Trenerów trzech

W Łodzi trwa oczekiwanie na moment, gdy fortuna nowego właściciela przyniesie sukcesy.

Czy Igor Jovicević wytrwa do końca sezonu na stanowisku trenera? Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus

Pod koniec marca 2025 roku rozpoczęła się nowa era w historii Widzewa. Większościowym udziałowcem w klubie został biznesmen Robert Dobrzycki, jeden z najbogatszych Polaków. Nowy właściciel nie przyszedł do 4-krotnego MP po to, żeby oszczędzać. Chciał zamknąć pewien rozdział i rozpocząć nowy. 

Trenerska karuzela 

W ten sposób latem 2025 roku do zespołu dołączyło mnóstwo nowych zawodników. Andi Zegiqi, Mariusz Fornalczyk, Sebastian Bergier, Maciej Kikolski czy Stelios Andreou to tylko część piłkarzy, którzy wzmocnili łodzian. Pod wodzą trenera Żeljko Sopicia mieli stać się potęgą. Czy to się udało?

Nie bardzo... Sopić, który został zatrudniony jeszcze w marcu, wytrwał na stanowisku tylko do szóstej kolejki. Władze klubu nie były zadowolone z tego, że zespół dalej pozostaje średniakiem. Sopicia zastąpił jego asystent Patryk Czubak. Stracił jednak zaufanie środowiska przez to, że w trakcie przerwy reprezentacyjnej, podczas której miał pracować z zespołem nad wyjściem z małego kryzysu, poleciał do Grecji na wesele wiceprezesa klubu Macieja Szymańskiego. Przez spore zamieszanie musiał szybko wrócić do Polski. Niby  incydent był nieznaczący, ale miał wpływ na to, że Czubak też stracił pracę. Znaleziono kolejnego speca i z Widzewem od połowy października współpracuje Igor Jovicević.

Pieniądze nie grają

Prawda jest jednak taka, że niezależnie od tego, kto prowadził przez ostatnie pół roku łodzian, drużyna nie została piłkarskim fenomenem. Dalej jest ligowym średniakiem. Ci mniej przyjaźni klubowi stwierdziliby nawet, że zespół jest kandydatem do spadku. I pewnie to stwierdzenie nie jest dalekie od prawdy, bo Widzew jest przecież na dalekim 15 miejscu i nie ma żadnej przewagi nad strefą spadkową. W klubie śą pieniądze, ale co z tego, skoro sportowo jest daleko od sukcesów, o których przecież marzą kibice i właściciel?

Transfery letnie nie były szczególnie udane. Wystarczy spojrzeć na Zeqiriego, żeby zrozumieć, że coś poszło nie tak. Zapłacono za snajpera 2 miliony euro, a i tak lepszy od niego jest Bergier, który przeniósł się z GKS-u Katowice za darmo. Pieniądze meczów nie wygrają, ale na razie Widzew nie ma zamiaru zakręcać kurka z finansami. Za nie najlepsze ruchy transferowe zwolniony został dyrektor sportowy Mindaugas Nikolicius. Zimą już bez Litwina Widzew pobił rekord transferowy ekstraklasy, płacąc 5 milionów euro za Osmana Bukariego. Czy reprezentant Ghany będzie zbawicielem łodzian? Czy wyprowadzi ich z kryzysu? Czy uratuje Igora Jovicecivcia przed zwolnieniem? Tego nikt nie wie, a odpowiedź dostaniemy zapewne dopiero wiosną.

Kacper Janoszka

15. WIDZEW ŁÓDŹ 

ZŁOTE BUTY

(5 miejsce w klasyfikacji - 1173) Shehu 99, Alvarez 91, Żyro 86, Fornalczyk 83, Visus 82, Bergier 80, Czyż 74, Baena 73, Akere 62, Krajewski 58, Andreou 55, Kikolski 50, Selahi 48, Gallapeni 38, Kozlovsky 37, Ilić 36, Zeqiri 36, Therkildsen 32, Pawłowski 25, Teklić 12, Gikiewicz 10, Ba 4, Hanousek 1, Klukowski 1, Cybulski.

STRZELCY (25):

9 - Bergier,
5 - Alvarez,
4 - Shehu,
1 - Akere, Baena, Gallapeni, Pawłowski, Selahi, Therkildsen, Zeqiri; samobójcza - Kowalczyk (GKS)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się