W 300 rund od Golloba do Zmarzlika
Dwie minuty przed północą Bartosz Zmarzlik wygrał Grand Prix Polski i znów jest liderem w walce o swe siódme mistrzostwo świata. O zawodach we Wrocławiu z wielu względów będzie mówić się latami.
Bartosz Zmarzlik okazał się najlepszy we wrocławskiej rundzie Grand Prix, podobnie jak Tomasz Gollob 31 lat temu. Fot. Michał Krupa/PressFocus
Nieważne czy ktoś w sobotę był na żużlu po raz pierwszy, czy jest wieloletnim bywalcem stadionów. Po wizycie na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu może śmiało powiedzieć, że widział w tym sporcie już wszystko i w zasadzie przeszedł tę grę. Deszcz, walka z przeciwnościami, emocjonujące wyścigi, upadki oraz kontuzje zawodników, a na końcu - triumf polskiego mistrza, Bartosza Zmarzlika - 31 lat po triumfie Tomasza Golloba w pierwszym, historycznym turnieju walki o mistrzostwo świata w nowej formule. Żużel pokazał wszystkie swe odcienie.
Bunt w parku!
Można wyobrazić sobie więcej? A zaczęło się od tego, że… na rozegraniu zawodów praktycznie postawiono krzyżyk. Na blisko godzinę przed planowanym startem rozpadało się tak bardzo, że największym problemem stał się nie tyle zalany tor, co park maszyn! Nawałnica spowodowała, że pod wodą znalazły się motocykle oraz cały ekwipunek zawodników! Wydawało się, że sytuację udało się opanować i o 19.50 uczestnicy mieli stanąć do pierwszego wyścigu. Warunki panujące w parku maszyn wywołały jednak solidarny bunt żużlowców, którzy odmówili startu w takich warunkach. Do tego nad stadion nadciągnęła kolejna, potężna chmura i ponownie solidnie lunęło.
– W 1992 roku, jeszcze podczas finału jednodniowego, pogoda była bardzo podobna. Żar z nieba spowodował, że jeden z koni ciągnących bryczkę z zawodnikami na prezentację zemdlał. Ale po kilku biegach lunęło tak bardzo, że na torze znalazła się warstwa kilku centymetrów wody, bardzo podobnie jak teraz. Po dwugodzinnej przerwie wznowiono zmagania, które wygrał Gary Havelock. Zawody kończyły się około północy... – wspominał komentujący tamte zawody w Polskim Radiu Henryk Grzonka.
Niemożliwe? Nie dla Morrisa!
Wydawało się jednak, że tym razem to już koniec, że rywalizację diabli wzięli. Ale dyrektor zawodów, Phil Morris okazał się tym, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych, a przeprowadzenie zawodów postawił sobie za punkt honoru. Osobiście zaangażował się w przygotowanie toru, gdy tylko przestało padać. O 21.26 zawodnicy stawili się pod taśmą maszyny startowej, ale tym razem… posłuszeństwa odmówiła elektryka. Brytyjczyk - w akcie beznadziei - wznosił ręce ku niebiosom, a spiker zaczął szukać elektryka wysokich napięć... wśród publiczności! Nikt się nie zgłosił, a Morris był tak zdeterminowany, aby 300. runda cyklu odbyła się w zaplanowanym terminie, że zarządził start na… chorągiewkę! Takie obrazki rzadko spotyka się nawet podczas turniejów odpustowych, a nie w czasie walki o mistrzostwo świata. Na szczęście elektryczność wróciła. O 21.49, czyli blisko trzy godziny po planowanej godzinie startu (!), zawody w końcu się rozpoczęły. Upór Morrisa, aby turnieju nie trzeba było przekładać, był wręcz niewiarygodny!
Wepchnięci w... karetkę
Przygotowany przez niego tor był szybki, dobrze sklejony, a co najważniejsze - bezpieczny. – Organizatorzy stanęli na wysokości zadania, tor był bardzo dobry – chwalił pracę Morrisa Jan Kvech, ósmy zawodnik turnieju.
