W czym tkwi błąd?
Słowo „odpowiedzialność” nabrało w Tychach zupełnie innego znaczenia.
Tyszanie są na 15. miejscu, więc zdaniem trenera Artura Skowronka i jego sztabu wszystko idzie w dobrą stronę. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
GKS TYCHY
W czasach futbolu romantycznego, gdy w piłkę nożną grali prawdziwi entuzjaści, a trenerami byli pasjonaci, nie do pomyślenia było, żeby po serii spotkań bez zwycięstwa zawodnicy i szkoleniowcy byli zadowoleni! – Czujemy, że od paru meczów idziemy w dobrą stronę – informuje w klubowych mediach Jakub Bieroński. – Potrzebujemy tylko więcej szczęścia w niektórych momentach i zaczniemy łapać punkty.
Szkoleniowa nowomowa
Nie czepiam się 21-letniego pomocnika, który od 6 października wychodzi w podstawowym składzie drużyny Artura Skowronka. Mam raczej wrażenie, że ten sposób odbierania rzeczywistości wpajają piłkarzom trenerzy.
– Widać już było nasze DNA, że zespół chce grać wysoko, że chce wypychać z pressingu niskiego do wysokiego – twierdzi asystent trenera Michael Chojnicki, używając szkoleniowej nowomowy. – Statystyki pokazały, że utrzymaliśmy ten sam poziom intensywności i że w działaniach z piłką widać już odwagę, stworzone sytuacje. Mieliśmy tych sytuacji naprawdę dużo. Wchodziliśmy w pole karne często, no... brakuje jeszcze tylko skuteczności. Na pewno nad tym pracujemy i wierzę, wszyscy wierzymy, że przyjdzie i to.
Uwaga. Mówi to członek sztabu szkoleniowego, który pracuje z drużyną GKS-u Tychy od 28 sierpnia. W tym okresie „Trójkolorowi” rozegrali 10 spotkań – licząc z pucharowym starciem z drugoligową Olimpią Grudziądz. Pięć razy zremisowali, pięć razy przegrali i z bilansem bramkowym 6:17 spadli na 15. miejsce.
Praca bez efektów
– Ostatnio bardzo średnio jest u nas ze stałymi fragmentami gry, ale ćwiczymy to – zapewniał przed meczem z Arką Jakub Bieroński. – Trener poświęcił temu specjalne ćwiczenie i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.
Nie było. Gol strzelony przez gdynian był wynikiem dośrodkowania z rzutu rożnego i główki Karola Czubaka, a tyszanie swoją bramkę zdobyli z akcji. Ale na to Chojnacki też ma wyjaśnienie: – To jest proces – stwierdził asystent trenera. – I tak jak nasza gra wygląda coraz lepiej, tak samo i stałe fragmenty gry będą wyglądać lepiej.
Nie wyglądały, o czym świadczy rezultat i miejsce w tyszan w tabeli, ale na pomeczowej konferencji prasowej Artur Skowronek włączył stare (stałe) nagranie.
Coraz bardziej intensywna
– Drużyna zrobiła sporo na boisku, żeby wreszcie dopisać pełną pulę – po 10. z rzędu niewygranym meczu stwierdził szkoleniowiec tyszan. – Drużyna jest coraz bardziej intensywna. Trzyma do końca intensywność. Między innymi w taki sposób potrafi też kreować bardzo dobre sytuacje. W kolejnym meczu mamy okazje stuprocentowe, których nie zamieniamy niestety na gole. Mamy cały czas rezerwy, chociażby stałe fragmenty gry są naszą bolączką w ataku i w obronie. Na pewno mogliśmy się lepiej zachować w tej sytuacji, w której Arka wyrównała.
I kiedy już wydawało się, że powinny paść słowa, że praca, którą zespół wykonuje pod wodzą tego sztabu szkoleniowego, nie przynosi po prostu efektów, trener wypowiedział kuriozalną kwestię...
Dzielił się wiedzą
– Myślę, że to, że nie wygrywamy, nie zachwieje tą drużyną, tylko jeszcze bardziej pobudzi do tego, żeby być konsekwentnym, powtarzalnym i jeszcze bardziej zdeterminowanym w kolejnych mikorcyklach – podkreślił Skowronek.
Patrząc na wyniki, można jednak powiedzieć, że konsekwencja i powtarzalność jest, bo z 10 spotkań ani jedno nie zostało wygrane! Niezwykły i świadczący o ignorowaniu tego, co jest najważniejsze, jest także pomysł, którym chwali się GKS. Otóż Skowronek dzielił się wiedzą i doświadczeniem na pierwszej konferencji trenerów dla klubów partnerskich. Oby tylko szkoleniowcy wzbogaceni tak cennymi słowami nie zapomnieli o tym, że w piłce nożnej najważniejsze są zwycięstwa.
Jerzy Dusik
