Urazów w Bród
Bolesne są dla niektórych konsekwencje spodkowego grania.
Jeden z turniejowych pechowców GieKSy, Alan Bród. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus
GKS KATOWICE
Z samego rana ruszają dziś z Balic do tureckiej Lary piłkarze GieKSy. A przynajmniej mają nadzieję, że nie powtórzy się ubiegłoroczny scenariusz, w którym ich odlot odłożony został o 24 godziny, które Katowiczanie spędzili w ośrodku Cracovii w Rącznej.
Wtorkowy wieczór podopieczni Rafała Góraka – on sam też... - kończyli w nienajlepszych nastrojach. - Oddajemy poważanie tym, którzy nas ograli. A my musimy zająć się swoimi sprawami – tak szkoleniowiec z Bukowej komentował fakt, iż jego zespół nie obronił tytułu mistrzów Spodek Super Cup. - Fakt, nie obroniliśmy go, ale bawiliśmy się dobrze, bo właśnie temu – i integracji z kibicami – służyć miał ten turniej - dodawał Górak.
Generalnie jednak potyczki w Spodku przyniosły więcej złych niż dobrych wieści. W wyniku boiskowych zmagań w legendarnej hali Katowiczanie muszą skreślić z listy wylatujących na obóz dwóch uczestników turnieju. Alan Bród skręcił kostkę, natomiast Filip Rejczyk doznał pęknięcia kości piszczelowej. Obaj kurować się więc będą w domu, podobnie zresztą – to już doskonale znane kibicom sprawy - jak Mateusz Marzec i Aleksander Paluszek oraz Łukasz Trepka. Uraz zmusza też do pozostania w kraju Bartosza Jaroszka.
W ich miejsce sztab zabiera trzech młodzieżowców: Mieszka Bulika, Jakuba Cholewińskiego i Wojciecha Pańkowskiego. Z drużyną leci także Maciej Rosołek, choć po wtorkowym turnieju – i występie w nim Ilji Szkurina w koszulce z numerem 7, należącym dotąd właśnie do ekslegionisty – kibice dopatrywali się zapowiedzi jego rychłego rozstania z Bukową.
(DaL)
