Trochę zamieszania w głowie
Czy Pogoń może spaść? Po rundzie jesiennej Siedlczanie wydawali się być bliżej barażów o awans niż strefy spadkowej, ale niemoc, która ich dopadła, zaczyna być coraz bardziej niepokojąca.
Piłkarze z Siedlec w meczu z Tychami próbowali, ale niewiele im wychodziło. Na zdjęciu Przemysław Misiak. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
W natłoku weekendowych meczów mieliśmy do czynienia z jednym absolutnie nietuzinkowym. GKS Tychy wygrał bowiem ligowe spotkanie po raz pierwszy od… 21 sierpnia 2025 i triumfu 2:1 w Niepołomicach z Puszczą. 234 dni czekania! Nieszczęśnikiem okazała się Pogoń Siedlce, która ma na tyle nieudaną rundę wiosenną, że zasadnym stało się pytanie, czy podopieczni Adama Noconia mogą jeszcze zamieszać się w walkę o utrzymanie?
Szukając stempla
Siedem punktów przewagi nad strefą spadkową na sześć kolejek przed końcem rozgrywek wydaje się bezpieczną przewagą, ale jeśli spojrzymy na wiosenny dorobek Siedlczan, sytuacja każe już lekko bić na alarm: dwie wygrane, dwa remisy i pięć porażek dają średnią poniżej punktu na mecz. – Nie ma może jeszcze jakiegoś dużego niepokoju, ale trochę zamieszania w głowie jest. Czujemy oddech rywali, ale jeszcze nie panikujemy. Nadal wszystko mamy w swoich rękach. Liczymy, że te ostatnie mecze będą lepsze w naszym wykonaniu – mówił nam jeszcze przed nieszczęsnym z siedleckiej perspektywy meczem z Tyszanami prezes Pogoni Łukasz Firus.
– Na pewno nie do końca idzie to wszystko po naszej myśli. Chcielibyśmy już postawić ten stempel na utrzymaniu, wszyscy w Siedlcach tego oczekują. Gra pod presją czasami jest bardzo trudna i nie chcemy znaleźć się w sytuacji, w której już coś będziemy musieć – dodaje prezes klubu z województwa mazowieckiego.
Coraz drożej
Sternik Pogoni zwraca uwagę na ważny aspekt, z którym muszą mierzyć się w klubach zaplecza ekstraklasy. – Z każdym rokiem ta liga jest coraz droższa. GKS Tychy ma dużo większy budżet od nas, a jednak osiadł na dnie tabeli. Wieczysta to już w ogóle olbrzymie pieniądze, a jednak też ma ciężko, aby być w samym czubie. Na pewno potrzeba dużych środków, aby obecnie funkcjonować w I lidze. Jest ona coraz bardziej komercyjna, a co za tym idzie – coraz droższa. Najważniejsza w tym wszystkim jest stabilizacja. Ona pozwala funkcjonować nawet przy niższym budżecie. Lepiej obiecać złotówkę i zapłacić niż dwa złote, ale nie mieć. Szczerość w tym wszystkim jest bardzo ważna – zauważa Firus.
Byle złapać flow
Kto jest największym zaskoczeniem dla prezesa Pogoni w tej rundzie? – Zdecydowanie Puszcza! To jest zespół, który jest bardzo trudny do prowadzenia z nimi gry. Trener Tomasz Tułacz jest dużym fachowcem, bardzo dobrze poukładał swój zespół. Grając z nimi nie potrafiliśmy za bardzo się odnaleźć. Są dobrze zbalansowani, mają tam wielu ciekawych zawodników, bardzo dobrego napastnika z Albanii (Amarildo Gjoni – dop. red.), który ma nie tylko ciąg na bramkę, ale potrafi grać też tyłem do niej, co nie jest oczywistością w I lidze. Śmiem twierdzić, że ta drużyna jeszcze ostro powalczy o baraże – chwali ligowego rywala nasz rozmówca i dodaje: – Ta liga jest taka, że jak się złapie dobre flow, zacznie wygrywać, to można na tym zrobić coś naprawdę fajnego. Takimi drużynami na wiosnę są Puszcza czy Stal Mielec. Podobnie działa to w drugą stronę, gdy zacznie się gubić punkty.
Emocje na finiszu
Spotkanie z GKS-em Tychy miało być dla Siedlczan przełomowym momentem, ale już wiemy, że tak się nie stało. Każda kolejna strata punktów może wprowadzić nerwowość w klubie. Zmiany trenera na finiszu rozgrywek raczej nie należy się spodziewać, ale jeśli Pogoń nie poprawi swojej gry, to nawet jeśli utrzyma się w I lidze, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w nowym sezonie już nie poprowadzi jej Adam Nocoń. Ekipie z Siedlec do rozegrania zostały jeszcze mecze z imienniczką z Grodziska Mazowieckiego (19.04), Miedzią(25.04), ŁKS-em (2.05), Stalą Rzeszów (9.05), Stalą Mielec (16.05) oraz Wisłą (23.05).
Zakładając, że zespół utrzyma się w lidze, czy w kolejnym sezonie można spodziewać się w Siedlcach silniejszej drużyny? – Nie umiem teraz odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno będzie łatwiej się nad tym zastanawiać, gdy już na sto procent będziemy pewni tego, że zostajemy w I lidze – kończy Łukasz Firus.
Mariusz Rajek
