁKS-em Łódź, mogą liczyć na ciekawe widowisko, w którym mimo wszystko – gry w niższej lidze i gorszej formy w ostatnim spotkaniu – faworytem wydają się być gospodarze.

- Zgadzam się – przytaknął szkoleniowiec Pogoni. – Na pewno GKS Tychy to mocny zespół, a pucharowe wyniki pokazują, że nawet z pierwszoligowcami potrafi sobie poradzić. No i ma atut swojego boiska. Ale my też poważnie traktujemy ten mecz. Po niedzielnym starciu w Opolu nie wracaliśmy na Podlasie, tylko przyjechaliśmy do Chorzowa i tu przygotowujemy się do meczu w Tychach. Po opolskim przełamaniu humory w naszej szatni zdecydowanie się poprawiły. Nawet nie chcę myśleć o tym, gdybyśmy w Opolu przegrali i po czwartej z rzędu porażce czekali na kolejne starcie. A po zwycięstwie zawsze jest raźniej, choć mamy problemy kadrowe. Trzech-czterech piłkarzy narzeka na urazy, więc zapowiadają się dość duże roszady w składzie. Ale po to właśnie jest Puchar Polski, żeby ci, którzy grają więcej w lidze, mogli złapać oddech, a ci, którzy nie mają okazji pokazać się w grze punkty, udowodnili, że są ważną częścią drużyny. Na to liczę i mogę zapewnić, że wyjdziemy na tyską murawę, żeby walczyć o awans.

Jerzy Dusik

CZY WIESZ, ŻE... 

W poprzednim sezonie tyszanie, najsłabszy zespół na poziomie zaplecza ekstraklasy, raz wygrali i raz przegrali z Pogonią. U siebie we wrześniu przed rokiem polegli 1:3, żeby wiosną, w kwietniu w Siedlcach zwyciężyć 1:0 po bramce w końcówce 18-letniego Tymoteusza Ryguły. 

  

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się