Ukochany klub „Kokosa”
Przy Bukowej mocno podkreślają fakt niedawnego ekstraklasowego debiutu chłopaka, który jest – jak mawiają – „wychowankiem z krwi i kości”, wyszkolonym od podstaw w klubowej akademii.
Trzynaście lat wstecz... Blondynek w niebieskich butach to dzisiejszy ligowiec, Jakub Kokosiński – w rozmowie z Markiem Oględzińskim. Fot. facebook/marek.ogledzinski
GKS KATOWICE
Tytułowa fraza – stworzono ją na potrzeby niegdysiejszej polityki personalnej Józefa Wojciechowskiego w warszawskiej Polonii – nie rodzi dobrych skojarzeń. „Klubem Kokosa” – od nazwiska Daniela Kokosińskiego, odsuniętego od pierwszej drużyny „skazanego” na indywidualne zajęcia, czasem absurdalne (np. bieganie... po schodach) – zaczęto nazywać sytuację, w której zawodnicy mający ważny kontrakt z klubem z różnych powodów nie mają okazji na grę i treningi z zespołem.
Wychowanek z krwi i kości
W przypadku Jakuba Kokosińskiego pojęcie „klubu Kokosa” ma jednak zupełnie inny wymiar. To pierwszy od wielu lat piłkarz, który w GKS-ie Katowice przeszedł całą drogę piłkarskiego wtajemniczenia: od pierwszego treningu aż po debiut ekstraklasowy w zespole seniorskim. – Wychowanek z krwi i kości – mówi o nim z uśmiechem Marek Oględziński, dyrektor katowickiego SMS-u i koordynator szkolenia w GieKSie. Dosłownie chwilę po zakończeniu meczu Katowiczan z Lechią, w którym „Kokos” dostał od sztabu szkoleniowego siedem minut na murawie, napisał z radością w mediach społecznościowych: „Kuba – chłopak prowadzony w projektach, w które jestem zaangażowany od wielu lat wraz z wieloma świetnymi ludźmi – Akademia GKS Katowice im. Jana Furtoka oraz Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Katowicach – zadebiutował w ekstraklasie. Definicja wychowanka w przepisach polskiej piłki ma swoją charakterystykę, ale w przypadku Kokosa ma to zupełnie inny – realny wymiar. GKS Katowice to jego jedyny Klub – od momentu, gdy pojawił się na pierwszym treningu jako sześciolatek. Dla mnie to podwójna radość, ponieważ przez kilka lat byłem pierwszym trenerem Kuby”.
GieKSiarze „na emigracji”
Owa grupa naborowa, prowadzona przez kilka lat przez Marka Oględzińskiego, wyglądała bardzo ciekawie. Jak wspomina nasz rozmówca, pod jego skrzydłami uczyli się futbolu m.in. Mateusz Pruchniewski – dziś trzeci bramkarz w ekstraklasowej kadrze Lecha, Bartosz Barański – też już piłkarz Lecha, wypożyczany do Ruchu i (obecnie) do GKS-u Tychy, Szymon Kawała – w tym sezonie w pierwszym zespole Wisły Kraków, i Dominik Szala – to on najszybciej „posmakował” ekstraklasy w Górniku Zabrze (po wcześniejszej przygodzie z akademią Legii), a teraz szuka formy w Stali Mielec.
SMS od taty
– Będziemy zmierzać do tego, aby nasza akademia była w stanie zatrzymywać tych najzdolniejszych, którzy czasem szukają w wieku lat „nastu” innego miejsca rozwoju w Poznaniu, Warszawie, Lubinie, Częstochowie – mówił mi kilkanaście miesięcy temu Rafał Górak, trener seniorskiej ekipy GieKSy. Te słowa nabierają realnego kształtu – m.in. w osobie Jakuba Kokosińskiego, który ambitnie przeskakiwał kolejne stopnie w klubowej hierarchii, zwracając w końcu uwagę sztabu szkoleniowego pierwszej drużyny.
– Kuba też został w pewnym momencie zauważony w kraju. Dostał zaproszenie z Lecha – wspomina Marek Oględziński. – Ale wtedy jego tato (Tomasz – dop. aut.) powiedział krótko: „My jesteśmy z Katowic (konkretnie z Giszowca – dop. aut.), do Poznania jechać nie będziemy”. Pokazałem nawet tego SMS-a trenerowi Górakowi, bo...rzadko się dziś spotyka takie przywiązanie lokalne i wierność klubowi.
Snajper z instynktem
Debiut w ekstraklasie – a później kolejne minuty „złapane” w meczu z Jagiellonią – mocno zdopingowały 19-latka. W minioną sobotę, w potyczce rezerw ze Szczakowianką, popisał się hat trickiem! – Od samego początku ustawiany był jako napastnik. W wielu turniejach dziecięcych i juniorskich sięgał po tytuł najlepszego strzelca, bo ma wrodzone predyspozycje do gry ofensywnej. Choćby to, że swobodnie operuje i lewą, i prawą nogą. A po drugie – może to mało piłkarskie, a bardziej „publicystyczne” określenie, ale jego „piłka szuka” w polu karnym. Ma instynkt: potrafi przewidzieć, gdzie ona trafi i dobrze się ustawić – tłumaczy nam Marek Oględziński.
Młodzi zdolni, czekający
„Chłopcy – wierzcie w swoje marzenia i je realizujcie” – tak dwa tygodnie temu zakończył swój wpis z gratulacjami dla „Kokosa”. 19-latek z Giszowca na razie w kadrze ekstraklasowej jest jedynym, który całą przygodę z piłką spędził przy Bukowej. Ale po trosze jako swoi traktowani są i inni „młodzi zdolni” w ekipie Góraka: Miłosz Swatowski – wychowanek Stadionu, ale w GKS-ie od 14. roku życia, oraz Łukasz Trepka z Orbity Bukowno, który pojawił się w Katowicach jako 13-latek. Ten ostatni w końcówce jesieni miał pecha: uraz więzadeł w kolanie oznaczał konieczność interwencji chirurgicznej i długotrwałej rekonwalescencji. Z oka go jednak w pierwszym zespole nie tracą.
Dariusz Leśnikowski
Jakub Kokosiński (z lewej) po spotkaniu z Jagiellonią; symboliczna scena, bo przecież i Alan Czerwiński swą bogatą karierę jako 19-latek zaczynał w koszulce GieKSy, by po latach do niej wrócić i przekazywać doświadczenie młodym. Fot. Weronika Morciszek / Press Focus
