Uwolnić Wojtka!

Obrońcy Kolejorza po raz kolejny udowodnili, że gra defensywna to nie jest ich najmocniejsza strona.

Wojciech Mońka będzie zbawieniem dla obrony mistrzów Polski? Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus

LECH POZNAŃ

W Poznaniu sobotni wieczór był mroźny, ale piłkarze mieli rozgrzać kibiców swoją grą. No właśnie… mieli. – Brakowało nam jakości z piłką, za mało było też ruchliwości, szybkości z piłką przy nodze, w dodatku mam wrażenie, że nie podejmowaliśmy zbyt wielu pojedynków w obronie – tak spotkanie z Lechią skomentował trener Kolejorza, Niels Frederiksen.

Duńczyk miał rację. Mistrzowie Polski mieli problemy ze stwarzaniem sytuacji i pierwsza dobra okazja zespołu, to był gol Aliego Gholizadeha. Jak się okazało, jedyny dla gospodarzy. W przeciwieństwie do rozpoczęcia rundy wiosennej w poprzednim roku (zwycięstwo 3:1 z Widzewem Łódź), Lechici… przegrali 1:3. Podopieczni Frederiksena grali nudno i przewidywalnie, czyli tak jak w większości spotkań w rundzie jesiennej. I chociaż w dalszej części meczu utrzymywali się przy piłce, to nie umieli przełamać defensywy Lechii, która pokazała Lechitom jak powinno się bronić dostępu do bramki. Poznaniacy znowu próbowali rozgrywać piłkę pod pressingiem, ale nie wychodziło im to najlepiej. Stąd brały się sytuacje i Bartosz Mrozek musiał się wielokrotnie wykazywać. Chociaż stracił aż trzy gole, to i tak zaprezentował się najlepiej w drużynie gospodarzy. – Mamy swoją filozofię, ale być może dziś powinniśmy zagrać trochę inaczej. Lechia miała plan na mecz, grała wysoko, agresywnie, pressingiem, wszystko jej wychodziło – próbował tłumaczyć swoich podopiecznych szkoleniowiec.

Sztab szkoleniowy mistrzów Polski od kilku miesięcy kompletnie nie wyciąga wniosków i notorycznie proponuje taktykę, która naraża zespół na straty gola. Tym bardziej w starciu z najlepszą ofensywą ligi i najlepszym strzelcem, Tomasem Bobckiem. Kolejne błędy popełniali Mateusz Skrzypczak, który podał piłkę wprost pod nogi rywala oraz Antonio Milić (gol samobójczy). Polski obrońca nie przypomina tego z Jagiellonii, w którym zdobył mistrzostwo i zadebiutował w reprezentacji. Przez to kibice domagają się, żeby w pierwszym składzie wystąpił Wojciech Mońka. Z nim drużyna prezentowała się dobrze pod koniec roku. W mediach społecznościowych trwa akcja fanów Kolejorza „#FreeMońka”, która uwolnić ma 19-latka z sideł ławki rezerwowych. Być może młody stoper dostanie szansę we wtorkowym meczu z Piastem Gliwice. Gdy na początku grudnia oba zespoły mierzyły się w Pucharze Polski, Lech wygrał 2:0, a parę stoperów tworzyli Skrzypczak i właśnie Mońka.

Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się