Tym razem nie chcą
Rezerwy Rakowa Częstochowa czy Stilon Gorzów Wielkopolski? Dziś poznamy ostatni zespół, który uzupełni grono trzecioligowców.
Tak cieszyli się młodzi zawodnicy Rakowa po awansie w Zdzieszowicach. Czy podobnie będzie we środę? Fot. Damian Rydzyński / Raków Częstochowa
Zgadza się, jesteśmy dziadami. Niech pan zapyta bramkarza, niech pan zapyta Foszmańczyka, niech pan zapyta tych innych… Takie zagrania jak my prezentujemy, to się nie mieści w pale… Ta liga nam się nie należała i brawa dla Gorzowa! - kto nie pamięta słynnego monologu Grzegorza Skwary (liczne przekleństwa pominęliśmy) udzielonego redaktorowi Maciejowi Noskowiczowi z Radia Zachód po meczu Rakowa z Arką Nowa Sól 14 czerwca 2008 roku? Lata mijają, a tamten „wywiad” wciąż jest viralem w sieci.
Czarna karta w historii
Porażka Częstochowian 2:3 w meczu ostatniej kolejki (prowadzili już 2:0) oznaczała koniec marzeń o awansie na zaplecze ekstraklasy, przy jednoczesnej promocji Stilonu Gorzów. W Częstochowie nikt tamtego zdarzenia nie chciałby pamiętać, bo to jeden z najbardziej bolesnych momentów w historii klubu, zakończony serią oskarżeń w kierunku zawodników o sprzedanie awansu. Nikt nikogo za rękę nie złapał i niczego nie udowodnił, ale ogromny niesmak pozostał na bardzo długo.
Nie byłoby chyba jednak lepszego momentu dla przypomnienia tej historii niż finał baraży o trzecią ligę pomiędzy rezerwami Rakowa a Stilonem. Bo choć 18 lat temu cieszył się Gorzów, a płakała Częstochowa, to losy obu klubów potoczyły się zupełnie inaczej. Raków awansował do ekstraklasy, zdobył mistrzostwo Polski, regularnie gra w pucharach, a Stilon ugrzązł w niższych ligach. Teraz chce się przenieść z piątego na czwarty poziom, ale na drodze stoi druga drużyna Rakowa, która ma podobne plany. - Jeżeli tylko pojawi się taka możliwość, to chcemy mieć swoje rezerwy na poziomie III ligi. Celem nadrzędnym akademii na ten sezon był awans do CLJ U-19 i to już udało się zrealizować – mówi członek zarządu Rakowa, Rafał Niewmierzycki.
Wynik ponad stan
Nie ma jednak co ukrywać, że przed sezonem raczej nikt przy Limanowskiego nie zakładał awansu drużyny rezerw. Sporo zawodników zostało bowiem wypożyczonych, przede wszystkim do Skry Częstochowa. Gdy jednak pojawiła się szansa, to w klubie chcą zrobić wszystko, aby ją wykorzystać. Mecz ze Stilonem to w końcu też wspomnienie starych, niekoniecznie dobrych czasów gry na trzecim poziomie rozgrywkowym. Druga drużyna chce teraz napisać swoją, zupełnie nową historię. - Od dobrych dwóch miesięcy analizowaliśmy wszystkich rywali, z którymi możemy zagrać w barażach. Spodziewałem się, że Stilon awansuje w drugiej parze. W karnych z Piastem Żmigród wykazał się większym doświadczeniem. Jak na ten poziom ligowy, to bardzo mocna drużyna, mająca sporo doświadczenia. Wiemy o niej sporo, postaramy się zneutralizować jejmocniejsze strony i wykorzystać atut swojego boiska. Liczymy też na naszych kibiców. Mimo młodego składu jesteśmy w stanie ten mecz wygrać - mówi trener Rakowa II, Michał Mizgała.
Mecz zostanie rozegrany na boisku bocznym. Decyzja wydaje się logiczna z tego powodu, że drużyna cały sezon na nim grała i trenowała. Przejście na główną płytę na jeden mecz mogłoby przynieść więcej szkody niż pożytku. Mimo terminu w środku tygodnia, do Częstochowy wybiera się spora grupa kibiców wicemistrza 4. ligi lubuskiej. Pierwszy gwizdek o 17.00.
Mariusz Rajek
