W ekspresowym tempie
Jedyną niewiadoma starcia Jurajskich Rycerzy z Barkomem Każany Lwów było, w jakim czasie się ono zakończy. Ostatecznie trwało zaledwie 85 minut.
Adrian Markiewicz (nr 12) miał powody do radości, bo otrzymał statuetkę MVP meczu z Barkomem. Fot. Łukasz Sobala/Press Focus
PLUSLIGA
Od pierwszej piłki można było przewidzieć końcowy rezultat. Siatkarze z Zawiercia, liderzy tabeli, nie mieli żadnych problemów z zespołem ze Lwowa, który walczy o utrzymanie w PlusLidze i pewnie będzie drżał o swój los do ostatniego meczu. Tymczasem ekipa Michała Winiarskiego pewnie kroczy od wygranej do wygranej, by zrealizować cele w tym sezonie. A są one ustawione niezwykle wysoko zarówno w lidze, jak i w Lidze Mistrzów. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem i chyba nikt nie spodziewa się zakłóceń.
Zespół z Zawiercia w każdym elemencie był zdecydowanie lepszy. Spora różnica dzieliła drużyny w przyjęciu zagrywki (59% - 25% dokładności) i to – rzecz jasna – przełożyło się na atak (43% – 32%). Tak więc jedyną niewiadomą było, w jakim czasie zakończy się mecz.
Trener Winiarski nie chciał zbytnio eksperymentować personalnie, choć w podstawowym składzie pojawił się środkowy Adrian Markiewicz oraz atakujący Bartłomiej Bołądź, który ostatnio ustępował miejsca Amerykaninowi Kyle Ensingowi. Markiewicz, jak się później okazało, ku radości kolegów otrzymał miano MVP meczu. W czasie spotkania Winiarski dokonywał rotacji w składzie, ale generalnie trzyma się swojej koncepcji. Natomiast Ugis Krastins, trener Barkomu Każany, próbował różnych ustawień, ale nie miał żadnych punktów zaczepienia. Goście trzymali właściwy kurs i utrzymywali wysoką przewagę.
Trener Winiarski w drugiej odsłonie miał jeszcze większy komfort, bowiem jego podopieczni szybko odskoczyli (12:4). As atutowy gospodarzy Wasyl Tupczij był słabo dysponowany i psuł atak za atakiem. Jeden Lorenzo Pope nie był w stanie utrzymać ciężaru gry. To była demolka w wykonaniu gości, którzy pozwolili rywalom zdobyć zaledwie 13 punktów.
Nieco więcej wyrównanej gry było w trzeciej odsłonie, ale i tak gra toczyła się pod dyktando gości. Przy stanie 23:18 siatkarze z Zawiercia pozwolili sobie na moment dekoncentracji i stracili cztery punkty. Winiarski wziął czas i wszystko wróciło do normy. Tak więc zespół ze Lwowa po trzech zwycięstwach z rzędu zanotował dotkliwą porażkę.
- Fajnie, że dość szybko się uporaliśmy z rywalem i nie mieliśmy żadnych problemów – mówił po meczu środkowy Aluronu CMC Warty Adrian Markiewicz. - Miguel Tavares spokojnie prowadził grę i od początku wykorzystywał wszystkie kierunki. Najważniejsze, że graliśmy równo bez żadnych przestojów.
Przed zespołem z Zawiercia ostatni mecz eliminacyjny w Lidze Mistrzów z niemieckim Lueneburgiem, ale wydaje się on formalnością.
◼ Barkom Każany Lwów – Aluron CMC Warta Zawiercie 0:3 (17:25, 13:25, 22:25)
LWÓW: Kampa, Kowalow (6), Szczurow (3), Tupczij (5), Pope (12), Rogożyn (1), Pampuszko (libero) oraz Kuc (3), Wieckij (4), Nakano (1), Firkal (1). Trener Ugis KRASTINS.
ZAWIERCIE: Tavares Rodrigues, Kwolek (7), Markiewicz (11), Bołądź (13), Russell (8), Bieniek (12), Popiwczak (libero) oraz Czerwiński, Nowosielski, Ensing (2). Trener Michał WINIARSKI.
Sędziowali: Marek Krupski (Bielsko-Biała) i Marcin Weiner (Mysłowice). Widzów 1180.
Przebieg meczu
I: 6:10, 11:15, 14:20, 17:25.
II: 4:10, 6:15, 11:10, 13:25.
III: 9:10, 12:15, 16:20, 22:25.
Bohater – Adrian MARKIEWICZ.
(sow)
