W 50 dni dookoła świata
Od 23 października, czyli pucharowego spotkania w Strasbourgu, Duma Podlasia osiem z jedenastu spotkań zagrała na wyjazdach. A przed nią jeszcze dwie kolejne wyprawy w cztery dni.
UEFA Conference League ma także swoją drugą stronę: oznacza „drużynę w rozjazdach” i „trenera-przewodnika”. Fot. Michał Kość / Press Focus
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
„Brak lotniska w Białymstoku to największy problem Jagiellonii. Niech pan wsiądzie w samochód i trochę pojeździ za naszym klubowym autokarem. My jesteśmy ciągle w drodze” - słowa Michała Probierza sprzed półtorej dekady, gdy stał u steru Dumy Podlasia, niemal natychmiast nabrały memicznego charakteru. Powtarzane przez media po wielokroć, stały się swoistymi pociskami wysyłanymi przez jego adwersarzy w jego kierunku. Tymczasem...
200 kilometrów od samolotu
- W ostatnim czasie było kilka dni w podróży, odczuwamy więc zmęczenie nie tylko fizyczne, ale i mentalne – tak Jesus Imaz przed czwartkowym meczem z Rayo Vallecano wyjaśniał „zadyszkę”, jaka przydarzyła się Jadze na początku grudnia. Przypomniał też, że nawet jeśli ekipa wyrusza „w świat” samolotem, przejazd na Okęcie to 200 kilometrów w autokarze. Adrian Siemieniec swoje trzy grosze dołożył na pomeczowej konferencji. - Terminarz jest dla nas na pewno trudny, zarówno od strony meczów wyjazdowych, jak i całej logistyki – wzdychał.
Osiem z jedenastu...
Nie są to wcale błahe wymówki. Od 23 października, czyli pucharowego spotkania w Strasbourgu, białostoczanie rozegrali jedenaście spotkań. Aż osiem z nich – na wyjazdach. W sumie – licząc podróże na te gry i powroty do Białegostoku – przebyli ok. 11800 kilometrów (to więcej niż 1/4 obwodu kuli ziemskiej...), czasem będąc poza domem przez cztery-pięć dni. Tak było chociażby przy okazji wspomnianej wyprawy do Alzacji. Dzień po meczu z Racingiem podopieczni Siemieńca trenowali... po drugiej stronie francusko-niemieckiej granicy, na boisku miejscowego siódmoligowca. Dzień później – już w Katowicach, by w niedzielę zagrać w Zabrzu.
… i jeszcze dwa
Teraz piłkarze Jagi jeszcze raz – a właściwie dwa razy – spakować muszą podróżne torby. W Lublinie (ponad 500 km w obie strony) odrabiać będą sierpniowe zaległości; w czwartek zaś w Alkmaar (ok 2500 km tam i z powrotem) zagrają o przyklepanie awansu do fazy play off Ligi Konferencji. - Staramy się jak najlepiej przygotowywać do tych spotkań. I będziemy robić wszystko, żeby dobrze zakończyć ten rok - zapowiada Siemieniec. Jego zespół jest jednak w trudnym mentalnie momencie, nie tylko z powodu wspomnianych podróży, ale i ostatnich wyników.
Postęp mimo porażki
Białostoczanie przegrali bowiem trzy kolejne spotkania z rzędu (1:3 z GKS-em w Katowicach w Pucharze Polski, 1:2 z Termalicą w Niecieczy w ekstraklasie, no i 1:2 z Rayo w Lidze Konferencji), a takiej serii nie mieli już dawno. Poprzednio – w sierpniu 2024, gdzie cięgiem zbierali cięgi od Bodo Glimt w eliminacjach Ligi Mistrzów i od Ajaksu w kwalifikacjach Ligi Europy, a w ekstraklasie – od Cracovii i GieKSy. Nazbierało się tych porażek aż sześć, ale Adrian Siemieniec z podopiecznymi w końcu odwrócił serię, ostatecznie doprowadzając ich aż do ćwierćfinału LK i do trzeciego miejsca w kraju. Zresztą – mimo przegranej – zadowolony był już z czwartkowego spotkania przeciwko Hiszpanom. - Cieszy mnie postęp względem poprzedniego meczu. W Niecieczy było duże rozczarowanie, w czwartek była dobra reakcja drużyny i ten kierunek musimy utrzymać. Najważniejsza jest dobra regeneracja, a druga rzecz to to, co zrobimy z meczem z Rayo. Zawodnicy czują, że rozegrali dobre spotkanie, trzeba wykorzystać siłę mentalną, jaką dała nam nasza gra – zauważał szkoleniowiec Jagi.
W Lublinie dodatkową motywacją dla „jagiellończyków” powinien być też fakt, że wygrana w Lublinie da im tytuł co najmniej wicemistrza jesieni.
(DaL)
PKO BP Ekstraklasa - mecze zaległe◼ Raków - Zagłębie
niedziela, 14.45 - Canal+Sport 3
◼ Motor - Jagiellonia
niedziela, 17.30 - Canal+Sport 3
◼ Legia - Piast
niedziela, 20.15 - Canal+Sport 3, Canal+ 4K
PREZES ODCHODZI
Ziemowit Deptuła przestanie być prezesem Jagiellonii. Działacz wyjaśnił, że sam złożył rezygnację z zajmowanej funkcji. Wiadomo, że w białostockim klubie będzie pracował tylko do końca roku. Po jego odejściu zarząd Jagiellonii będzie się składał z dwóch osób. W randze wiceprezesa pracuje w nim Marzena Romaniuk. Teraz dołączył do niej Maciej Szymański.
(pacz)
