Ucieczka z czarnej dziury

Niegdyś cudowny dzieciak golfa, dziś 40-letni Anthony Kim, po niemal 16 latach od ostatniego triumfu zwyciężył ponownie. Po drodze były chwile najmroczniejsze z mrocznych.

Anthony i Bella tuż po zwycięstwie w Adelajdzie. Fot. Facebook LIV Golf

GOLF

Był zjawiskiem, meteorem, który pojawił się w świecie zawodowego golfa, zatrząsł nim w posadach i zniknął tak niespodziewanie jak w nim zaistniał. Miał tonę charyzmy, grał z fantazją, agresywnie i bez kompromisów. Jego znakiem firmowym były bogato zdobione, wielkie klamry pasów z inicjałami AK. Jako 23-latek wyczarował w drugiej rundzie Masters 11 birdie, co wciąż jest niepobitym rekordem.

Tornado

W maju 2008 roku Anthony Kim niczym tornado zatriumfował w Wachovia Championship, zdobywając pierwszy skalp na PGA Tour, pokonując pięcioma strzałami mistrza The Open - Bena Curtisa, bijąc rekord turnieju i wspinając się na 16. miejsce w rankingu światowym. W lipcu dołożył drugie trofeum na zjawiskowym Pebble Beach, gdzie każdy marzy o zwycięstwie. Pokonał Freddie'ego Jacobsona dwoma strzałami, na deser przyjmując gratulacje od gospodarza turnieju, Tigera Woodsa. Został pierwszym zawodnikiem poniżej 25. roku życia, który od czasów Tygrysa w 2000 r. dwukrotnie wygrał na PGA Tour w ciągu roku. Awansował wtedy na 14. miejsce na świecie, a na koniec sezonu był już szósty. Jego debiut w zwycięskim dla USA Ryder Cup w 2008 r. był piorunujący. W niedzielę w pierwszym meczu singlowym rozniósł Sergio Garcię 5&4. Kim grał jak w amoku, nie orientując się nawet, że już wygrał mecz. Po wtoczeniu putta na birdie na 14. greenie wykonał triumfalny gest i poleciał jak poparzony w kierunku następnego dołka. Po chwili wrócił i uścisnął dłoń zdezorientowanemu Hiszpanowi. Zwyciężając w 2010 Shell Houston Open został dopiero trzecim graczem w historii, który trzykrotnie wygrywał na PGA Tour przed 25. rokiem życia. Jego łączne zarobki przekroczyły 12 mln dolarów, a od 2008 r. spędził 20 tygodni w TOP 10 rankingu światowego.

Kamień w wodę

I nagle ten czarujący 26-latek przepadł jak kamień w wodę. W maju 2012 r. wycofał się z pierwszej rundy Wells Fargo Championship. W następnym miesiącu przeszedł operację ścięgna Achillesa i już nie zagrał w żadnym turnieju. Zniknął jako zawodnik i konsekwentnie unikał rozgłosu. Sporadycznie ktoś gdzieś go zauważył, czasami pstryknął mu fotę, nagrał wideo. Fani liczyli na jego powrót, chcieli wiedzieć, co się z nim dzieje. Jedną z przyczyn tajemniczego zniknięcia była szacowana na 10-20 mln polisa ubezpieczeniowa, która miała zostać wypłacona z powodu kontuzji uniemożliwiającej dalszą karierę golfową. Warunkiem wypłaty miało być to, że Kim nie będzie grał więcej zawodowo w golfa. Wracając do sportu po niemal trzynastu latach konspiracji Anthony potwierdził istnienie tej polisy, ale odmówił wyjawienia szczegółów, zasłaniając się zobowiązaniami prawnymi. Zaznaczał też, że to nie tak, iż po prostu zainkasował miliony i postanowił nic nie robić, lecz jego zniknięcie było podyktowane serią poważnych operacji, m.in. barku, dłoni i kręgosłupa, a nie chęcią zachowania wypłaty z polisy.

