Trenerowi puściły nerwy
Na konferencji prasowej przed meczem z Cracovią Jacek Magiera dal się ponieść emocjom i wytoczył działa przeciwko jednemu z dziennikarzy.
Jackowi Magierze na razie nie jest do śmiechu... Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus
ŚLĄSK WROCŁAW
Fakty są brutalne dla aktualnego wicemistrza Polski - zaledwie 4 punkty w 8 meczach to zdobycz poniżej poziomu przyzwoitości. Nic zatem dziwnego, że coraz częściej zewsząd - dziennikarzy nie wyłączając - pod adresem piłkarzy Śląska i sztabu szkoleniowego tej drużyny płyną słowa krytyki. Uzasadnionej? To już kwestia interpretacji.
Zabija słowem?
Przed niedzielną konfrontacją z „Pasami” trener Jacek Magiera skupił się nie na przygotowaniach do meczu, lecz na szermierce słownej z dziennikarzem. 47-letni szkoleniowiec odniósł się mianowicie do informacji, jakie podał ów dziennikarz na platformie X, a dotyczyły one długości kontraktu i wysokości pensji, która ma stać na przeszkodzie w zwolnieniu trenera. - Przestańmy kłamać i wprowadzać kibiców w błąd - wybuchnął „Magic”. - Zarabiam około stu tysięcy złotych miesięcznie? Ile to jest około? Jestem za poważnym człowiekiem, aby nie odnieść się do takich informacji. Jeżeli rzeczywiście wysokość mojej pensji jest problemem, to możemy skrócić mój kontrakt do końca sezonu i się rozstać.
Jacek Magiera zaproponował spotkanie ze wspomnianym dziennikarzem i weryfikację podanych informacji. - Jeżeli moja pensja będzie wynosić poniżej tego, co podał dziennikarz, to wpłaci on tę różnicę na wskazany cel charytatywny. Załatwmy to po męsku. Piąte przykazanie mówi: nie zabijaj. Pomyślicie: co on tu mówi? Mówię, że dzisiaj ludzie zabijają coraz częściej słowem.
Był kołem ratunkowym
- Kiedy drugi raz podejmowałem pracę w Śląsku, zastałem zespół jedną nogą w pierwszej lidze - kontynuował Jacek Magiera. - Nikt nie wierzył, że się utrzymamy. Ale ta drużyna dała sobie szansę, utrzymała się, a kolejny sezon to sukces sportowy, wizerunkowy i finansowy. Do tego sprzedaliśmy piłkarzy za kilka milionów euro. Takie są fakty. To pozwoliło nam spłacić długi i zachować płynność finansową. Wiecie czego pragnę? Cieszyć się jak wczoraj Jagiellonia i Legia. W zespole pojawiło się kilkunastu nowych piłkarzy, a wprowadzenie tak licznej grupy nie jest łatwe. Była rewolucja w składzie, ale nie chcę tego traktować jako wymówki. Spójrzmy jednak też na to, że w niedzielę wracamy na swój stadion po 42 dniach. Proszę mi pokazać, która inna drużyna w ostatnich latach miała tak długi okres bez meczu u siebie? A do tego w międzyczasie graliśmy z Pogonią, Lechem i Motorem. Nie mieliśmy na to wpływu i musieliśmy sobie z tym niefortunnym terminarzem radzić.
Nie składa broni
Na zakończenie konferencji prasowej szkoleniowiec wicemistrzów Polski zapewnił, że całe zamieszanie i pojawiające się różnego rodzaju informacje, nie wpływają na jego pracę i przygotowania zespołu do niedzielnego meczu z Cracovią. - Nie jestem oczywiście zadowolony z naszej pozycji w tabeli, no bo kto by był? Nie o taki Śląsk walczyliśmy! Jako piłkarz czy trener uczestniczyłem w 846 meczach. Gdybym się poddał po 150, to bym nie był tu, gdzie jestem. Po meczu pucharowym ze szwajcarskim Sankt Gallen mój zespół był chwalony za ambitną postawę, a dzisiaj czytam, że ci piłkarze nie mają ambicji. Zaręczam, że ten zespół jest ambitny, głodny sukcesów i jestem przekonany, że będzie wygrywał.
Na razie są to tylko słowa i deklaracje trenera Magiery. Idealnie byłoby, gdyby zostały poparte faktami, czyli zwycięstwami. Najlepiej już w najbliższej kolejce...
Bogdan Nather
