Triumf ducha walki

Zwycięstwami zakończyły pierwszą fazę EHF Champions League dwie najlepsze polskie siódemki. W nagrodę awansowały do fazy zasadniczej tych elitarnych rozgrywek.

Gergo Fazekas potwierdził, że jest w coraz wyższej dyspozycji. Fot. PAP/Szymon Łabiński

LIGA MISTRZÓW

Od tego sezonu w elitarnej rywalizacji biorą udział 24 drużyny, a nie jak dotąd 16. Do fazy zasadniczej awansowały po dwie z sześciu grup, tworząc dwie 6-zespołowe stawki. Ekipy z miejsc 3-4 trafiły natomiast do Ligi Europejskiej. Miło nam obwieścić, że promocję do 12-zespołowego, ekskluzywnego grona uzyskały teamy z Płocka i Kielc. W ostatniej serii grupowej piłkarze ręczni Orlenu Wisły pokonali we własnej hali francuski HBC Nantes 33:27, natomiast Industria wygrała w Hali Legionów z norweskim Kolstad IL 40:35.

Siła w kolektywie

- Zasłużyliśmy na ten awans - ocenił Xavier Sabate. Hiszpański szkoleniowiec Nafciarzy na konferencji prasowej był bardzo wyluzowany i zadowolony. - Gratuluję mojej drużynie i chciałbym powiedzieć, że jestem dumny z pracy, jaką włożyli wszyscy, nie tylko zawodnicy, ale także sztab szkoleniowy. Ten nieco trudniejszy dla nas okres mocno nas scementował - podkreślił trener wicemistrza Polski.

Podobną opinię wyraził „ekspert” od rzutów karnych i jednocześnie najskuteczniejszy (7 bramek) strzelec płockiego zespołu, Frederik Bjerre. - Przygotowaliśmy się do tego meczu wyjątkowo dobrze, zarówno pod względem technicznym, jak i fizycznym. Mentalnie, jako drużyna, pokazaliśmy wspaniałego ducha walki i trzymaliśmy się razem. Jestem bardzo dumny z chłopaków i naprawdę szczęśliwy, że awansowaliśmy do głównej rundy – powiedział duński lewoskrzydłowy.

Bohater dziękował rywalom

Na szczególne słowa uznania zasłużył będący w doskonałej formie bramkarz Miljan Vujović, który zakończył występ z 16 interwencjami. - Dziękuję Nantes za postawę fair play. To w ich wykonaniu było naprawdę świetne spotkanie. Walczyli do końca, ale czysto, bez fauli. My natomiast byliśmy bardzo dobrze przygotowani. Mieliśmy dużo czasu na rozpracowanie przeciwnika przed najważniejszym starciem sezonu, gdyż po wyjazdowej porażce z Melsungen nie mieliśmy żadnego meczu. Zagraliśmy dużo lepiej niż w Niemczech. Praktycznie bez błędów, a płoccy kibice byli naszym dodatkowym zawodnikiem. Zrobili kawał świetnej roboty – podsumował środowy mecz Słoweniec i skromnie ocenił siebie. - Faktycznie, zagrałem dobrze, ale liczy się przede wszystkim zespół, który był bardzo skuteczny w obronie.

Zbigniew Cieńciała

___________________________________________

Najważniejszy był mental

Trzy pytania do Krzysztofa Lijewskiego, trenera Industrii Kielce

1. Jak oceni pan zwycięski mecz z Kolstad?

- Najważniejszą sprawą był mental. Bardzo ciężko się gra, jeśli wiesz, że mecz nie ma żadnego ciężaru gatunkowego. Nie ma presji wyniku, bo wiesz, że jak przegrasz, to nic się nie stanie. Mam młodą drużynę i cały czas to podkreślam – młodzi zawodnicy muszą non stop być pod prądem. Muszą cały czas grać o stawkę. Wtedy nie muszą dostawać ode mnie dodatkowej energii. W tym spotkaniu graliśmy troszeczkę falami. Mieliśmy gorsze i lepsze momenty, co nadrabialiśmy obroną i z tego jestem zadowolony.

2. Pańska młodzież zdała egzamin?

- Tak, choć trzeba pamiętać, że do tego sezonu przystępowaliśmy po bardzo trudnym okresie przygotowawczym, bez kluczowych, kontuzjowanych zawodników - Arka Moryty, Szymona Sićki i Michała Olejniczaka - a potem jeszcze Milorad Bakić złamał rękę. Mieliśmy więc bardzo ograniczone pole manewru. Na treningu miałem czasami 10-11 zawodników, więc musiałem posiłkować się klubowymi fizjoterapeutami, którzy w obronie i ataku stawali na skrzydle, a nawet na kole, żebym tylko mógł pracować nad różnymi wariantami gry. Najważniejsze, że nikt nie marudził, nie spuszczał głowy. Wiedzieliśmy, że naszym celem jest wyjście z grupy.

3. Najtrudniejszy był mecz z Luzerną?

- Tak. Przez cały czas grała siódemką w ataku i jej poziom był naprawdę wysoki, a jednak dwukrotnie udało nam się ją pokonać, choć Magdeburgiem też nieźle zagraliśmy.

Zbigniew Cieńciała

CZY WIESZ, ŻE...

◼ Orlen Wisła będzie kontynuować przygodę w Lidze Mistrzów w grupie 1. z węgierskim One Veszprem, Fuchse Berlin, duńskim Aalborgiem i Paris Saint-Germain. Poza polską drużyną awans z grupy B wywalczył niemiecki MT Melsungen, który w środę w Skopje zremisował z Vardarem 26:26, a decydującą o awansie bramkę zdobył na 7 sekund przed syreną. Już wiadomo, że pierwszy mecz wicemistrz Polski rozegra 17 lub 18 listopada z Veszprem w Orlen Arenie.

◼ Kielczanie z kolei na pewno znajdą się w grupie 2. z Magdeburgiem, Sportingiem Lizbona, GOG Gudme i Barceloną. Ostatnim przeciwnikiem będzie Dinamo Bukareszt lub duński Skanderborg AGF. Z powodu porażek z Magdeburgiem mistrzowie Polski zmagania w fazie zasadniczej rozpoczną zerowym dorobkiem punktowym.


Krzysztof Lijewski nie ukrywał zadowolenia z postawy swojego zespołu. Fot. Tomasz Fąfara/PressFocus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się