Trzeba tę młodzież „wziąć do młyna”
Rozmowa z Ryszardem Komornickim, byłym reprezentantem Polski, od czterech dekad mieszkającym w Szwajcarii
Gaoussou Diakite – jedna z najważniejszych postaci wielobarwnej kulturowo, narodowościowo i piłkarsko drużyny Lausanne-Sport. Fot. SPP/SIPA USA/PressFocus
Pomoże pan czytelnikom Sportu rozszyfrować Lausanne-Sport, czyli rywala Lecha?
- Nie powiem, że znam ich bardzo dobrze. Latem zaszły tam duże zmiany. Trenerem został Peter Zeidler, wielu zawodników odeszło, przyszło wielu nowych. To wciąż jest drużyna w budowie, w trakcie procesu zgrywania się, co widać po wynikach, zwłaszcza ligowych.
Zaraz do tego wrócimy, pytanie najpierw właśnie o trenera. To Niemiec, ale dobrze w Szwajcarii znany: pracował w Sion, a potem – przez sześć lat – w Sankt Gallen.
- Owszem, niemal w pojedynkę zbudował tam bardzo dobrą drużynę. Do tego ma też doświadczenie z piłki niemieckiej – z Bochum chociażby. Robi wrażenie spokojnego trenera; nie biega po linii jak niektórzy jego koledzy po fachu. Nie krzyczy, nie macha rękami.
A jak grają jego zespoły?
- Szukają „ucieczki do przodu”.
Co pan przez to rozumie?
- Mam wrażenie, że w Lozannie całkiem świadomie poszli w kierunku odmładzania zespołu. W kadrze jest duża grupa dwudziestolatków. A młodość to fantazja, zwłaszcza w ataku. Nicky Beloko, Theo Bair, a zwłaszcza Gaoussou Diakité - oni nie lubią bronić nisko; celują raczej w ofensywę, wolą odbierać piłkę już na połowie przeciwnika, a nie na swojej. Ich gra ofensywna – przyznać trzeba – jest dynamiczna i dobra jakościowo. Ale ta młodość – choćby w przypadku Diakité – ma i drugą stronę.
To znaczy?
- Mam wrażenie, że on chce jak najszybciej wylądować w jakimś topowym klubie. I często chce się wyróżnić na siłę. Owszem, ma bardzo dobry drybling, umiejętność gry „jeden na jeden”, całkiem niezłe wykończenie. Ale czasami przesadza z indywidualizmem. Miast podawać będącemu w lepszej sytuacji koledze, próbuje sam kończyć akcje. Ot, taka dawka egoizmu w jego grze. I trochę mało w całym zespole odpowiedzialności. Przykład tego mieliśmy w miniony weekend.
0:1 w Sankt Gallen?
- Tak. Przez niemal godzinę Lozanna grała z przewagą jednego zawodnika. Gola nie zdobyła, za to w końcówce zabrakło wyrachowania i mądrości. W doliczonym czasie kolejny młody zdolny, Karim Sow, młodzieżowy reprezentant Szwajcarii, zapracował na drugą żółtą kartkę, na dodatek podarował też gospodarzom rzut karny, który został wykorzystany.
Wymienił pan już parę nazwisk wyróżniających się postaci. Warto dorzucić kolejne?
- Ciekawym chłopakiem jest kolejny 20-latek, Beyatt Lekoueiry. Pochodzi z Mauretanii. Mówiąc przekornie – nawet nie wiedziałem, że tam też gra się w piłkę (śmiech). Podobać się może – wchodzący zazwyczaj z ławki - Nathan Butler-Oyedeji, który przyszedł z drużyny U-21 Arsenalu. I jeszcze kolejny 20-latek, Gruzin Gabriel Sigua. Może trochę mało zdyscyplinowany, jak to u tamtych nacji bywa, ale mocno nieobliczalny.
Prawdziwa narodowościowa „wieża Babel” jest w szatni. No bo jeszcze bramkarz z Chorwacji, środkowy napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej...
