Upiekło się Portugalczykowi
KONTROWERSJA KOLEJKI
Guilherme Montoia mógł odetchnąć z ulgą, że upiekło mu się w sytuacji z ręką w polu karnym. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Pod koniec pierwszej połowy piłka po strzale Vladislavsa Gutkovskisa trafiła pod nogi Oskara Kubiaka, który próbował ją wstrzelić przed bramkę. Futbolówka zatrzymała się jednak na… ręce Guilherme Montoi. 19-letni zawodnik Arki od razu zaczął pokazywać sędziemu, że jego drużynie należał się rzut karny. Sędzia Wojciech Myć pozostał niewzruszony, podobnie jak arbitrzy siedzący na wozie VAR.
Portugalski obrońca co prawda schował obie ręce za plecy, ale jednocześnie w momencie podania wysunął łokieć. Przepisy gry stanowią jasno, że do przewinienia dochodzi, gdy zawodnik „rozmyślnie dotyka piłkę ręką lub ramieniem, np. poprzez ruch ręki/ramienia w kierunku piłki” lub „gdy powiększały one w sposób nienaturalny ciało zawodnika.”. W tej sytuacji można było mówić o tym pierwszym wariancie. Jednocześnie usprawiedliwieniem dla defensora Jagi mogło być to, że po pierwsze miał ręce z tyłu, po drugie dobiegał do tego wstrzelenia, a po trzecie i być może najważniejsze – piłka trafiła blisko tułowia i mogła nastąpić sytuacja, że żadne ujęcia nie było właściwe do oceny tej sytuacji. Według przepisów, VAR ma interweniować jedynie w przypadku rażących błędów, a tutaj nie było to takie oczywiste, więc sędzia Myć nakazał grać dalej. Jednak gdyby podyktował rzut karny, to także obroniłby swoją decyzję.
Miłosz Cebo
