W mojej głowie jest tylko Górnik
Rozmowa z Patrikiem Hellebrandem, pomocnikiem drużyny z Zabrza.
Patrik Hellebrand szybko stał się zawodnikiem pierwszego składu Górnika. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
- Górnik długo się mną interesował i czułem, że naprawdę chce, żebym grał w Zabrzu. Perspektywa gry z Lukasem Podolskim była dla mnie czymś niesamowitym. A Górnik dla mnie jest wyjątkowym, wielkim klubem i nie miałem żadnych wątpliwości, gdy otrzymałem ofertę przenosin.
Od początku był pan pewien, że to będzie krok do przodu w pana karierze?
- Tak, byłem o tym przekonany. Gdy zadzwonili do mnie z Górnika, byłem bardzo szczęśliwy. Od razu wiedziałem, że chcę tego transferu. W Czechach każdy doskonale wie, jak dużym klubem jest Górnik Zabrze. Gdy klub się mną zainteresował, zacząłem oglądać mecze ekstraklasy i wiedziałem, z czym wiąże się gra w Polsce. Już wtedy czułem, że będzie to dla mnie krok do przodu, a teraz czuję się bardzo szczęśliwy z tego powodu, że gram w tak dużym klubie. Chciałbym z tym zespołem coś fajnego zrobić.
Czy Czesi uważają, że polska liga jest lepsza od ich rodzimych rozgrywek?
- Nie wszyscy tak uważają. Według mnie podział jest 50 na 50. Część kolegów, zanim doszło do transferu, pytało się mnie, dlaczego przenoszę się akurat do polskiej ligi. Gdy jednak po czasie przyjechali na mój mecz, gdy już grałem w Górniku, stwierdzili, że dokonałem słusznego wyboru. Niewielu ludzi w Czechach wie, jak wygląda polska ekstraklasa. Gdy jednak Czesi zobaczą już jakiś mecz, zauważą, że poziom jest wyższy.
Jaka jest najwyższa różnica pomiędzy czeską ligą a polską?
- W polskiej ekstraklasie nie ma faworytów. Wszystkie spotkania można przegrać lub zremisować. To dla mnie coś nowego. Ponadto moim zdaniem w ekstraklasie poziom piłkarskich umiejętności jest wyższy niż w Czechach. W Polsce grają indywidualnie lepsi zawodnicy. W Czechach natomiast jest sporo gry taktycznej, niezwykle dużo trzeba biegać i walczyć. Oczywiście w Polsce, przede wszystkim u trenera Jana Urbana, taktyka też jest bardzo ważna. Bez niej nie znaleźlibyśmy się na szóstym miejscu w tabeli.
A co pana najbardziej zaskoczyło po przyjeździe do Polski?
- Zaskoczyli mnie kibice Górnika. Graliśmy już na paru stadionach w Polsce, ale – powiem szczerze – nigdzie nie widziałem tak świetnych kibiców, jak na arenie w Zabrzu. To zresztą nie tylko moja opinia. Moja rodzina, która przyjeżdża na mecze, także zauważa, że atmosfera na stadionie jest super.
Czyli teraz, gdy dzwonią do pana koledzy, piłkarze z ojczyzny, naciska pan na nich, żeby jak najszybciej przenosili się do polskiej ligi?
- Jasne! Działało to też w drugą stronę, bo ja też byłem zachęcany przez innych Czechów do przejścia do ekstraklasy. Znam Zdenka Ondraszka i Michala Frydrycha i obaj opowiadali mi o fantastycznych kibicach, o dobrych warunkach do trenowania i o pięknych, dużych, nowych stadionach. Czekam też na moment, aż na czwartej trybunie w Zabrzu pojawią się kibice.
Fani z Zabrza doceniają pana za grę w Górniku. Po kilku meczach tego sezonu znalazł się pan w wyjściowej jedenastce i nie chce jej pan opuścić…
- Dla mnie najważniejsze jest to, jak gra drużyna. Najważniejszy jest wynik. Nie będę się przechwalał, po prostu robię wszystko, co mogę, żeby zespół na tym zyskał.
