W Izraelu strzelali mu, że hej!
Karol Niemczycki po trzech latach powrócił do Polski i będzie konkurował o pozycję w drużynie beniaminka z Wrocławia.
W ekstraklasie nowy golkiper Śląska debiutował w barwach Cracovii. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
Ciekawa w nadchodzącym sezonie może być rywalizacja bramkarzy w Śląsku Wrocław. Beniaminek dysponuje dwoma solidnymi golkiperami, którzy mają odpowiednie, ekstraklasowe umiejętności, a także spore doświadczenie. Pierwszym z nich jest Michał Szromnik, który wrócił do Śląska przed sezonem 2025/26, po dwóch latach spędzonych w Górniku Zabrze - i pomógł mu w powrocie do ekstraklasy. W poprzednim sezonie nie zagrał tylko w jednym spotkaniu. Był ostoją linii defensywnej.
Jednakże władze wrocławskiego klubu i tak postanowiły wzmocnić rywalizację między słupkami. W ten sposób do Polski powrócił Karol Niemczycki, były bramkarz Cracovii. W 2023 roku opuścił Kraków i udał się na zagraniczne wojaże. Najpierw trafił do Fortuny Duesseldorf, jednak w pierwszym zespole zagrał tylko jedno spotkanie. Następnie został kupiony przez Darmstadt, ale tam też nie przebił się do pierwszego składu. Został wypożyczony do izraelskiego Ashdod SC, który po pół roku podpisał z nim kontrakt. W poprzednim sezonie zagrał w 32 meczach izraelskiej ekstraklasy. Teraz powraca do Polski w wieku 26 lat i znów chce udowodnić wartość w ojczyźnie.
Umiejętności lingwistyczne
Zapytaliśmy Niemczyckiego o jego emocje związane z powrotem do kraju. – Bardzo się cieszę, że jestem z powrotem i że trafiłem do takiego klubu, jak Śląsk. Jest to dla mnie nowe wyzwanie, na które czekam. Chciałbym przede wszystkim dać jak najwięcej jakości zespołowi. Celem jest utrzymanie, chcemy się ustabilizować w lidze – przekazał golkiper.
A jak zapatruje się na rywalizację z Michałem Szromnikiem, którego pozycja w pierwszym składzie przez rok była niepodważalna? – Rywalizacja sprawia, że każdy staje się lepszy – odpowiedział krótko i dyplomatycznie.
Za nim już pierwsze minuty w koszulce Śląska. W weekend zagrał jedną połowę w sparingowym meczu przeciwko Bielawiance. Pracy nie miał zbyt wiele, ale już zdążył popisać się… zdolnościami lingwistycznymi! Gdy grał w multikulturowej Cracovii, popularne stało się wideo, w którym podpowiada swoim partnerom na boisku, używając trzech języków: polskiego, angielskiego, a nawet holenderskiego. Tego trzeciego języka nauczył się jako nastolatek, gdy był zawodnikiem NAC Breda. W Śląsku też gra nie tylko z Polakami i na trybunach było słychać, jak płynnie miesza języki, żeby jak najmocniej pomóc drużynie.
Nie nudził się
Poprzedni sezon nie był dla Niemczyckiego najłatwiejszym w karierze. Ashdod nie jest zespołem znakomitym w porównaniu do reszty izraelskiej stawki. To zresztą też widać po tym, że drużyna… spadła z ligi. I choć w sezonie zasadniczym zajęła 11. miejsce - czwarte od końca, to po podziale ligi na grupę mistrzowską i spadkową, zajęła przedostatnią lokatę.
Zapytaliśmy 26-latka, jak wyglądają zmagania w Izraelu. – To jest liga, w której dominuje otwarta gra. Jest dużo dobrych, technicznych zawodników. Mniej stawia się na defensywę. To liga ciekawa i niemal w każdym meczu pada dużo bramek. Miałem więc sporo roboty, nie nudziłem się – opowiadał z uśmiechem na ustach nowy nabytek Śląska Wrocław.
Z jednej strony Niemczycki był więc bramkarzem, który – jak sam to określił – nie nudził się podczas meczów, więc jego umiejętności cały czas były poddawane testom, ale z drugiej stracił 60 goli w 32 spotkaniach. To wynik podobny do drużyn, które w poprzednim sezonie spadły z ekstraklasy. Arka straciła 61 goli, Bruk-Bet 65, Lechia 65. To jednak nie oznacza, że Niemczycki zapomniał, jak się broni. Być może po prostu trafił do nieodpowiedniej drużyny.
Kacper Janoszka
