Trzeba aktywować rezerwy

Chorzowianie przekonują, że mimo znakomitej serii jeszcze nie pokazali swojej najlepszej strony.

Miłosz Kozak i Mateusz Szwoch to kluczowe ogniwa Ruchu. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus

RUCH CHORZÓW

Biorąc pod uwagę kadencję trenera Dawida Szulczka, „Niebiescy” są drugą siłą I ligi. W dziewięciu spotkaniach zdobyli 21 punktów, o jeden mniej niż Arka Gdynia, strzelając w tym czasie 15 goli, a tracąc osiem. Bilans ten podreperowali ostatnio z Chrobrym Głogów, bijąc go 5:0. Był to – bez żadnej przesady – jeden z najlepszych meczów Ruchu w XXI wieku, a na pewno najlepszy w tym sezonie. 14-krotni mistrzowie Polski potrzebowali spotkania, w którym od początku do końca zdominują rywala, na dowód ambicji i możliwości ubiegłosezonowego ekstraklasowicza.

Liczby mogłyby być lepsze

– Z ŁKS-em wygraliśmy i pokazaliśmy charakter, a z Chrobrym oprócz charakteru pokazaliśmy też jakość piłkarską. Sprawiliśmy, że ten mecz był przyjemnością i dla nas, i dla kibiców – mówił jeden z najlepszych obecnie środkowych pomocników I ligi, Mateusz Szwoch. – Szybko ustawiliśmy ten mecz, bo sprawdziło się to, co mówiliśmy przed jego rozpoczęciem, że jeżeli zdobędziemy pierwszą bramkę, to musimy iść po drugą i trzecią. Trener będzie zadowolony, bo tego w ostatnich spotkaniach nam brakowało. Z ŁKS-em strzeliliśmy gola, ale potem się raczej broniliśmy. Z Chrobrym nie chcieliśmy do tego dopuścić – zaznaczył 31-latek. 

Do tej pory bowiem Ruch wygrywał głównie na styku. Z siedmiu zwycięstw, jakie osiągnął pod wodzą Szulczka w lidze, aż pięć było różnicą jednej bramki. Pewniej udało się pokonać tylko Stal Rzeszów (2:0) i właśnie Chrobrego. Na inaugurację Ruch 2:0 wygrał też w Opolu z Odrą, ale było to jeszcze pod wodzą trenera Janusza Niedźwiedzia. Z tego powodu „Niebiescy” mają aktualnie najsłabszą ofensywę w górnej połowie I ligi, z 23 golami. W czołowej szóstce mają też drugą najgorszą defensywę. To jednak głównie efekt słabej pierwszej części rundy oraz „minikryzysu” za Szulczka, czyli przegranych w Legnicy (0:3) i Stalowej Woli (0:2).

Można poprawić wyniki

Ruch zajmuje teraz piąte miejsce, o którym kilka tygodni temu nikt w Chorzowie jeszcze nie myślał. – Byliśmy w martwym punkcie, koło 10. lokaty i wydawało się, że baraże o ekstraklasę są daleko. A teraz jesteśmy na miejscu barażowym. Patrzymy jednak na każdy kolejny mecz i jeśli będziemy nadal wygrywać, nie będziemy musieli nerwowo zerkać w tabelę – podkreślił Szwoch.

Za mecz z Chrobrym wielu piłkarzy mogłoby zyskać miano bohaterów, ale nie bez powodu zdaniem „Sportu” (i też kibiców Ruchu) najlepszym zawodnikiem został Miłosz Kozak. Strzelił na 1:0 już w 2 minucie, a potem walnie przyczyniał się do kolejnych bramek, choć bezpośredniej „liczby” nie zanotował. „Kozi” także podkreślił, że progres Ruchu jeszcze nie dobiegł końca. – Zmierzamy w dobrą stronę, ale nie ma hurraoptymizmu, bo liga jest długa i punktów potrzeba nam jeszcze bardzo dużo. Idziemy z meczu na mecz. Będę robił wszystko, podobnie jak cały zespół, by na koniec móc cieszyć się z kibicami. Mamy bardzo duży potencjał. Uważam, że jeśli będziemy pracować tak, jak teraz, to będzie nas stać na jeszcze lepsze wyniki, jeszcze lepszą grę. Fajnie, że w ostatnim okresie wygrywaliśmy. Teraz przepracujemy przerwę na kadrę i jedziemy dalej – zaznaczył Kozak.

Nie wszystko jest pięknie

Chorzowianie są w trakcie trzeciej przerwy reprezentacyjnej pod wodzą Szulczka. Poprzednie dwie przepracowali owocnie, co było widać w pierwszych spotkaniach po pauzie. W obu przypadkach wygrali w pełni zasłużenie, w dodatku zachowując czyste konta – z GKS-em Tychy (1:0) i Stalą Rzeszów (2:0). Oba te mecze „Niebiescy” zagrali na wyjeździe i po obecnej przerwie znowu wystąpią poza Chorzowem, w Warszawie z Polonią, co na papierze wygląda na najtrudniejsze spotkanie z tych, które Ruchowi jeszcze w tym roku zostały. Potem podejmą Odrę, pojadą do Skierniewic na Puchar Polski, a następnie zakończą tegoroczne ligowe zmagania ze Zniczem w Pruszkowie.

– Trochę szkoda, że teraz nie gramy, bo jesteśmy rozpędzeni, ale każdemu przyda się ta przerwa. Będziemy mogli dopracować kilka rzeczy, które jeszcze nie funkcjonują. To też nie jest tak, że wszystko jest pięknie i idealnie. Wynik jest fajny, wygraliśmy w lidze pięć meczów z rzędu, ale mamy jeszcze rezerwy. Musimy utrzymać ten poziom i jeszcze coś do niego dorzucić – powiedział jak zawsze skromny Szwoch. „Niebiescy” w trakcie przerwy reprezentacyjnej planują rozegrać sparing, ale... nie wiadomo jeszcze, kiedy i z kim.

Piotr Tubacki