Trzeba zbudować zespół
Janusz Niedźwiedź rozpoczyna nową przygodę w Miedzi Legnica od meczu derbowego ze Śląskiem Wrocław.
Janusz Niedźwiedź pozostawał bezrobotny przez niecałe pół roku. Fot. Marta Badowska / Press Focus
MIEDŹ LEGNICA
W drugim sezonie z rzędu Janusz Niedźwiedź jest bohaterem błyskawicznych zmian trenerskich. W poprzednich rozgrywkach w sierpniu został zwolniony z Ruchu Chorzów, a po kilku dniach znalazł zatrudnienie w Stali Mielec, która zwolniła Kamila Kieresia. Po zaledwie pół roku sam stracił pracę na Podkarpaciu. Długo jednak nie pozostawał bezrobotny, bo już po trzech kolejkach bieżącego sezonu I ligi z Miedzią Legnicą pożegnał się Wojciech Łobodziński. Zmiana szkoleniowca nie mogła dziwić, bo Miedzianka w trzech meczach nie zdobyła punktu, a ponadto w poprzedni weekend przegrała aż 0:4 z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Niedźwiedź wskakuje więc do okrętu, który z jakiegoś powodu zaczął płynąć w złą stronę, choć jeszcze kilka miesięcy temu walczył w barażach o awans do ekstraklasy.
Miał tylko trzy dni
Trener Niedźwiedź ma już pomysł na to, co trzeba zmienić, żeby Miedź zaczęła punktować i wróciła na właściwe tory. – Chcę pobudzić drużynę, żeby uwierzyła w siebie. Jest tutaj duża jakość, natomiast potrzeba zbudować prawdziwy, scalony zespół. Indywidualnie można wygrać jakieś spotkanie, jedną akcję w ataku czy obronie, ale dobrze funkcjonujące ekipy, w których każdy walczy jeden za drugiego, pomaga sobie, wspiera się nawzajem, dają więcej efektów – zaznaczył. Na efekty wdrożenia takiego planu trzeba zapewne poczekać, ale legniczanie nie mają wiele czasu. Już w piątek zagrają derbowe starcie ze Śląskiem Wrocław. – Po zatrudnieniu w Miedzi miałem tylko trzy dni, ale to jest czas, w którym można dobrze popracować i zrobić wszystko, żeby jak najlepiej przygotować zespół. Żeby drużyna wiedziała, co chcemy zrobić na boisku w piątkowym meczu. Nie ma tłumaczeń, że to tylko trzy dni. Jest to czas, który też można zagospodarować, a jedynym sposobem jest praca, strategia oraz odpowiedni plan, aby wygrać najbliższe spotkanie – stwierdził szkoleniowiec i odniósł się do czekających Miedź derbów ze Śląskiem: – Myślę, że lepiej nie mogliśmy trafić.
Nie wybiega w przyszłość
Spotkanie we Wrocławiu z jednej strony jest prestiżowe, ale – co za tym idzie – będzie niezwykle wymagające. W końcu gospodarze to spadkowicz z ekstraklasy, który chce udowodnić, że znalezienie się w I lidze było tylko wypadkiem przy pracy. Ponadto podopieczni Ante Simundzy ostatnio przebudzili się po dwóch meczach bez zwycięstwa i pewnie pokonali 3:1 Ruch Chorzów. Na razie dla ekipy Miedzi liczy się więc tylko starcie z wrocławianami. – Wybieganie w przyszłość nie ma absolutnie żadnego sensu. Będziemy dążyć do tego, żeby zespół był powtarzalny, miał konkretne mechanizmy, cechował się rozumieniem gry. Żeby wiedział, jak bronić, jak atakować i w którym momencie. To są rzeczy do wypracowania, tylko potrzeba na to czasu, ale już w pierwszym dniu było widać, że drużyna mocno i intensywnie pracowała. Zrobimy wszystko, żeby optymalnie przygotować się do meczu ze Śląskiem. Wierzę, że postawimy się najbliższemu rywalowi, a także będziemy mieli swoje momenty – przekazał nowy opiekun legnickiej drużyny.
Nowa energia Miedzi
Zmiany na stanowisku szkoleniowca wpłyną nie tylko na zespół legniczan, ale także na to, jak wyglądać będzie mecz we Wrocławiu. Gospodarze nie zamykają przecież oczu na roszady w drużynie przeciwników. – Przy zmianie trenera pojawia się w zespole nowa energia. Każdy chce się pokazać jak najlepiej przed nowym szkoleniowcem, więc musimy być przygotowani na wszystko – stwierdził trener Simundza przed piątkowym derbowym starciem. Wrocławianie muszą wziąć przede wszystkim pod uwagę to, że trener Niedźwiedź potrafi wejść do zespołu i zacząć punktować. Tak zrobił ostatnio w Stali Mielec, która była pogrążona w kryzysie. Na starcie przygody na Podkarpaciu wygrał z Motorem Lublin (1:0), następnie zremisował z Cracovią (1:1), a później znów zaliczył zwycięstwo z Lechią Gdańsk (2:1). Dopiero po czasie wyniki drużyny się pogorszyły. Trener podkreślił jednak, że wówczas okoliczności były nieco inne. – Miałem wtedy aż trzy tygodnie na przygotowanie zespołu do następnych kolejek – przypomniał.
Jak długo wytrzyma?
Co ciekawe, w ostatnich trzech latach żaden z trenerów Miedzi nie wytrzymał na stanowisku dłużej niż rok. Ostatnim szkoleniowcem, który przepracował ponad 365 dni w Legnicy, był… Wojciech Łobodziński podczas swojej pierwszej kadencji, w latach 2021-22, gdy wywalczył awans do ekstraklasy. Wówczas pracował przez 467 dni. Następnie w Miedzi zatrudniony został Grzegorz Mokdry (256 dni), po nim zespół przejął Radosław Bella (282), a później zatrudnieni zostali Ireneusz Mamrot (335) oraz Łobodziński (147). Czy Janusz Niedźwiedź wytrzyma w Miedzi dłużej? Na razie w Legnicy skupiają się jednak na tym, żeby podnieść się z kolan. Liczy się to, co jest tu i teraz. – Mam jednak nadzieję, że przyjście nowego szkoleniowca przyniesie pozytywny efekt. Liczę na to, iż będzie to bodziec dla nas, abyśmy się w końcu obudzili, bo to najgorszy początek sezonu, jaki notuję w swojej dotychczasowej karierze – stwierdził Jacek Podgórski, piłkarz, który do Miedzi przeprowadził się przed sezonem 2024/25.
Kacper Janoszka
