Umarł król, niech żyje... King?

Zwolnienie Dawida Szulczka wisiało w powietrzu i gilotyna w końcu poszła w dół. Nowym-starym trenerem Ruchu ma zostać Waldemar Fornalik, choć... w tle pojawiła się zewnętrzna ingerencja w klub.

„Waldek King” po raz trzeci ma zacząć pracę przy Cichej. Fot. Tomasz Folta / Press Focus

RUCH CHORZÓW

Przed południem gruchnęła wiadomość, że Dawid Szulczek nie pracuje już przy Cichej. Strony rozstały się za porozumieniem, a młody szkoleniowiec podziękował oficjalnie za czas spędzony w Chorzowie.

A było tak dobrze

Taka decyzja nie jest wielkim zaskoczeniem, bo zapowiadało się na nią już od jakiegoś czasu. Pod względem sportowym rok 2025 jest dla Niebieskich fatalny. O minionej wiośnie wszyscy chcieliby już dawno zapomnieć. W wielu klubach trener straciłby pracę już wtedy, w trakcie długiej serii bez zwycięstwa, ale przy Cichej postanowiono dać Szulczkowi szansę. W całej rundzie w I lidze Ruch wygrał tylko trzy mecze (i to z rzędu), kompletnie zaprzepaszczając szanse choćby na baraże. Kiedy pochodzący ze Świętochłowic szkoleniowiec objął zespół po Januszu Niedźwiedziu, spotkało się to z euforią. Wiele sobie po nim obiecywano, w końcu przychodził trener sprawdzony w ekstraklasie (mimo że w pechowych okolicznościach spadł razem z Wartą Poznań, choć wcześniej osiągał z nią znakomite, jak na skalę możliwości klubu, wyniki), a także – co w Chorzowie równie ważne – kibic Ruchu. Początek miał kapitalny. Niebiescy złapali serię i rok 2024 skończyli na 4. lokacie, z perspektywą walki o miejsca premiowane bezpośrednim awansem. Gdyby patrzeć na tabelę tylko za okres pracy Szulczka, chorzowianie byli nawet wiceliderem! Potem wszystko się jednak posypało. Nie da się ukryć, że 35-latek objął drużynę w momencie, gdy większość meczów z trudnymi rywalami była już za nią. Początek 2025 miał zweryfikować zespół, który w spokoju i dobrej atmosferze przygotowywał się do wiosny. No i weryfikacja była, jaka była...

Te same bolączki

Zimą w Chorzowie podkreślano, że wiosną zespół będzie lepszy niż jesienią. Po zakończeniu sezonu wrócono do narracji o planie dwuletnim, choć ją też szybko porzucono na rzecz nieokreślania dokładnych celów. Latem chciano rozpocząć od początku, przeprowadzono wiele zmian w składzie (więcej niż pierwotnie zakładano), ale w sparingach były widoczne te same bolączki. Także początek sezonu ligowego znowu wyglądał podobnie jak wiosna, choć pod względem punktowym tragedii nie ma (cztery po trzech meczach). Gorzej, że gra Ruchu wygląda słabo. Wiele rzeczy w niej nie działa, są problemy z kreacją, obrona popełnia mnóstwo błędów, atak pozycyjny leży... Były drobne elementy na plus, jak to, że zespół nie załamywał się w trudnych momentach, że nieźle pressował w pewnych sektorach, że miał świetne rzuty rożne. To jednak za mało. Szerszego progresu nie było, więc działacze zadecydowali o rozstaniu. Razem z Szulczkiem odszedł jego asystent Arkadiusz Szczerbowski.

Fornalik po raz trzeci

Teraz wszystko wskazuje na to, że w Chorzowie może dojść do powrotu... króla! Może spełnić się marzenie wielu kibiców i po raz trzeci do Ruchu ma przyjść Waldemar Fornalik. 62-latek pozostaje bez pracy od blisko roku, ostatnio pracował  w Zagłębiu Lubin. Przy Cichej był pierwszym trenerem  dwukrotnie, w latach 2009-12 i 2014-17. W tym czasie zdobył wicemistrzostwo i 3. miejsce w ekstraklasie.

Wydawało się, że wszystko jest kwestią formalności, lecz wtedy wybuchła mała bomba. Nasz dziennik jako pierwszy poinformował, że temat Fornalika stoi bowiem pod znakiem zapytania, gdyż przeciwna temu ruchowi jest... Football Academy, sieć kilkuset akademii piłkarskich założona przez Radosława Soperczaka. Chodzi głównie o szczecińską odnogę, czyli FASE. FA jest w kontakcie z udziałowcami Ruchu, ale nie w sprawie zakupu ich akcji, lecz otrzymania władzy w klubie i zarządzania nim. To właśnie ona jest przeciwna zatrudnieniu Fornalika. Sprawa w Chorzowie jest bardzo dynamiczna i wszystko będzie się rozstrzygało w najbliższym czasie.

Piotr Tubacki

Kozak we Wrocławiu

Zgodnie z przewidywaniami Miłosz Kozak przeniósł się w ramach transferu definitywnego do Śląska Wrocław, gdzie podpisał dwuletnią umowę z opcją przedłużenia o rok. – Wiedzieliśmy, że może tak się stać, bo latem pozyskaliśmy bocznych pomocników, a skrzydło to też jedna z pozycji, na której występuje u nas młodzieżowiec. Nie bez całkowitego znaczenia dla tego transferu był fakt, że w tym półroczu nie zagramy już ze Śląskiem – powiedział dyrektor sportowy Ruchu Tomasz Foszmańczyk.