Trzeci finał i sukces

Biało-czerwoni zostali mistrzami świata w socca, w świetnym stylu pokonując w finale gospodarzy z Meksyku.

Tak z sukcesu cieszyli się reprezentanci Polski. Fot. ISF

SOCCA

Prowadzona przez Klaudiusza Hirscha reprezentacja Polski leciała do Meksyku jako faworyt. Z roli tej wywiązała się znakomicie, nie przegrywając żadnego meczu światowego czempionatu. W niedzielę w wielkim stylu - po golu na kilka sekund przed ostatnim gwizdkiem - pokonała w półfinale Holandię 2:1. Kilka godzin później grała już w finale z gospodarzami. Na trybunach areny w Cancun zgromadziło się mnóstwo Meksykanów, którzy żywiołowo wspierali swoich reprezentantów. Niesieni dopingiem zawodnicy z Ameryki Północnej w pierwszej połowie wyszli na prowadzenie. Polakom dopiero po zmianie stron udało się odwrócić losy rywalizacji. Dwa błyskawiczne ciosy zadał Norbert Jaszczak, który w poprzednim roku został najlepszym zawodnikiem socca na świecie! Rywali pod koniec meczu „dobił” Dawid Linca, dzięki czemu Biało-czerwoni wygrali 3:1 i mogli cieszyć się z pierwszego złotego medalu na mundialu. To kolejny w tym roku sukces kadry trenera Hirscha, która latem triumfowała w mistrzostwach Europy.

Czwarty medal

Mimo że mecz z Meksykiem rozgrywany był w nocy z niedzieli na poniedziałek, Polscy kibice tłumnie zasiedli przed odbiornikami, żeby być świadkami sukcesu. Na żywo spotkanie oglądało kilkadziesiąt tysięcy ludzi. W poniedziałek po południu liczba widzów meczu, licząc z tymi, którzy obejrzeli powtórkę, stała się już sześciocyfrowa. Reprezentacja socca wzbudziła ogromne emocje w narodzie i trudno się temu dziwić. Od lat kadra Klaudiusza Hirscha robi wszystko, żeby było o niej głośno. Mistrzostwa świata w socca organizowane są od 2018 roku (z przerwą między w 2020 i 2021 rokiem). Od tego czasu rozegrano sześć turniejów, a Polska zdobyła na nich cztery medale. Biało-czerwoni są potęgą tej dyscypliny i przy trzecim finale mistrzostw świata w końcu cieszyli się ze złota.

Mistrzowie z orlików

Spełniły się więc marzenia Klaudiusza Hirscha i jego podopiecznych. W czerwcu w rozmowie ze „Sportem” selekcjoner mówił: „Marzymy o mistrzostwie świata. Chcemy sprawiać kibicom radość. Chcemy, żeby oglądając nasze mecze, mieli poczucie dumy, żeby widzieli, że jest to reprezentacja, która wywodzi się z orlików, gry podwórkowej. A przecież na orlikach w Polsce grają miliony ludzi, starsi i młodsi”. W 2024 roku Polacy polecieli do Omanu na mistrzostwa świata. Już wówczas byli gotowi na to, żeby osiągnąć sukces. W ćwierćfinale przegrali jednak po serii rzutów karnych z Rumunią, grając przez większość meczu w osłabieniu po czerwonej kartce. W zespole była chęć udowodnienia swojej jakości. To się zawodnikom Klaudiusza Hirscha udało osiągnąć. Zresztą, selekcjoner już pół roku temu wiedział, po co jego zespół jedzie na mundial. „Cel zawsze jest jeden, czyli walka o złoto”.

Pozostał niesmak

Choć mistrzostwa zakończyły się ogromnym szczęściem Polaków, organizatorzy chyba chcieli je nieco ograniczyć, bo żaden z Biało-czerwonych nie otrzymał indywidualnej nagrody. Wydawało się, że MVP turnieju zostanie Norbert Jaszczak, który zdobył 7 goli i był bohaterem finału. Tymczasem statuetkę przyznano reprezentantowi drużyny gospodarzy, który w finale był absolutnie niewidoczny. Wydawało się więc, że skoro spośród Polaków nie wybrano MVP mistrzostw, to nagroda dla najlepszego bramkarza zostanie przyznana Krystianowi Staneckiemu, który bronił fenomenalnie w półfinale. Tymczasem tytuł ten nadano golkiperowi z Kazachstanu (3. miejsce). W kontekście złotego medalu nie ma to znaczenia, ale… niesmak pozostał.

Kacper Janoszka

 Reprezentacja Polski w socca – mistrzowie świata

◼ Bramkarze: Krystian Stanecki, Paweł Sobczak, Patryk Zapała.

Zawodnicy z pola: Krystian Nowakowski, Miłosz Nowakowski, Jan Grzybowski, Bartłomiej Dębicki (kapitan), Karol Bienias, Norbert Jaszczak, Bartłomiej Piórkowski, Hubert Nowacki, Krzysztof Elsner, Dawid Linca, Kamil Kucharski, Oliver Zaręba.

Selekcjoner Klaudiusz HIRSCH

SOCCA

Piłkarska dyscyplina,w której w jednej drużynie gra sześciu zawodników (pięciu w polu i bramkarz). Mecze rozgrywane są na małym boisku (30x50 metrów), bramki mają wymiar 2x5 metrów. Mecz podzielony jest na dwie połowy, które trwają po 20 minut. Zegar nie jest zatrzymywany podczas przerw, a sędzia może zarządzić doliczony czas, jak w tradycyjnej wersji futbolu.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się