Złe dobrego początki

Po prawie trzynastu latach odsunięcia się z życia publicznego, w marcu 2024 r. nagle powrócił, wzbudzając ekscytację w świecie golfa, ale też sceptycyzm i kwestionowanie sensu tej decyzji. Saudyjski LIV Golf zaoferował mu kontrakt, prawdopodobnie na 5-10 milionów, wyprostował sytuację z polisą, a Greg Norman osobiście sfinalizował umowę, dzięki której Kim dołączył do LIV jako nieprzypisany do żadnej drużyny. Jego pierwszy start w Rijadzie nie był szczególnie udany – zajął ostatnie miejsce z wynikiem +16, tracąc 33 uderzenia do zwycięzcy i 11 do przedostatniego Hudsona Swafforda. Później nie było dużo lepiej. W rankingu w 2024 r. zajął 56. miejsce na 57 sklasyfikowanych graczy, a rok później podskoczył o jedną pozycję. W ciągu tych dwóch lat w 23 turniejach tylko 3 razy znalazł się w czołowej czterdziestce, a jego najlepszym występem było 25. miejsce w Dallas w czerwcu 2025 roku.

Przebudzenie

W połowie listopada ocknął się i zagrał fenomenalnie podczas Asian Tour w Rijadzie. Zajął 5. pozycję, dzieląc się nią m.in. z Adrianem Meronkiem i notując najlepszy występ od wielu lat. Poszedł za ciosem i wystąpił w turnieju LIV Golf Promotions na Florydzie, walcząc o powrót do saudyjskiej ligi. Zwolniony z pierwszej rundy, w drugiej o włos awansował do 36-dołkowego finału, trafiając na ostatnim dołku putta z ośmiu stóp na rundę 69. Po wyzerowaniu rezultatów wszyscy walczyli z równymi szansami o trzy pierwsze miejsca gwarantujące karnecik do LIV. Najpierw wykręcił imponujące 66 uderzeń, plasujące go na drugim miejscu przed ostatnim dniem. W niedzielę, mimo pewnych trudności w środku rundy, zakończył 69 uderzeniami, zajął ostatnie miejsce na podium z dwoma strzałami przewagi nad grupą pościgową i wyszarpał kartę LIV Golf na sezon 2026.

Nokaut

Wylot z Rijadu na drugi turniej sezonu LIV Golf Adelaide niemal mógł się nie wydarzyć, ponieważ Kim... zapomniał złożyć na czas wniosek o wizę do Australii. Nie załapał się więc na wspólny z innymi zawodnikami lot luksusowym, czarterowanym przez ligę samolotem, a do The Grange Golf Club dotarł dopiero we wtorek, co pozwoliło mu na rozegranie tylko jednej rundy treningowej. Jego występ w Adelajdzie był jednym z najbardziej widowiskowych i niezwykłych powrotów w historii sportu. Zwyciężył tam z wynikiem – 23, wyprzedzając drugiego w klasyfikacji Jona Rahma o trzy uderzenia, a Brysona DeChambeau o sześć! Przystępując do niedzielnego finału tracił całe pięć uderzeń do współliderów – „Rahmbo” i Brysona. To, co wydarzyło się później, było niesamowite. Kim zagrał fenomenalne 63 uderzenia, nie zaliczając ani jednego bogeya. Walczył jak nawiedzony, trafiając cztery birdie z rzędu pomiędzy dołkami 12-15, w tym wtoczył putta z ponad pięciu metrów na szalonej stadionowej dwunastce, zwanej pieszczotliwie „The Watering Hole”, od hektolitrów wypijanego tam przez australijskich kibiców piwa. Podczas gdy on niemal unosił się nad polem, sypali się jego główni rywale, DeChambeau zanotował cztery bogeye na pierwszych sześciu dołkach, a Rahm dostał od niego straszliwe baty, kończąc rundę z wynikiem 71.

