Utrzymajcie zwycięski kurs!
Środowym meczem z Łotyszami rozpoczniemy zmagania o mistrzostwa Europy. Musimy wygrać, bo potem skala trudności będzie rosnąć.
Michał Daszek, który ma dobre wspomnienia związane z Opolem, wyprowadzi nasz zespół przeciwko Łotyszom jako kapitan. Fot. Gleb Soboliew / Press Focus
ELIMINACJE EURO 2028
Poza Łotyszami w grupie mamy jeszcze Rumunów i Francuzów, a tylko dwa zespoły będą pewne udziału w turnieju, który w styczniu 2028 roku zorganizują Hiszpania, Portugalia i Szwajcaria; szansę otrzymają też cztery najwyżej sklasyfikowane zespoły z trzecich miejsc w ośmiu grupach eliminacyjnych. Pierwszy sprawdzian naszych możliwości już w środowy wieczór.
Przy pełnych trybunach
Stęsknieni za występami naszego narodowego zespołu kibice już bodaj dwa tygodnie temu drogą kupna nabyli ostatnie bilety. W opolskiej Stegu Arenie należy się więc spodziewać wspaniałej atmosfery i ogłuszającego dopingu blisko 3500 fanów.
– Wiemy, jak ważne to dla nas starcie, a wielkim atutem będzie gra przed własną publicznością. Do każdego rywala i każdego spotkania w eliminacjach musimy podejść z pełnym szacunkiem, i w każdym meczu chcieć zainkasować dwa punkty, bo tylko tak możemy myśleć o awansie na mistrzostwa Europy. Dla naszej kadry bardzo ważne jest, aby co roku mierzyć się z najsilniejszymi rywalami. Liczymy, że w kwalifikacjach uda nam się powalczyć z każdym. Cieszę się, że zaczynamy je przed własną publicznością – podkreślił rozgrywający Michał Olejniczak.
Wtórowali mu pozostali reprezentanci. – Każdy jest świadomy, w jakim celu przyjechał do Opola. Od początku zgrupowania widać, że zespół jest zaangażowany i skupiony na celu, jakim są pierwsze punkty w eliminacjach Euro. Zdajemy sobie sprawę, że trzeba będzie dać z siebie wszystko i walczyć tylko o zwycięstwo, bo to da wiele w kontekście awansu. Nie można lekceważyć żadnego przeciwnika, bo wszyscy będą dobrze przygotowani. Pierwszy mecz z Łotwą na pewno musimy wygrać, by zdobyć ważne punkty. Szczególnie, że gramy tutaj, w Opolu, gdzie zawsze mi się dobrze grało. Dobrze wspominam tę halę i na pewno w środę będzie gorący, żywiołowy doping. Bardzo na niego liczymy – powiedział prawoskrzydłowy Michał Daszek, nawiązując do meczu ze Słowenią z kwietnia 2021, w którym zdobył bramkę na wagę zwycięstwa 27:26 ze Słowenią, przybliżającą do Euro 2022; wtedy – ze względu na pandemię koronawirusa – trybuny były puste.
Nasi ulubieni
Szacunek do rywala to jedno, ale swoje trzeba zrobić, a najlepiej w efektowny sposób. Faktem jest, że w kadrze trenera Joty Gonaleza – z różnych powodów – brakuje bramkarza Miłosza Wałacha, skrzydłowego i kapitana Arkadiusza Moryty, rozgrywającego Szymona Sićki, obrotowego Kamila Syprzaka, rozgrywającego Tomasza Gębali, ale to nie powinno stanowić większej przeszkody na drodze po pewne zwycięstwo. Łotysze to jedni z naszych ulubionych rywali. Graliśmy z nimi osiem razy i siedem razy wygraliśmy, a jedyną porażkę (22:23) zanotowaliśmy w 1998 roku w Rydze. Ostatni raz mierzyliśmy się z nimi w marcu tego roku w Ostrowie Wielkopolskim w ramach 2. rundy eliminacji mistrzostw świata 2027. Mimo problemów w pierwszej połowie – nasi przeciwnicy prowadzili 18:15 – potrafiliśmy się zmobilizować i po zmianie stron rzuciliśmy im 18 bramek, a sami straciliśmy 7. Do efektownego (33:24) zwycięstwa w Jegławie dołożyliśmy więc wygraną 33:25. Najlepszym strzelcem (9 goli) tego pierwszego meczu był Mikołaj Czapliński, który... woli się skupić na przyszłości. – Myślę, że dla każdego z nas przyjazd na kadrę to zwieńczenie codziennej pracy na treningach w klubie. Jak zawsze chcemy zdobyć komplet punktów, będziemy walczyć do ostatniej kropli potu, o każdą piłkę. Do mistrzostw świata w Niemczech zostało jeszcze trochę czasu, dlatego na razie skupiamy się na kwalifikacjach do Euro. Oczywiście, mistrzostwa mamy z tyłu głowy, ale teraz najważniejsze są dla nas starcia z Łotwą i Rumunią – stwierdził lewoskrzydłowy Wybrzeża Gdańsk, nawiązując do niedzielnego spotkania z Rumunami w Tulczy oraz styczniowego mundialu, na którym naszymi grupowymi rywalami będą: Portugalia, Wyspy Owcze i Algieria.
Duże tęsknoty
Z optymizmem po kilku dniach treningów na zgrupowaniu w Opolu na najbliższy dwumecz patrzą też pozostali kadrowicze. – Na pewno czułem dużą tęsknotę za kadrą i Polską, dlatego cieszę się, że mogłem wrócić. Zaczynamy z bardzo dobrym nastawieniem przed meczami eliminacyjnymi. Jestem przekonany, że damy z siebie wszystko i zakończymy ten czas dwoma zwycięstwami – powiedział bramkarz Marcel Jastrzębski, zbierający bardzo dobre recenzje w chorwackim RK Nexe. Wiele wskazuje na to, że golkiper, którego nie było w kadrze od nieudanego, tegorocznego Euro, środowy mecz rozpocznie na ławce. Trener Gonzalez doskonale bowiem pamięta, że bohaterem ostatniego starcia z Łotyszami był Mateusz Zembrzycki. – Mam nadzieję, że zagramy dobre zawody i damy kibicom kawał świetnego handballu. To dla nas bardzo istotny krok w perspektywie awansu na mistrzostwa Europy. Zaczynamy od Łotwy, potem czeka nas Rumunia, ale musimy wygrywać po kolei z każdym rywalem. Nie możemy kalkulować, co będzie, tylko wychodzić na parkiet i walczyć w każdym starciu – podkreślił będący w dobrej dyspozycji bramkarz Wybrzeża, który tylko w drugiej połowie ostatniego meczu z Łotwą uzyskał 60% skuteczności.
Rywale bez gwiazdy
Trzon łotewskiej kadry, prowadzonej przez Margotsa Valkovskisa, stanowią zawodnicy z klubów zagranicznych. Aż 11 z 16 powołanych gra m.in. w Niemczech, Norwegii czy Hiszpanii. Łotysze przyjechali jednak do Opola osłabieni. Brakuje m.in. ich największej gwiazdy, Dainisa Kristopansa (MT Melsungen), który leczy kontuzję kolana. Pod jego nieobecność liderami zespołu wydają się rozgrywający Janis Valkovskis (TBV Lemgo Lippe), Valdis Kalnins (Elverum) i Andy Schnepst (HC Zubri). Mamy jednak nadzieję, że z ich powstrzymaniem nie będzie problemu.
Marek Hajkowski
NIE PRZEGAP
◼ Polska - Łotwaśroda, godz. 18.00, Polsat Sport 2