- Szwajcarski zespół, a Szwajcarów w nim najmniej, prawda? Cóż, takie jest całe szwajcarskie społeczeństwo: zresztą i ja jestem przecież obcokrajowcem. Natomiast na co innego zwrócę uwagę: Lozanna to strefa francuskojęzyczna, z silnymi wpływami francuskimi w każdej dziedzinie. Również futbolu. A francuska piłka to niesamowity rezerwuar utalentowanych piłkarzy. Po tamtej stronie granicy grają co najwyżej w trzeciej-czwartej lidze, w Szwajcarii bez problemów odnajdują się w Superlidze lub na jej zapleczu.
Natomiast Lausanne-Sport w tabeli tejże Superligi zajmuje miejsce niezbyt eksponowane. Czemu?
- W Lidze Konferencji, moim zdaniem sportowo niezbyt prestiżowej, za to będącej oknem wystawowym dla młodych piłkarzy, radzi sobie zupełnie nieźle. W rodzimej ekstraklasie są jednak mocno chimeryczni. 5:0 z Young Boys czy 5:1 z FC Basel robi duże wrażenie, ale do tego dochodzi sporo słabych spotkań.
Brak stabilizacji formy?
- Jak to u młodych bywa. Jak powiedziałem, próbują grać agresywnie i jak najszybciej odbierać piłkę. Ale w tej wysokiej grze momentami tracą na organizacji. Są źle poustawiani i można ich pokarać właśnie z kontry. Z kolei kiedy zmusi się ich do gry w niskiej obronie, obaj środkowi obrońcy – wspomniany już Sow oraz Kevin Mouanga – mają sporo kłopotów ze zwrotnością. Obaj są wysocy, mierzą ponad 190 cm, więc – zwłaszcza na grząskim terenie – szybcy napastnicy rywala sprawiają im problem. Wystarczy wtedy dograć jedno-drugie prostopadłe podanie, i są z tego sytuacje.
Przy tym wzroście - Mouanga to 198 cm! - chyba niełatwo im za to strzelić gola ze stałego fragmentu?
- Sam wzrost to nie wszystko. Przy rogach czy wolnych oni bronią w strefie. Ja tego – jako trener – nie lubię; zawsze mówię, że w takiej taktyce kryje się nie zawodnika rywali, a... strefę właśnie. I jak spojrzałem na parę meczów Lozanny, to miałem wrażenie, że przy dośrodkowaniach w jej pole karne obrońcy bardziej... gapią się na piłkę, zapominając o przeciwniku.
Z solidnością defensywy Lecha w tym sezonie też jednak bywa różnie...
- Na pewno trzeba będzie uważać na kontry Szwajcarów. Bardzo odważnie i ofensywnie grają boczni obrońcy: Sekou Fofana i Brandon Soppy. Zwłaszcza ten drugi – mam wrażenie – najchętniej grałby wyłącznie do przodu. I wtedy po jego stronie otwiera się przestrzeń dla skrzydłowego rywali. Więc oczywiście trzeba być w obronie czujnym. Natomiast na pewno Lech ma potencjał, by tego rywala „wziąć do młyna”. Jak przyjdzie na trybuny 30 albo 35 tysięcy „pyrków”, jak głośno zaśpiewają, to poznaniacy powinni zneutralizować te mocne strony rywali. Wystarczy ich tylko „napocząć”, „nadgryźć”, a potem powinno być łatwiej. Tym bardziej, że to jest zespół mało stabilny również emocjonalnie. Wspomniany mecz z Sankt Gallen nie był jedynym, który Lozanna kończyła w osłabieniu, po czerwonej kartce. Kiedy trzeba odrabiać straty, krew się w młodych chłopakach gotuje. Zaczynają ryzykować, próbując odrobić straty. A większe ryzyko to większa agresja, czyli właśnie niebezpieczeństwo kartek – żółtych i czerwonych. Nie wolno się za to dać wciągnąć w różnego rodzaju przepychanki i prowokacje.
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski
LIGA KONFERENCJI - 4. KOLEJKA◼ Lech - Lausanne-Sport
czwartek, 18.45 - Polsat Sport 1
Ryszard Komornicki
