Trener numer 4

Nowym szkoleniowcem dołującego Widzewa został Aleksandar Vuković.

Aleksandar Vuković (drugi z prawej) ma ratować Widzewa razem z Jakubem Dziółką (drugi z lewej). Fot. Widzew

WIDZEW ŁÓDŹ 

Już w środę, dzień po powrocie z Katowic, Igor Jovićević nie pojawił się na treningu swojej drużyny, nie było na nim także żadnego z jego licznych asystentów. W czwartek trening prowadził Aleksandar Vuković, na którego tym razem postawili szefowie Widzewa kosztem także branych pod uwagę byłych selekcjonerów: Czesława Michniewicza i Michała Probierza.

Po południu oficjalnie ogłoszono, że Jovićević i jego współpracownicy Jurij Benio i Andrij Chanas z Ukrainy oraz Hiszpan Javier Luruenia zostali odsunięci od obowiązków. Z dnia na dzień nie da się ich po prostu zwolnić – teraz trwają pertraktacje w sprawie wysokości odpraw, bo trenerska ekipa miała kontrakt do końca sezonu 2026/27. Kolejni asystenci, Łukasz Włodarek i Adam Gibała, już rozwiązali swoje kontrakty za porozumieniem stron. Oni akurat dostawali pensję w złotówkach, a nie w euro.

Bałkański charakter

Nowego trenera i jego asystenta nie trzeba bliżej przedstawiać, bo są oni w polskiej piłce doskonale znani. Ich atutem na starcie jest znajomość polskich realiów, specyfiki polskiej piłki oraz stuprocentowa znajomość zawodników swojej nowej drużyny i także drużyn z Widzewem rywalizujących. Nie będzie też potrzeby angażowania tłumacza na konferencje prasowe, bo nowy trener mieszka już w Polsce od 25 lat i od dawna ma polskie obywatelstwo. Przypomnijmy tylko dla porządku, że 46-letni obecnie Vuković grał w Legii w latach 2001-08 i w Koronie (2009-13), a ostatnio (od 2022 do czerwca 2025) był trenerem Piasta Gliwice. Przed przyjazdem do Polski grał jeszcze w Jugosławii w drużynach o wiele mówiących nazwach Borac (po serbsku wojownik), Partizan i Milicionar. Pasuje to do jego gry: na boisku był nieustępliwy, jako trener jest wymagający. Jest Serbem, ale urodził się w Banja Luce w Bośni, w tej jej części, która jest zamieszkała właśnie przez Serbów. Na swojego asystenta wybrał Jakuba Dziółkę, byłego piłkarza i trenera kilku klubów z województwa śląskiego, który też nie musiał po przyjeździe do Łodzi pytać przechodniów, jakim tramwajem dojechać na stadion Widzewa, bo od czerwca 2024 do lutego 2025 był trenerem ŁKS-u. Kolejnymi członkami ścisłego sztabu szkoleniowego zostali Paweł Zaręba, odpowiedzialny za przygotowanie motoryczne i analityk Kacper Marzec. Obaj znają już swojego szefa z poprzedniej pracy.

Wysoka stawka

Po Żeljko Sopiciu, Patryku Czubaku i Igorze Jovićeviciu Vuković, którego dwaj poprzednicy byli dla odmiany Chorwatami, będzie czwartym szkoleniowcem drużyny w tym sezonie, a przy okazji przypominamy, że grało w tym sezonie w Widzewie już także czterech bramkarzy. Na nasze krajowe warunki to wynik rekordowy, ale poprzeczka dla szefów Widzewa wisi wysoko: zmarły w 2004 roku długoletni prezes Atletico Madryt Jesus Gil w sezonie 1993-94 zatrudnił sześciu trenerów.

Teraz Vuković stanął przed trudnym zadaniem: jego drużyna ma być w tabeli o jedno miejsce wyżej niż Legia. W latach 1996 i 1997, gdy Widzew zdobywał mistrzostwo, było to miejsce pierwsze, teraz stawką jest 15. lokata, zapewniająca utrzymanie się w ekstraklasie.

Wojciech Filipiak

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się