Udany początek w Katarze

Magdalena Fręch jest w drugiej rundzie i czeka na Magdę Linette, a wcześniej zagra dominatorka Iga Świątek.

Magdalena Fręch została nagrodzona za cierpliwość. Fot. IMAGO/PressFocus

Po raz pierwszy w karierze Magdalena Fręch awansowała do drugiej rundy imprezy WTA 1000 w stolicy Kataru. Łodzianka (28. WTA) wygrała trwający 2 godziny i 40 minut maraton z Beatriz Haddad Maią (16.) 6:4, 3:6, 6:2. Brazylijka lepiej rozpoczęła spotkanie. Prowadziła już 3:0, ale kolejne pięć gemów padło łupem 27-letniej zawodniczki Górnika Bytom, choć potrzebowała aż czterech setboli, aby pierwszego seta zapisać po stronie zysków. W drugiej partii leworęczna rywalka nie zmarnowała już udanego startu – znowu 3:0 – i doprowadziła do remisu w setach. W decydującej partii tym razem podopieczna Andrzeja Kobierskiego rozstrzygnęła na swoją korzyść 3 pierwsze gemy, a Brazylijka zaczęła popełniać dużo błędów, w tym podwójne przy serwisach. Wykorzystała to cierpliwa w długich wymianach Fręch, odnosząc drugie z rzędu zwycięstwo z Haddad Maią, po jesiennym w chińskim Wuhan.

W poniedziałek dowiemy się, czy dojdzie do „polskiego” pojedynku w 2. rundzie – a stanie się tak, jeżeli Magda Linette (38. WTA) wygra z Weroniką Kudermietową (52.); Rosjanka udział w głównej drabince wywalczyła w kwalifikacjach.

Właśnie w poniedziałek do rywalizacji przystąpi także broniąca tytułu Iga Świątek, której rywalką w 2. rundzie będzie Maria Sakkari. Greczynka - trzy lata temu numer 3 na świecie, obecnie 29. - w niedzielę, pod czujnym okiem trenera Polki Wima Fissette’a, wyeliminowała Elenę-Gabrielę Ruse wskutek kreczu Rumunki (4:6, 6:3, 4:0). Polka w 1. rundzie, jako rozstawiona z numerem 2, miała wolny los.

Dauha to jedno z ulubionych miejsc wiceliderki światowego rankingu. Świątek wygrała trzy poprzednie edycje tej imprezy i może zostać drugą tenisistką w tym stuleciu, która wygra ten sam turniej cztery razy z rzędu, po Karolinie Woźniackiej w New Haven (2008-11), ale w imprezie znacznie wyższej rangi. W Katarze ostatniej porażki doznała pięć lat temu, gdy w 2. rundzie przegrała z Rosjanką Swietłaną Kuzniecową. W kolejnej edycji nie startowała, a od 2022 roku jest tam niepokonana i ma bilans setów 27:1! Rok temu w finale pokonała reprezentującą Kazachstan Jelenę Rybakinę 7:6 (10–8), 6:2.

W niedzielę na konferencji prasowej zapytano Polkę, co tak bardzo pasuje do jej gry na Khalifa International Tennis and Squash Complex? - Trudno powiedzieć. Z tego, co pamiętam, nie grałam bezbłędnie, te turnieje nie były idealne, ale w pewnym momencie zawsze znajdowałam jakieś rozwiązania. Warunki tutaj są dość trudne, ale byłam wystarczająco cierpliwa, żeby po prostu skupić się na swojej grze – odparła Iga.

Z Sakkari mierzyła się do tej pory sześciokrotnie i bilans jest 3-3. Świątek przegrała trzy pierwsze pojedynki, wszystkie w 2021 roku, ale od tamtej pory wygrała trzy ostatnie, m.in. w półfinale w Dausze w 2022. Tę passę Świątek musi w poniedziałek podtrzymać, jeżeli marzy o historycznej seriiw Katarze.

(t)