Twardo stąpamy po ziemi
Rozmowa z Sondre Lisethem, napastnikiem Górnika Zabrze
W ten sposób obrońcy rywali powstrzymują Sondre Lisetha (nr 23). Fot. PressFocus
Górnik zagrał dobry mecz przeciwko Arce, a pan zdobył w tym starciu efektownego gola na 1:0. Jak skomentuje pan niedzielną wygraną 5:1?
- Pokazaliśmy jakość. Kiedy gra się z niżej w tabeli notowanym przeciwnikiem, to trzeba pokazać i udowodnić swoją wyższość na boisku. Nam się to udało. Pokonaliśmy wyraźnie rywala przed kompletem kibiców. Takie zwycięstwo bardzo cieszy, tym bardziej kiedy jest tylu ludzi na trybunach. Trzeba im w zamian coś dać. W niedzielę to się udało.
Taka frekwencja chyba mocno pomaga...
- Oczywiście! To dla nas taka dodatkowa motywacja, bodziec. Cieszę się, że kibice kupują bilety na nasze mecze.
W ciągu zaledwie czterech dni rozegraliście dwa mecze z Arką. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim spotkaniu z gdynianami graliście w tym samym zestawieniu. Mimo tego nie było po was widać zmęczenia. Jak to wytłumaczyć?
- Wszystko zależy od mentalu, od nastawienia. Budzisz się rano i czujesz, jesteś zmęczony albo nie. Jak jesteś zawodowym piłkarzem, to granie dwóch meczów w tygodniu nie jest problemem. To przecież nasz zawód, jesteśmy do tego przygotowani. Z takimi rzeczami trzeba sobie radzić, tak do tego podchodzę.
U siebie zagraliście z Arką znacznie lepiej niż u niej. Z czego to wyniknęło?
- Też w dużej części z warunków. W Gdyni był mocny wiatr, padało, ale to też część futbolu. Zresztą w ekstraklasie kiedy gra się na wyjeździe, to nigdzie nie jest łatwo.
Zdobył pan piątą bramkę w sezonie...
- Zadaniem napastnika jest trafienie do siatki... Jestem z przodu i moim zadaniem jest też utrzymanie się przy piłce, ciężka praca na rzecz drużyny. Kiedy daje się to jeszcze pogodzić ze zdobywaniem bramek, to jest to świetna sprawa. Staram się wywiązywać ze swoich zadań. Co do tego niedzielnego trafienia - Lukas Ambros potrafi znaleźć miejsce na zagranie dobrej, prostopadłej piłki, bo to zawodnik o dużej jakości. Trzeba znaleźć przestrzeń, żeby w takie pole wbiec i teraz mi się to udało.
Nie jest pan czasami sfrustrowany decyzjami sędziów? Często jest pan zatrzymywany na granicy faulu, a wręcz faulem, a gwizdek arbitrów milczy.
- Czasami wydaje się, że sędziowie mogliby odgwizdać przewinienie. Staram się, jak mogę, żeby utrzymać się przy piłce.
Jest pan w bardzo dobrej formie i zastanawiamy się, czy jest szansa na powołanie pana do reprezentacji Norwegii?
- Wiecie przecież, jacy piłkarze grają w ofensywnej formacji naszej reprezentacji. To najlepsi napastnicy na świecie, z Erlingiem Haalandem na czele! Na tym ten temat zakończmy (uśmiech). Ja teraz cieszę się, że jestem w Górniku. Wychodzimy na boisko i chcemy wygrać w każdym spotkaniu. Mamy dobrą mentalność, ale też zachowujemy pokorę, bo wiadomo, że trudniejszy czas też przyjdzie.
W przeszłości zdarzało się, że zdobywał pan po 10 goli na sezon w takich drużynach, jak Gneist i Fana.
- Dobra, ale to było na drugim poziomie rozgrywkowym i 10 lat temu. Nie ma co do tego wracać, bo liczy się to, co jest teraz. Strzelałem bramki w przeszłości, dalej potrafię to robić.
Prowadzicie w lidze ze sporą przewagą, wygraliście trzy kolejne spotkania, a przy okazji macie serię dziewięciu nieprzegranych meczów. Jaki jest cel Górnika?
- Kiedy do końca rozgrywek zostało jeszcze 20 meczów, to nie można mówić o żadnym sukcesie. Twardo stąpamy po ziemi, zachowujemy pokorę i koncentrujemy się na codziennej, ciężkiej pracy. Tylko w taki sposób, tylko z takim podejściem można coś ugrać. Przed nami krótki odpoczynek po meczu z Arką i już szykujemy się do kolejnego spotkania. Jeśli myślisz o tym, co będzie za kilka miesięcy, to tracisz koncentrację na tym, co przed tobą w najbliższych dniach.
Właśnie, już w piątek wieczorem w Lubinie mecz z Zagłębiem. Czego możemy się spodziewać?
- Kolejnego ciężkiego meczu. Pojedziemy tam na pewno z takim nastawieniem, z jakim wychodzimy na wszystkie mecze w tym sezonie – chcemy wygrać.
Rozmawiał Michał Zichlarz
BRAMKI LISETHA
◾ OBOS-ligaen (1. liga norweska) – 27/9
◾ Ekstraklasa – 23/5