Brakuje tylko „liczb”? W rundzie jesiennej zdobył pan tylko jedną bramkę.
- Dochodzą mnie głosy, że muszę strzelać bramki. Staram się jednak o tym nie myśleć za dużo. Moje gole nie mają dla mnie znaczenia, jeśli wiem, że moja praca pomogła zespołowi w wygranej. Oczywiście, chciałbym strzelać bramki, asystować, ale skupiam się przede wszystkim na moich zadaniach drużynowych. To jest dla mnie na pierwszym miejscu.
Mimo braku dużej liczby goli, czuje pan duże wsparcie trybun?
- Tak! Bardzo mi miło z tego powodu, bo czuję się w Górniku jak w domu. Nie czuję różnicy, czy jestem w Czechach, czy jestem w Polsce. I tu, i tu czuję się tak samo. Za to dziękuję kibicom, bo przyjęli mnie bardzo ciepło.
To też wpływa na naukę języka polskiego? W Zabrzu jest pan dopiero pół roku, a już płynnie rozmawiamy po polsku.
- Gdy przyjechałem do Górnika, zacząłem osłuchiwać się z polskim językiem. Polski i czeski są bardzo podobne, więc na początku, kiedy ktoś do mnie mówił, rozumiałem 80 procent z jego wypowiedzi. Z trudnością natomiast przychodziło mi mówienie po polsku. Teraz jest z tym coraz lepiej. Gdy słyszy się język polski codziennie i jest się Czechem, rzeczywiście można się go błyskawicznie nauczyć.
Na początku rozmowy wspomniał pan o Lukasie Podolskim. Jakim na co dzień jest partnerem z zespołu?
- To jest „pan piłkarz”. Co jednak ważniejsze - jest to dobry człowiek. Wszyscy w klubie go lubią i sądzę, że nie ma wielu takich piłkarzy, którzy byli mistrzami świata i potrafią być tak dobrymi, normalnymi kolegami. Jest świetnym człowiekiem. Pomaga młodym zawodnikom, co bardzo doceniamy, bo ma ogromne doświadczenie.
Czy któryś z piłkarzy Górnika, oprócz Lukasa Podolskiego, zrobił na panu wrażenie pod względem piłkarskim?
- Nie będę nikogo szczególnie wyróżniał, bo prezentujemy bardzo podobny poziom. Wszyscy zawodnicy Górnika są bardzo dobrze wyszkoleni technicznie. I nie jest to przypadek, bo trener chce grać piłką. Najważniejszy jest zespół. Najważniejsze jest nie to, kto gra na boisku, a jak gra cała drużyna. Zresztą nie tylko piłkarsko jesteśmy mocni. Myślę, że każdy z nas ma świetny charakter do gry. To też jest bardzo ważne.
Na jakim miejscu w lidze Górnik zakończy sezon?
- Na razie nie chcę o tym mówić, bo minęła dopiero połowa sezonu. Uważam natomiast, że niezwykle ważny będzie mecz z Puszczą Niepołomice, który będzie pierwszym po powrocie z zimowej przerwy (2 lutego – red.). Jeśli wygramy, sądzę, że reszta rundy będzie bardzo dobra. Musimy być w pełni skoncentrowani i możemy walczyć o europejskie puchary. W polskiej lidze może wydarzyć się wszystko!
Ma pan 25 lat, przed panem jeszcze sporo sezonów gry w piłkę. Gdzie się pan widzi za kilka lat?
- Każdy piłkarz musi mieć w sobie chęć grania w jak najlepszej drużynie. Teraz jednak o tym nie rozmyślam. W Górniku jestem dopiero przez pół roku. Znajdujemy się na szóstym miejscu w tabeli, a chciałbym coś osiągnąć z tym zespołem. W mojej głowie jest teraz tylko Górnik.
W Beleku rozmawiał Kacper Janoszka
