Tym razem bez kompromitacji

Mistrzowie Polski przegrali w Pucharze Polski z trzecioligowcem, ale w lidze nie mają sobie równych.

Yannick Agnero ostatnio strzela, ale wciąż nie przekonuje do siebie kibiców. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus

Ostatnia wizyta Wisły Kraków w Poznaniu skończyła się laniem 0:5, ale wtedy jeszcze nikt nie spodziewał się, że Biała Gwiazda w tamtym sezonie opuści ekstraklasę na cztery lata. W sobotę zawodnicy trenera Mariusza Jopa na tyle, na ile mogli postawili się mistrzom Polski, ale porażki nie uniknęli.

Utrzymał ich na powierzchni

Lechici do rywalizacji przystępowali po blamażu w Pucharze Polski, w którym przegrali 0:1 z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg. Nic więc dziwnego, że głównym celem było zrehabilitowanie się za tę wpadkę.

– Chcemy sprawdzić się na tle takiego rywala. Po to awansowaliśmy do ekstraklasy, by rozgrywać takie mecze – zapowiadał z kolei trener Jop, ale w pierwszej połowie nie mógł być zadowolony. Wiślacy schodzili na przerwę bez straty gola, ale zawdzięczali to tylko Marcelowi Łubikowi. 22-letni golkiper bronił jak w transie, ale miał także sporo szczęścia.

W jednej z sytuacji Patrik Walemark odebrał piłkę po zgraniu od Yannicka Agnero, ale jego strzał zatrzymał się na słupku. Skrzydłowy nie był sobą w pierwszej części i zmarnował kilka doskonałych sytuacji. Szwed jednak doszedł do głosu w drugiej połowie…

Szybka wymiana ciosów

I chociaż kibice musieli czekać na gole ponad 50 minut, to było warto! Zaczęli gospodarze, gdy Leo Bengtsson wypatrzył w polu karnym Antoniego Kozubala, a ten pewnie wykończył akcję. Radość trwała jednak krótko, ponieważ Jakub Krzyżanowski zaskoczył obrońców, wyskakując im zza pleców i głową doprowadził do szybkiego wyrównania. Decydujący głos mieli jednak mistrzowie Polski. Najpierw wspomniany Walemark zdołał pokonać Łubika uderzeniem przy bliższym słupku, a następnie Yannick Agnero wykorzystał dobre podanie Radosława Murawskiego za plecy defensorów Białej Gwiazdy. Dla Iworyjczyka, który został antybohaterem spotkania ze Siarką (obejrzał dwie żółte kartki), to trzeci mecz ligowy z rzędu z golem.

Większe emocje mogły być w końcówce, ale Angel Rodado poślizgnął się i z rzutu karnego uderzył nad bramką. Hiszpan nie wykorzystał „jedenastki” drugi raz z rzędu. – Mamy do niego pełne zaufanie. Nie chcę winy zrzucać na murawę, ale ona mu nie pomogła przy karnym. Nie planujemy robić zmian jeśli chodzi o strzelca jedenastek – zapowiedział trener Jop.

Mistrzowie Polski wykorzystali wpadkę Górnika i jako lider z jednym meczem mniej mają trzy punkty przewagi nad Zabrzanami. Z kolei Wisła poza domem nadal nie wygrała…

Miłosz Cebo

OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐ ⭐

◼ Lech Poznań – Wisła Kraków 3:1 (0:0)

1:0 – Kozubal, 54 min (asysta Bengtsson), 1:1 – Krzyżanowski, 56 min (głową, asysta Duarte), 2:1 – Walemark, 57 min (asysta Rodriguez), 3:1 – Agnero, 64 min (asysta Murawski)

LECH: Lis 5 – Pereira 6 (90+3. Gumny niesklas.), Skrzypczak 4, Yegbe 4, Gurgul 5 – Murawski 6, Kozubal 6 – Walemark 7 (90+3. Śledziński niesklas.), Rodriguez 6 (81. Palma niesklas.), Bengtsson 5 (67. Hakans 4) – Agnero 6 (81. Szymczak niesklas.). Trener Niels FREDERIKSEN. Rezerwowi: Obremski, Pruchniewski, Berggren, Jagiełło, Bartczak, Janyszka.

WISŁA: Łubik 4 – Giger 4, Uryga 4, Grujcić 3, Krzyżanowski 6 – Duda 4 (89. Pławiński niesklas.), Igbekeme 5 (73. Meseguer niesklas.) – Duarte 5 (65. Mikulec 3), Ertlthaler 5, Lelieveld 5 (65. Bożić 4) – Rodado 2. Trener Mariusz JOP. Rezerwowi: Neugebauer, Maisonneuve, Kutwa, Biedrzycki.

Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa) – 5. Sędzia VAR Piotr Lasyk (Bytom). Czas gry 95 min (45+50). Widzów 36 229.


GŁOS TRENERÓW

Niels FREDERIKSEN: - To było trudne spotkanie i takiego właśnie się spodziewałem, bo wiedzieliśmy, że Wisła to bardzo dobry zespół i tak się zaprezentowała. W pierwszej połowie mieliśmy swoje problemy i zmagaliśmy się z naszym przeciwnikiem, z kolei w drugiej części gry stworzyliśmy już sobie więcej okazji, ale całościowo jest to zasłużona wygrana. Mamy dziesięć zwycięstw w Ekstraklasie na dwanaście rozegranych spotkań i oceniam ten wynik jako bardzo dobry, biorąc pod uwagę to, ile meczów zagraliśmy w tym sezonie i ile mieliśmy problemów zdrowotnych.

Mariusz JOP: - Myślę, że jako zespół nie mamy się czego wstydzić. Graliśmy z mistrzem Polski, z zespołem, który ma bardzo dużo indywidualności, ma fantastyczną średnią punktów, jeśli chodzi o ligę. Mieliśmy swoje momenty i może ten wynik jest trochę za wysoki, ale trzeba oddać Lechowi, że druga połowa należała do niego. Jeśli chodzi o grę ofensywną, to w kilku momentach zabrakło nam jakości i szczęścia. Gratuluję rywalom zwycięstwa, życzę powodzenia w Lidze Europy.

MÓWIĄ LICZBY
LECH   WISŁA
52  posiadanie piłki 48
19  strzały  16
8 strzały celne  3
7  rzuty rożne  2
0  spalone 6
14  faule  13

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się