Tylko strach
PIAST GLIWICE
Ten obrazek - Quentin Boisgard na noszach - zwiastował duże nieszczęście. Wygląda jednak na to, że Francuza już wkrótce znów zobaczymy w grze. Fot. Gleb Soboliev / Press Focus
Quentin Boisgard był jednym z jesiennych rozczarowań w gliwickiej ekipy. W sobotę na Arenie Zabrze francuski pomocnik zdobył jednak swą pierwszą bramkę na polskich boiskach, pokazując się zarazem jako „lider pełną gębą” drużyny Piasta. Tym większy niepokój towarzyszył fanom przy Okrzei, gdy wtorkowe spotkanie z Lechem zakończył po niespełna kwadransie. Po powietrznym pojedynku z Antonio Miliciem na dłuższą chwilę zaległ na murawie, z której ostatecznie do szatni zniesiony został na noszach.
Pierwsze wrażenie było fatalne: głębokie rozcięcie skóry nogi w okolicach „achillesa”. Pytanie o stan zdrowia Boisgarda było więc jednym z ważniejszych, skierowanych do szkoleniowca Piasta. W grę wchodzić mógł poważny uraz i długa rehabilitacja. – Na szczęście skończy się raczej bardziej na strachu niż na jakiejś długotrwałej kontuzji, choć na początku wyglądało to fatalnie – tłumaczył Daniel Myśliwiec. – Po pierwszej rozmowie z doktorem mogę mieć nadzieję, że będzie to tylko krótka przerwa. Na przybliżenie przez lekarza daty powrotu Quentina na boisko jeszcze czekamy, niemniej rokowania są dużo bardziej pozytywne niż te „na gorąco”, w momencie zniesienia piłkarza z boiska – dodawał trener Piasta.
Ostatecznie rozbrat Francuza z piłką potrwa parę tygodni. „Pierwsze oceny sztabu medycznego wskazują, że to głębokie rozcięcie skóry w okolicach stopy i pięty. Po zmniejszeniu obrzęku zostanie wykonane badanie USG, aby wykluczyć inne urazy. Przerwa od gry może potrwać około miesiąca” – napisano w klubowym raporcie medycznym.
(DaL)
