Uczeń pokonał mistrza!
Jastrzębianie po raz kolejny staną przed szansą zdobycia cennego trofeum.
Igor Tyczyński dzielnie spisywał się w bramce, ale krążek spłatał mu figla przy pierwszym golu. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
PUCHAR POLSKI
Dwaj bramkarze: Karolus Karlehto (JKH) i Igor Tyczyński (Unia) odegrali czołowe role podczas drugiego półfinału Pucharu Polski w Krynicy-Zdroju. Ostatecznie zespół JKH GKS Jastrzębie prowadzony przez Rafał Bernackiego okazał się lepszy od Unii prowadzonej przez do niedawna jego mistrza, Roberta Kalabera. Owszem, ten mecz miał swoją dramaturgię, ale nie stał na dobrym poziomie. Przede wszystkim było sporo kar, które sprawiały, że gra była szarpana i momentami bardzo chaotyczna. Tak więc we wtorkowym finale ECB Zagłębie Sosnowiec zmierzy się JKH GKS-em (18.00), a takiej obsady nie było w poprzednich 27 edycjach tej imprezy.
Spotkanie było awizowane jako potyczka dwóch przyjaciół w przeciwnych boksach. Trenerski duet Kalaber – Bernacki odnosił sukcesy w Jastrzębiu, ale ich drogi się rozeszły, jednak nadal utrzymują kontakt i nawzajem się przekomarzają po ligowych meczach. Po tym spotkaniu zapewne złośliwości i uszczypliwych uwag ze strony jastrzębian nie zabraknie.
W Unii przed półfinałem pojawił się poważny problem kadrowy. Linus Lundin, bramkarz nr 1 zespołu, zwrócił się z prośbą o zwolnienie z półfinału z powodów rodzinnych. Jego miejsce zajął Igor Tyczyński, młodzieżowy reprezentant kraju, który w ostatnich mistrzostwach świata w Mediolanie otrzymał miano MVP na tej pozycji. Przed „Tyczką”, rodem z Krynicy, było spore wyzwanie, bo przecież stawka była wysoka. I trzeba przyznać, że 19-latek z Unii już na początku został wystawiony na poważną próbę. W 2 min Tyczyńskiemu przyszedł w sukurs słupek po uderzeniu Frederika Forsberga, a potem jego umiejętności sprawdził dwa razy Jakub Ślusarczyk, zaś młody Oskar Laszkiewicz nie zdołał skierować krążka do siatki.
Hokeiści z Jastrzębia w pierwszej fazie inauguracyjnej tercji mieli przewagę i dość nieoczekiwanie objęli prowadzenie. W 11 min krążek odbił się od bandy i Tyczyński parkanem skierował go do własnej siatki. Trudno winić bramkarza, bo „guma” niefortunnie się odbiła od bandy tak, że nie miał prawa jej widzieć i odpowiednio zareagować. Potem do głosu doszli hokeiści z Oświęcimia i zaczęli sprawdzać formę Karlehto. A trzeba powiedzieć, że jest ona wyborna. Ville Heikkinen, Erik Ahopelto, Martin Kasperlik, Daniel Olsson Trkulja szukali sposobu na pokonanie Fina, ale nic z tego nie wychodziło.
Takiej drugiej odsłony nie pamiętamy. Trwała aż 54 minuty i była jedną z najbrzydszych na przestrzeni dekady albo i dłużej. Zaczęło się wielce obiecująco, bo Emil Bagin w 24 min trafił w poprzeczkę, a potem inicjatywę przejęła Unia. Było nie tylko walenie głową w mur, ale również dużo „brudnej” gry. Pod bramkami więcej przepychanek, prób pięściarskich niż składnych akcji. Karlehto w kilku sytuacjach znów był nie do pokonania i obronił aż 17 strzałów w tej odsłonie. Hokeiści Unii byli coraz bardziej sfrustrowani i do szatni zjeżdżali ze zwieszonymi głowami.
Przed ostatnią tercją trener Kalaber musiał zaproponować coś innego, by zaskoczyć rywala, a tymczasem już na początku Riku Sihvonen zdecydował się na uderzenie z wysokości bulika, ale bramkarz Unii udanie interweniował. W rewanżu po raz kolejny Ahopleto chciał zaskoczyć Karlehto, ale bez efektu. Potem w ciągu 19 sek. padły dwa gole. Najpierw Frederik Forsberg precyzyjnym uderzeniem pokonał Tyczyńskiego, a później po błędzie jastrzębian przy bandzie krążek otrzymał Ahopelto i w sytuacji sam na sam w końcu pokonał fińskiego golkipera. W 53 min w boksie kar znalazł się Bartosz Florczak, zaś Kasperlik za atak z tyłu i niesportowe zachowanie otrzymał karę meczu. Przez 1:42 min JKH miał grać w podwójnej przewadze, jednak dokonano niefortunnej zmiany i na lodzie pojawił się jeden zawodnik za dużo, a potem kolejną karę otrzymał Bagin. Jastrzębianie zupełnie stracili głowę i pokpili sprawę. Zamiast grać w przewadze podali rękę rywalowi. Na niespełna 4 min przed końcem JKH grało przez 64 sek. w osłabieniu. Na dwie minuty przed końcem bramkarz Unii zjechał z lodu, ale jastrzębianie wytrzymali napór. Mecz trwał ponad 2,5 godziny!
Młody zespół JKH odniósł kolejny sukces, awansując do finału tego prestiżowego turnieju. Hokeiści mają mało czasu na regenerację, ale gra o puchar na pewno ich uskrzydli.
Włodzimierz Sowiński
◼ JKH GKS Jastrzębie – Unia Oświęcim 2:1 (1:0, 0:0, 1:1)
1:0 – Alho – Berzins (10:38), 2:0 – Forsberg – Berzins – Sihoven (44:39), 2:1 – Ahopelto – Heikkinen (44:58)
Sędziowali: Krzysztof Kozłowski i Bartosz Kaczmarek – Michał Gerne i Sławomir Szachniewicz. Widzów 2500.
JKH: Karlehto; Bagin (4) – Alho, Onak (4) – Bezuška, Hanzel (2) – Charvat, Wojciechowski – Adamek (2); Forsberg (2) – Berzins – Sihvonen (2), Ślusarczyk (2) – Kiełbicki (2) – Urbanowicz (2), Ł. Nalewajka – Stolarski – R. Nalewajka, O. Laszkiewicz – Kuzak II – Osiadły. Trener Rafał BERNACKI.
UNIA: Tyczyński; Morrow – Söderberg, Mäkelä – Florczak (2), Scarlett (4) – Diukow (4), Matthews – Prokopiak; Kasperlik (5+20) – Olsson Trkulja – Petraš (6), Ahopelto – Heikkinen – Partanen, Moutrey – Rac (2) – Peresunko, Prusak (4) – Galant – Krzemień (4). Trener Robert KALABER.
Kary: JKH – 24 (2 tech.) min, Unia – 51 (kara meczu dla Kasperlika) min.