Bella

Już po wszystkim do świętującego Anthony’ego dołączyły dwie najważniejsze osoby w jego życiu. 4-letnia córka Bella wpadła w ramiona ojca. „To, że mogła wbiec na green i zobaczyć, że jej tata nie jest życiowym przegranym, było jednym z najwspanialszych momentów w moim życiu” – przyznał łamiącym się głosem Anthony. Pojawiła się też żona, Emily, która towarzyszyła mu w najtrudniejszych chwilach walki o trzeźwość i namówiła do powrotu do golfa. Zamiast tradycyjnego prysznica z szampana, koledzy z drużyny 4Aces GC, w tym kapitan Dustin Johnson, oblali go wodą gazowaną... szanując jego trzeźwość. Sam Kim zapowiadał, że wieczór po zwycięstwie zamierza spędzić z córką, oglądając wspólnie bajkę „Kraina lodu”. Było to jego pierwsze profesjonalne zwycięstwo od 5795 dni. Za wygraną otrzymał czek na 4 miliony dolarów amerykańskich, z czego ogromną część przejął wyjątkowo zachłanny australijski fiskus. Dzięki zwycięstwu Kim awansował w rankingu światowym z 847. na 203. miejsce.

Mroczne wspomnienia

Po powrocie do sportu stał się niezwykle szczery w opisywaniu swojego upadku, a to, co kiedyś było zagadką, okazało się mroczną walką o przetrwanie. Przez lata żył w niemal całkowitej izolacji, opisując swoje życie po 2012 r. jako „czarną dziurę". Otaczał się ludźmi, których nazwał „pijawkami", korzystającymi z jego pieniędzy i statusu, jednocześnie karmiącymi jego nałogi. Po serii kontuzji czuł, że bez golfa jest nikim, co sprawiło, że uciekał w używki, by nie czuć bólu – fizycznego i psychicznego. Był uzależniony od wielu substancji, a w pewnym momencie myślał tylko jak przetrwać kolejny dzień. Opisywał momenty, w których jego ciało po prostu się poddawało i że „więcej niż raz” był bliski śmierci. Przeszedł w sumie siedem operacji w ciągu kilku lat, co tylko pogłębiało uzależnienie od leków przeciwbólowych. Przez długi czas nie chciał wracać do golfa, bo wstydził się tego, kim się stał i nie chciał, by ludzie widzieli go w takim stanie. Momentem zwrotnym była pomoc profesjonalistów i pełne oddanie się procesowi trzeźwienia. Podkreśla, że „nie jest już tą samą osobą, która nosiła klamry z diamentami". Dzisiaj definiuje się „nie przez birdie i eagle, ale przez to, że jest trzeźwym ojcem”. Często wspomina, że jego córka, Bella, uratowała mu życie. „Gdyby nie ona, prawdopodobnie nie byłoby mnie tutaj dzisiaj, by opowiedzieć tę historię" – powiedział po wygranej w Adelajdzie. Opisywał, że w najgorszych chwilach, gdy myślał o tym, by się poddać, świadomość, że musi być dla niej wsparciem, dawała mu jedyną siłę do walki. „Przez 12 lat myślałem, że golf to wszystko, co mam. Kiedy go straciłem, stałem się nikim. Dzisiaj, trzymając to trofeum, czuję się świetnie, ale prawdziwe zwycięstwo odniosłem rano, kiedy moja córka Bella powiedziała mi: Powodzenia, tatusiu, kocham cię. Wygrałem ten turniej dla niej, żeby kiedyś mogła wpisać moje nazwisko w Google i zobaczyć coś więcej niż tylko historię o zmarnowanym talencie”. Jego historia stała się inspiracją dla wielu sportowców zmagających się z presją i uzależnieniami.

Kasia Nieciak

Anthony Kim szalał w Adelajdzie. 

Z córką Bellą i żoną Emily.

Tłum gęstniał wokół osiemnastego greenu.  

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się