TRZY PYTANIA DO...
…Henryka Zabrockiego, byłego hokeisty i trenera Stoczniowca Gdańsk oraz asystenta selekcjonera reprezentacji
1. Jak pan ocenia postawę Polaków po dwóch meczach mistrzowskiego turnieju?
- Jestem mile zaskoczony stylem gry drużyny, który możemy nazwać skandynawskim. Widać rękę trenera Pekki Tirkkonena, bo hokeiści umiejętnie wychodzą z własnej strefy i odpowiednio organizują atak. Podobnie jest gdy wracają do obrony. Naszą grę cechuje duża intensywność od początku do końca. Może nieco ustępowaliśmy technicznie rywalom, ale nadrabialiśmy zaangażowaniem, ambicją. Bandy trzeszczały i tych starć nie unikaliśmy, a jak z Francją broniliśmy się przez 5 minut w osłabieniu, a potem przy kolejnych wykluczeniach, to była solidna praca zespołowa i naszym hokeistom należy się szacunek. Nastąpiła zmiana wizerunku reprezentacji i z tego powinniśmy się cieszyć.
2. Zyskaliśmy punkt z Francuzami czy też straciliśmy dwa?
- Zależy od punktu widzenia. Była ogromna szansa na zdobycie kompletu punktów, ale, niestety, dwa błędy w obronie sprawiły, że Perret zdobył dwa gole. Francuz ma niezwykle szybkie ręce i gdy otrzymuje krążek natychmiast decyduje się strzał. Oba gole były najwyższej jakości. Zdobyliśmy dwie bramki w przewadze i to też należy podkreślić, a mieliśmy jeszcze kilka okazji, by zdobyć gola. Zabrakło trochę szczęścia w kluczowych momentach. Trzeba pochwalić znakomitą grę obu bramkarzy. Ten mecz od początku do końca trzymał w napięciu, a przecież od 30 sekundy byliśmy w poważnych tarapatach. Wykluczenie środkowego napastnika Kamila Wałęgi sprawiło, że trzeba było przemeblować całe ustawienie. Szkoda że doszło do karnych, bo jest to loteria. Cieszmy się jednak z tego punktu, bo może okazać się ważny w końcowym rozliczeniu.
3. Jaka przyszłość czeka Biało-czerwonych w dalszej części turnieju?
- Jestem zbudowany postawą i grą zespołu. Wygraliśmy z zawsze niewygodną i nadzwyczaj groźną Ukrainą, a o Francuzach już sporo mówiliśmy. Kazachstan natomiast spotkał się z Litwą oraz z Japonią, czyli drużynami teoretycznie najsłabszymi. Teraz przed Kazachami trzy najważniejsze mecze. Jeżeli nasi hokeiści zaprezentują się tak jak w drugiej tercji z Francją, wówczas znów będziemy świadkami wyrównanej gry. Musimy unikać drobnych potknięć w obronie, bo poprzedni rywal to wykorzystał. Jeżeli będzie konsekwencja w grze i resztę dołoży Tomaš Fučik w bramce, to mamy szansę na korzystny wynik. Z optymizmem patrzę na dalszą część turnieju, bo mamy niezwykle charakternych chłopaków i wierzę, że mogą sprawić niespodziankę.
Rozmawiał W. S.
