Uwaga, kontrolka się zapaliła!
Rozmowa z Bartoszem Jureckim, trzykrotnym medalistą mistrzostw świata, dwukrotnym uczestnikiem igrzysk olimpijskich, selekcjonerem reprezentacji młodzieżowej
Bartosz Jurecki uważa, że na mundialu trzeba dać z siebie maksimum. Fot. Piotr Matusewicz/PressFosus
– Od końca grudnia i w styczniu się poznawaliśmy. Chciałem zobaczyć, jak chłopcy reagują w różnych momentach, w meczach czy na treningach. Pojawiło się kilka nowych nazwisk, chcieliśmy wypróbować nowe warianty w obronie i w ataku. Fajnie się pracuje, chłopcy są bardzo zaangażowani. Wiedzą, że czekają nas mistrzostwa świata w Polsce, więc walczą o miejsce w składzie. Kadra nadal jest otwarta, jestem bardzo pozytywnie nastawiony na przyszłość, choć jest sporo do poprawy.
To są zawodnicy, którzy powoli powinni pukać do drzwi pierwszej reprezentacji?
– Tak. To są 20-21-latkowie i powinni już wchodzić oraz odgrywać jakąś rolę w reprezentacji. Mam nadzieję, że tak będzie, ale na razie koncentrujemy się nad zadaniem, które czeka nas w czerwcu, do którego musimy się jak najlepiej przygotować.
Tymczasem wczoraj rozpoczęły się mistrzostwa świata seniorów. Na początek zagramy Niemcami, a więc z jednym z faworytów do odegrania czołowych ról...
– Niemcy są potęgą. Ostatnie igrzyska pokazały ich siłę. To młody, waleczny zespół, grający szybko i widowiskowo. Mają swoje problemy, ale też tylu zawodników na znakomitym poziomie, że ubytków nie odczuwają. Ich siła rażenia nie spada, jak u nas, gdy zabraknie jednego, dwóch filarów, więc w środowym meczu na pewno są faworytem. Trzeba jednak do tego spotkania podejść profesjonalnie i starć się ugrać jak najwięcej.
Jaką mamy drużynę? Ma ona realne szanse na dobry wynik?
– Mecze z Czechami i Szwajcarami mogą nam otworzyć drogę do fazy głównej. Te trzy drużyny są bardzo wyrównane, każda ma problemy, bo nie ma kontuzjowanych liderów. U nas też nie ma Michała Daszka i Szymona Sićki, zatem dyspozycja dnia, forma bramkarzy, liczba błędów będą decydowały o wynikach tych spotkań. Spodziewam się bardzo wyrównanych, zaciętych meczów, więc musimy być bardzo skoncentrowani.
Z pozycji trenera uważa pan, że można taktycznie „odpuścić” mecz z Niemcami i skoncentrować się tylko na Czechach i Szwajcarach, gdzie w teorii mamy większe szanse na dobry wynik, czy jednak od pierwszego występu „jechać” na maksa?
– Nie możemy „odpuścić” żadnego meczu, bo to może zadziałać przeciwko nam. Oczywiście sytuacja na boisku będzie determinowała taktykę. Jeżeli mecz nie będzie się układał po naszej myśli, to wtedy trener może więcej rotować składem, mając w zanadrzu kolejne dwa ważne mecze. Pytanie zawsze jest otwarte – a co, gdy wynik będzie „na remisie”? Podstawowe założenie jest takie, żeby w każdym meczu walczyć o zwycięstwo. To jest reprezentacja Polski, tutaj nie można kalkulować. Zawsze więc trzeba być gotowym, że szansa może się pojawić.
Dobrze, że zaczynamy od najwyższego „C” i na „dzień dobry” mamy Niemców?
– Trochę szkoda, że już w pierwszym meczu, a nie w ostatnim, ale na takie poukładanie terminarza nie mieliśmy wpływu, więc musimy być gotowi już od pierwszego meczu. Z drugiej strony dostrzegam mały plus takiego harmonogramu, bo Szwajcaria już na inaugurację będzie się biła z Czechami na całego. Jedni i drudzy od razu muszą wszystko postawić na jedną kartę. Ale to są mistrzostwa świata, to są profesjonaliści, którzy są przygotowani, by w każdym meczu dawać z siebie 100 procent. Nie liczymy więc na taryfę ulgową w żadnym meczu.
Mecze z Niemcami dla was, „Orłów Wenty”, zawsze sprawiały, że malowaliście twarze w barwach wojennych i z iskrami w oczach ruszaliście na „Germanów”, zwłaszcza odkąd zapowiedzieli was przed mundialem w 2007 roku: „Uwaga, nadciągają czerwone chamy (rote Ruepel) ze Wschodu!”.
– Ha, ha, ha! Zawsze mecze z Niemcami wywoływały dodatkowe emocje i pokłady siły. Dobrze wiemy, że to mocna, twarda piłka ręczna. Wszyscy zawodnicy grają w Bundeslidze, najlepszej lidze świata. Tam są nauczeni, że nie wolno odpuszczać nikomu, nawet beniaminkowi, czy ostatniej ekipie, bo z takim nastawieniem można przegrać. Tym bardziej nam nie odpuszczą, bo zagrali dwa nie najlepsze mecze sparingowe z Brazylią, więc kontrolka na pewno im się zapaliła . Na pewno będą bardzo zmotywowani i od pierwszej minuty będą chcieli pokazać swoją wyższość.
Zbigniew Cieńciała
