Turecka nawałnica

Łukasz Kaczmarek nie za bardzo radził sobie z blokiem Ziraatu. Fot. PAP/Zbigniew Meissner


Turecka nawałnica

Jeden Bartosz Bednorz to za mało na Ziraat Bankasi Ankara. Kędzierzynianie ponieśli drugą porażkę.

 

LIGA MISTRZÓW

Pierwszy mecz w Ankarze dostarczył mnóstwo emocji. Grupa Azoty przegrała, ale tylko 2:3. Kibice liczyli więc, że we własnej hali ich drużyna weźmie srogi rewanż. A było o co grać. Wygrana za trzy punkty dawała szansę kędzierzynianom na zakończenie fazy grupowej na pierwszym miejscu, co pozwoliłoby im uniknąć przebijania się do ćwierćfinałów przez baraże.

Ich plany, nie po raz pierwszy w sezonie, pokrzyżował jednak los. Tuomas Sammelvuo, trener wicemistrzów Polski i obrońców Pucharu Europy, znów musiał się sporo nagimnastykować, by skompletować jak najsilniejszą szóstkę. Do kontuzjowanych od dłuższego czasu Davida Smitha, Przemysława Stępnia i Wojciecha Żalińskiego dołączył bowiem ostatnio Aleksander Śliwka. Kapitan zespołu ma złamany palec w dłoni i nie będzie grał przez przynajmniej kilka tygodni. W składzie znalazł się za to Daniel Chitigoi. Młody Rumun długo jednak pauzował i pożytku z niego nie było zbyt wiele.

Goście od pierwszej piłki udowadniali, że do Kędzierzyna-Koźla przyjechali po zwycięstwo. Mocno serwowali. Kolejne asy zanotowali Bedirhan Bulbul i Matthew Anderson. Świetną partię rozgrywał też Wouter Ter Maat, który atakami rozbijał defensywę Grupy Azoty. Wśród wicemistrzów Polski jedynie Bartosz Bednorz trzymał poziom. W pojedynkę niewiele jednak mógł zdziałać. Łukasz Kaczmarek, Dmitryj Paszycki czy Jakub Szymański próbowali go wspomóc, ale mieli ogromne kłopoty z przebiciem się przez blok rywali.

Kędzierzynianie jedynie na początku drugiej odsłony potrafili przeciwstawić się mistrzom Turcji. Zaczęli obiecująco, bo od prowadzenia 6:2. Przyjezdni błyskawicznie jednak odrobili straty (8:8), a potem zaczął się ich popis. Prowadzeni przez duet Anderson - Ter Maat z łatwością zdobywali kolejne punkty. Końcówka to już ich absolutna dominacja. Od stanu 19:15 zdobyli pięć punktów z rzędu, pozbawiając złudzeń naszą drużynę.

Przyjezdni do końca spotkania zachowali koncentrację. Gracze z Kędzierzyna-Koźla próbowali jeszcze im się przeciwstawić, mieli nawet fragmenty dobrej gry, ale gdy tylko goście mocniej przycisnęli w polu serwisowym i przyspieszali rozegranie akcji, byli bezradni.

Kolejny mecz Grupa Azoty rozegra 11 stycznia z Olympiakosem Pireus, również we własnej hali. 

(mic)

 

Grupa A

Grupa Azoty Kędzierzyn-Koźle – Ziraat Bankasi Ankara 0:3 (21:25, 17;25, 21:25)

KĘDZIERZYN-KOŹLE: Janusz (1), Bednorz (12), Paszycki (5), Kaczmarek (4), Szymański (8), Takvam (8), Shoji (libero) oraz Chitigoi, Gil, Kluth (5), Zapłacki. Trener Tuomas SAMMELVUO.

ZIRAAT: Eksi (2), Anderson (15), Bubul (5), Ter Maat (14), Camejo (9), Gunes (6), Bayraktar (libero). Trener Mustafa KAVAZ.

Sędziowali: Ksenija Jurković (Chorwacja) i Sinisa Ovuka (Bośnia i Hercegowina). Widzów 1900.

Przebieg meczu

I: 6:10, 8:15, 14:20, 21:25.

II: 10:9, 12:15, 15:20, 17:25.

III: 10:9, 11:15, 15:20, 21:25.

Bohater – Matthew ANDERSON.


Mecz Knack Roeselare - Olympiakos Pireus dzisiaj.

 


Śliwka po zabiegu


Aleksander Śliwka, kapitan i lider Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, jest już po zabiegu. O tym, jak przebiegł, poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych. „Cześć wszystkim! Operacja przebiegła pomyślnie, choć czeka mnie dłuższa niż zakładano przerwa. Już nie mogę się doczekać powrotu na boisko. Tymczasem trzymajcie kciuki za drużynę. Do zobaczenia” - napisał na swoim profilu na Instagramie. Do posta dodał zdjęcie ze szpitalnej sali. Przypomnijmy: przyjmujący ZAKSY i reprezentacji Polski urazu nabawił się już w pierwszym secie spotkania w fazie grupowej Ligi Mistrzów z Knack Roeselare. Okazało się, że złamał drugi palec lewej ręki. Uraz był na tyle groźny, że musiał przejść zabieg i teraz czeka go rehabilitacja. Na parkiecie ponownie powinniśmy go zobaczyć za kilka tygodni. Śliwka po swoim wpisie doczekał się słów otuchy i życzeń szybkiego powrotu do zdrowia. „Czekamy na Ciebie Mordzia!” - napisał m.in. Bartosz Bednorz, kolega z drużyny i reprezentacji Polski, który także nie jest w pełni sił po niedawnej kontuzji. W ZAKSIE problemy ze zdrowiem mają lub mieli również David Smith, Łukasz Kaczmarek, Jakub Szymański, Marcin Janusz, Bartłomiej Kluth, Daniel Chitigoi oraz Wojciech Żaliński. Przy takich problemach nie dziwią słabe wyniki kędzierzynian. W PlusLidze zajmują dopiero 9. miejsce z dorobkiem 18 punktów. Przegrali sześć z dwunastu meczów.

(mic)