W Chojnicach nadal marzą
Chluba Grodu Tura wiosną spróbuje włączyć się do walki o awans i osiągnąć historyczny wynik w Pucharze Polski. - Może to brzmi śmiesznie, ale chcemy zrobić kolejny krok w kierunku Stadionu Narodowego - mówi trener drugoligowca, Marek Brzozowski.
Marek Brzozowski jest przekonany o dużych możliwościach swojej drużyny. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
CHOJNICZANKA
To nie tak miało być… - mówią w Chojnicach. Drużynę z Kaszub czeka runda, w której trzeba będzie odrabiać straty po średnio udanej jesieni. Po 19 kolejkach Chojniczanka z 24 punktami zajmuje dopiero 11. miejsce i bliżej jej do strefy spadkowej niż walki o awans, która była zakładana przed rozgrywkami. Tabela Betclic 2. Ligi jest jednak na tyle spłaszczona, że włączenie się do walki o pierwotny cel wcale nie wydaje się niemożliwe. Do szóstego – ostatniego miejsca barażowego Chojniczanie tracą raptem 2 punkty. – To nie jest zespół z potencjałem, jakością czy kadrą na miejsce, na którym się obecnie znajduje – mówił po przejęciu zespołu w drugiej połowie września Marek Brzozowski, zastępując Damiana Nowaka.
Powalczyć o baraże
Gra i wyniki się poprawiły, ale wciąż są poniżej oczekiwań. Czy Chojniczanka może jeszcze realnie powalczyć o awans do Betclic 1. Ligi? - Jak przychodziłem do klubu, to drużyna zajmowała 16. pozycję. Wtedy trzeba było przede wszystkim podnieść chłopaków mentalnie. Wiedzieliśmy, że jakość w tym zespole jest, kadra została dobrze zbudowana. Chcemy drużynę przygotować tak, aby realnie włączyła się do walki o awans przez baraże, bo trzeba być realistą. Miejsc 1-2 mogłoby nie zagwarantować nawet wygranie 15 meczów - mówił szkoleniowiec w niedawnej rozmowie z Radiem Weekend.
W okresie przygotowawczym Chojniczanka rozegrała trzy sparingi. Efektownie wygrała z rewelacją 1. ligi, Pogonią Grodzisk Mazowiecki (3:0), przegrała z Wartą Poznań (0:2), a w meczu pod balonem pokonała Znicz Pruszków (3:2). – Dopiero to ostatnie spotkanie odbyło się w normalnych warunkach, bo wcześniej uprawiliśmy jazdę figurową na lodzie, bardziej dbając o to, aby zawodnicy byli zdrowi – mówił szkoleniowiec.
Drużyna niewiele się zmieniła. Kadrę wzmocnił obrońca Babacar Diallo. Senegalczyk z Miedzi Legnica jest prawonożnym stoperem i ma podnieść rywalizację w zespole. W klubie, mimo wielu ofert - w tym z ekstraklasy - udało się zatrzymać Jakuba Golińskiego. Pożegnano się natomiast z ofensywnym pomocnikiem, Shunem Shibatą. - Jesteśmy cierpliwi w tym okienku. Mamy na tą pozycję Damiana Michalika, który pod koniec rundy dość zdecydowanie wygrał rywalizację. Struktura naszej kadry dla Japończyka okazała się dla brutalna - tłumaczy trener Brzozowski.
Szansa na historyczny sukces
Niepowodzenia ligowe jesienią zrekompensowała kibicom kapitalna postawa w Pucharze Polski. 4 marca Chojniczanka powalczy o awans do półfinału tych rozgrywek i ma ogromne szanse na powodzenie, bowiem trafiła na występującego w 3. lidze, Zawiszę Bydgoszcz. - Ten mecz będzie dla nas niezwykle ważny pod kątem budowania prestiżu, ale też jakiejś historii. Może to brzmi śmiesznie, ale możemy zrobić kolejny krok w kierunku Stadionu Narodowego, nikt nam nie zabrania marzyć. Pokonanie w 1/8 finału Korony Kielce (w regulaminowym czasie było 1:1, a w rzutach karnych 5:4 - przyp. red.) to jeden z moich przyjemniejszych momentów, jeśli chodzi o pracę trenerską. To był mocny akcent na koniec rundy, zespół zobaczył, że stać go na wiele. Losowanie par ćwierćfinałowych było świetne, dlatego postaramy się awansować. Takie jest zresztą oczekiwanie środowiska. Trzeba jednak pamiętać, że będzie to trochę... mecz pułapka. Ktoś powie, że będziemy faworytem, ale te poziomy się zacierają. Zawisza ma kadrę gotową na 2. ligę – kończy szkoleniowiec Chojniczan.
Mariusz Rajek