W pierwszej części zawodów brakowało wybitnych mijanek, ale w takich warunkach było i tak o wiele lepiej niż można było sobie wyobrazić. Nawet jeśli przez pierwsze dwie serie zwyciężali wyłącznie zawodnicy startujący z czwartego pola, a tylko Maciej Janowski musiał powalczyć o triumf na dystansie. W późniejszej części zmagań biegi były coraz bardziej emocjonujące, a ścieżka pod bandą pozwalała na spektakularne ataki Michaelowi Jepsenowi Jensenowi (kiepski początek z mocnym finałem), Andrzejowi Lebiediewowi (odwrotnie), Brady'emu Kurtzowi czy Robertowi Lambertowi.
Nie obyło się, niestety, bez upadków i kontuzji, ale nie były one wynikiem złej jakości nawierzchni, tylko zaciętej walki. Feralny okazał się bieg siódmy, w którym Kacper Woryna wypchnął Jacka Holdera, a ten zabrał z sobą Jasona Doyle’a. Efekt? Groźne upadki obu Australijczyków i zakończenie przez nich turnieju w karetkach. Holder może być niezdolny do jazdy przez wiele tygodni...
Timing Zmarzlika
W rundzie zasadniczej najlepszy okazał się Brady Kurtz (12 punktów). Obok niego do finału od razu awansował też Bartosz Zmarzlik dzięki temu, że… jeździł szybciej. Aż pięciu zawodników miało bowiem po 11 punktów, a także identyczny bilans małych punktów. O promocji Polaka zdecydował lepszy czas od konkurentów. Finał był najlepszym biegiem dnia Zmarzlika, który po szerokiej zamknął wszystkich, a dzięki temu, że Kurtz przyjechał ostatni, teraz to nasz reprezentant ma 3 punkty przewagi nad głównym rywalem. Była to pierwszaod ponad roku wygrana w rundzie Grand Prix naszego mistrza, który na podium pojawił się ze swoimi synami. - W tym roku liderzy zmieniają się co chwilę. Bartek formę trzyma cały czas, Brady chce mu wyrwać prowadzenie, ale łatwe to na pewno nie będzie – podsumował magiczny wieczór we Wrocławiu Kvech. Następna runda 11 lipca w szwedzkiej Malilli.
Mariusz Rajek, Wrocław
Wyniki GP Polski
2. Robert Lambert (Wielka Brytania) 13+3 (2,2,1,3,3,2) – 20
3. Michael Jepsen Jensen (Dania) 10+3 (1,1,1,3,3,1) – 16
4. Brady Kurtz (Australia) 12 (1,3,2,3,3,0) – 14
5. Anders Thomsen (Dania) 11+2 (1,3,3,2,2) – 12
6. Patryk Dudek (Polska) 8+2 (3,0,2,1,2) – 11
7. Leon Madsen (Dania) 11+1 (3,1,3,2,2) – 10
8. Jan Kvech 9+1 (Czechy) (2,1,2,3,1) – 9
9. Andrzej Lebiediew (Łotwa) 11+0 (3,2,3,1,2) – 8
10. Maciej Janowski 6+0 (3,d,2,0,1) – 7
11. Max Fricke (Australia) 6 (w,2,3,1,0) – 6
12. Kacper Woryna (Polska) 5 (0,2,0,2,1) – 5
13. Nazar Parnicki (Ukraina) 3 (0,3,0,0,0) – 4
14. Dominik Kubera (Polska) 3 (1,0,0,1,1) – 3
15. Jason Doyle (Australia) 2 (2,u/-,-,-) - 2
16. Marcel Kowolik (Polska) 2 (1,1,0,0) – 1
17. Nikodem Mikołajczyk (Polska) 0 (0,0,0,0) – 0
18. Jack Holder 0 (0,u/-,-,-,-) - 0
Klasyfikacja generalna GP
1. Zmarzlik 82, 2. Kurtz 79, 3. Lambert 63, 4. Jepsen Jensen 61, 5. Holder 55, 6. Fricke 50, 7. Woryna 49, 8. Madsen 45, 9. Dudek 40, 10. Doyle 39, 11. Lebiediew 32, 12. Thomsen 30, 13. Kvech 27, 14. Kubera 20, 15. Bewley 18, 16. Parnicki 14, 17. Lindgren 12, 18. Janowski 11, 19. Huckenbeck 10, 20. Brennan 7, 21. Bloedorn 4, 22. Bednar 1, 23. Kowolik 1.
