Tym razem bez kompromitacji
Mistrzowie Polski przegrali w Pucharze Polski z trzecioligowcem, ale w lidze nie mają sobie równych.
Yannick Agnero ostatnio strzela, ale wciąż nie przekonuje do siebie kibiców. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus
Utrzymał ich na powierzchni
Lechici do rywalizacji przystępowali po blamażu w Pucharze Polski, w którym przegrali 0:1 z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg. Nic więc dziwnego, że głównym celem było zrehabilitowanie się za tę wpadkę.
– Chcemy sprawdzić się na tle takiego rywala. Po to awansowaliśmy do ekstraklasy, by rozgrywać takie mecze – zapowiadał z kolei trener Jop, ale w pierwszej połowie nie mógł być zadowolony. Wiślacy schodzili na przerwę bez straty gola, ale zawdzięczali to tylko Marcelowi Łubikowi. 22-letni golkiper bronił jak w transie, ale miał także sporo szczęścia.
W jednej z sytuacji Patrik Walemark odebrał piłkę po zgraniu od Yannicka Agnero, ale jego strzał zatrzymał się na słupku. Skrzydłowy nie był sobą w pierwszej części i zmarnował kilka doskonałych sytuacji. Szwed jednak doszedł do głosu w drugiej połowie…
Szybka wymiana ciosów
I chociaż kibice musieli czekać na gole ponad 50 minut, to było warto! Zaczęli gospodarze, gdy Leo Bengtsson wypatrzył w polu karnym Antoniego Kozubala, a ten pewnie wykończył akcję. Radość trwała jednak krótko, ponieważ Jakub Krzyżanowski zaskoczył obrońców, wyskakując im zza pleców i głową doprowadził do szybkiego wyrównania. Decydujący głos mieli jednak mistrzowie Polski. Najpierw wspomniany Walemark zdołał pokonać Łubika uderzeniem przy bliższym słupku, a następnie Yannick Agnero wykorzystał dobre podanie Radosława Murawskiego za plecy defensorów Białej Gwiazdy. Dla Iworyjczyka, który został antybohaterem spotkania ze Siarką (obejrzał dwie żółte kartki), to trzeci mecz ligowy z rzędu z golem.
Większe emocje mogły być w końcówce, ale Angel Rodado poślizgnął się i z rzutu karnego uderzył nad bramką. Hiszpan nie wykorzystał „jedenastki” drugi raz z rzędu. – Mamy do niego pełne zaufanie. Nie chcę winy zrzucać na murawę, ale ona mu nie pomogła przy karnym. Nie planujemy robić zmian jeśli chodzi o strzelca jedenastek – zapowiedział trener Jop.
Mistrzowie Polski wykorzystali wpadkę Górnika i jako lider z jednym meczem mniej mają trzy punkty przewagi nad Zabrzanami. Z kolei Wisła poza domem nadal nie wygrała…
Miłosz Cebo
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Lech Poznań – Wisła Kraków 3:1 (0:0)
1:0 – Kozubal, 54 min (asysta Bengtsson), 1:1 – Krzyżanowski, 56 min (głową, asysta Duarte), 2:1 – Walemark, 57 min (asysta Rodriguez), 3:1 – Agnero, 64 min (asysta Murawski)
LECH: Lis 5 – Pereira 6 (90+3. Gumny niesklas.), Skrzypczak 4, Yegbe 4, Gurgul 5 – Murawski 6, Kozubal 6 – Walemark 7 (90+3. Śledziński niesklas.), Rodriguez 6 (81. Palma niesklas.), Bengtsson 5 (67. Hakans 4) – Agnero 6 (81. Szymczak niesklas.). Trener Niels FREDERIKSEN. Rezerwowi: Obremski, Pruchniewski, Berggren, Jagiełło, Bartczak, Janyszka.
WISŁA: Łubik 4 – Giger 4, Uryga 4, Grujcić 3, Krzyżanowski 6 – Duda 4 (89. Pławiński niesklas.), Igbekeme 5 (73. Meseguer niesklas.) – Duarte 5 (65. Mikulec 3), Ertlthaler 5, Lelieveld 5 (65. Bożić 4) – Rodado 2. Trener Mariusz JOP. Rezerwowi: Neugebauer, Maisonneuve, Kutwa, Biedrzycki.
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa) – 5. Sędzia VAR Piotr Lasyk (Bytom). Czas gry 95 min (45+50). Widzów 36 229.
GŁOS TRENERÓW
Niels FREDERIKSEN: - To było trudne spotkanie i takiego właśnie się spodziewałem, bo wiedzieliśmy, że Wisła to bardzo dobry zespół i tak się zaprezentowała. W pierwszej połowie mieliśmy swoje problemy i zmagaliśmy się z naszym przeciwnikiem, z kolei w drugiej części gry stworzyliśmy już sobie więcej okazji, ale całościowo jest to zasłużona wygrana. Mamy dziesięć zwycięstw w Ekstraklasie na dwanaście rozegranych spotkań i oceniam ten wynik jako bardzo dobry, biorąc pod uwagę to, ile meczów zagraliśmy w tym sezonie i ile mieliśmy problemów zdrowotnych.
Mariusz JOP: - Myślę, że jako zespół nie mamy się czego wstydzić. Graliśmy z mistrzem Polski, z zespołem, który ma bardzo dużo indywidualności, ma fantastyczną średnią punktów, jeśli chodzi o ligę. Mieliśmy swoje momenty i może ten wynik jest trochę za wysoki, ale trzeba oddać Lechowi, że druga połowa należała do niego. Jeśli chodzi o grę ofensywną, to w kilku momentach zabrakło nam jakości i szczęścia. Gratuluję rywalom zwycięstwa, życzę powodzenia w Lidze Europy.
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| LECH | WISŁA | |
| 52 | posiadanie piłki | 48 |
| 19 | strzały | 16 |
| 8 | strzały celne | 3 |
| 7 | rzuty rożne | 2 |
| 0 | spalone | 6 |
| 14 | faule | 13 |
